• rozwiń
    • WIG20 2317.17 +0.60%
    • WIG30 2667.09 +0.68%
    • WIG 59852.70 +0.63%
    • sWIG80 11656.13 +0.15%
    • mWIG40 4074.92 +0.95%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:15

Dostosuj

Jak zyskać ponad 30 tys. złotych na mieszkanie? Dopłaty znikają w mgnieniu oka

Jak zyskać ponad 30 tys. złotych na mieszkanie? Dopłaty znikają w mgnieniu oka
Foto: Shutterstock Foto: To już ostatnia prosta „Mieszkania dla młodych” w tym roku

35 tys. zł - tyle oszczędza przeciętny beneficjent programu „Mieszkanie dla Młodych” decydując się na kredyt z dopłatą – wynika z szacunków Open Finance.

Bartosz Turek, analityk Open Finance uważa, że tempo, w którym Polacy wykorzystują pieniądze na dopłaty z programu „Mieszkanie dla młodych” zaskoczyło wszystkich.



- Jeszcze w 2016 roku mówiono, ze pieniędzy wystarczy na 2-3 miesiące, podczas gdy prawie wszystkie zniknęły w ciągu zaledwie 2-3 tygodni. Już dziś jest pewne, że styczeń będzie rekordowy pod względem wykorzystania środków. Ostatni komunikat BGK na koniec czwartku (19 stycznia br.) mówił o wykorzystaniu pieniędzy na poziomie 92,44 proc. Choć w ostatnich dniach tempo wchłaniania dopłat wyraźnie spadło - wyjaśnia Bartosz Turek, analityk Open Finance.

Brak dopłaty boli podwójnie

Turek podkreśla, że część banków już wstrzymała lub przynajmniej ograniczyła przyjmowanie wniosków. Jego zdaniem może to wynikać z obaw, aby nie narażać klientów na straty, a siebie na reklamacje.

- Trzeba bowiem mieć świadomość, że aby złożyć wniosek o kredyt z dopłatą, należy mieć nie tylko dokumenty potwierdzające swoją sytuację finansową, ale przede wszystkim podpisaną wstępną umowę zakupu mieszkania. Przy jej podpisywaniu sprzedający najczęściej wymaga wpłaty zadatku. Ten może przepaść, gdy okaże się, że potencjalny beneficjent programu „Mieszkanie dla młodych” dopłaty nie dostanie, a bez niej nie będzie w stanie sfinansować zakupu. Nabywcy muszą być tego świadomi i być w stałym kontakcie z bankiem lub swoim doradcą, aby odpowiednio skoordynować wszystkie procedury - wyjaśnia Turek.

Innym rozwiązaniem jest zrezygnowanie z zadatku i wpłacenie sprzedającemu zaliczki – kwoty zwracanej w przypadku niezawarcia transakcji. Problem w tym, że rozwiązanie to działa w obie strony. Bez zadatku sprzedający także może wycofać się z transakcji bez konsekwencji.

- Odpowiednie planowanie i świadomość konsekwencji podejmowanych decyzji jest dziś kluczowa. Niestety o racjonalne podejście do zakupu trudno, jeśli ktoś na ostatnią chwilę chce zakwalifikować się na dopłatę - uważa Turek.

Dwa budżety na jeden rok

Jednak rychłe wyczerpanie się puli środków z budżetu na bieżący rok nie zamyka jeszcze kompletnie drogi do dopłat. Wszystko dlatego, że ustawa pozwala jeszcze na częściowe wykorzystanie środków z puli roku przyszłego. Problem w tym, że pieniędzy znowu jest niewiele. Na początku stycznia do wykorzystania pozostały trochę ponad 224 mln złotych.

- Niestety po wyczerpaniu się pieniędzy z budżetu roku bieżącego bez wątpienia dynamika wydawania pieniędzy z przyszłego roku wyraźnie przyspieszy. Dziś trudno dokładnie prognozować na jak długo środków wystarczy, ale najpewniej znowu na krótko. Za miesiąc, dwa lub trzy banki przestaną przyjmować wnioski o dopłaty. Wtedy ostatnią okazją na budżetową dopłatę będzie styczeń 2018 roku. Pieniądze znowu znikną jednak bardzo szybko – najpewniej będzie to kwestia dni lub tygodni - twierdzi Bartosz Turek.

35 tys. zł przekonuje do dopłat

Skąd taka popularność dopłat? Po pierwsze pieniądze te stanowią substytut wkładu własnego, a ponadto pozwalają na wyraźną oszczędność – na zakup trzeba pożyczyć mniej, a więc oszczędzamy tez potem na odsetkach.

Spójrzmy na konkretny przykład. Bezdzietna rodzina przeciętnie zarabiająca kupuje 50-metrowe stołeczne mieszkanie za niecałe 322 tys. zł. Korzystają przy tym z tradycyjnego 25-letniego kredytu hipotecznego. Oprócz gotówki w kwocie prawie 74 tys. zł (zakładamy 20-proc. wkład własny i uwzględniamy koszty transakcyjne) rodzina musi pożyczyć ponad 257 tys. zł. Biorąc pod uwagę przeciętną ofertę rynkową trzeba się w takim przypadku liczyć z kosztem długu na poziomie 156,5 tys. zł. Średnia miesięczna rata to 1325 zł. Średnia rzeczywista roczna stopa oprocentowania (RRSO) wynosi w tym przypadku 4,43 proc.

Co by było, gdyby taka sama rodzina zdecydowała się skorzystać z dopłaty MdM? Aby zachować porównywalność trzeba przyjąć, rodzina kupuje mieszkanie z dopłatą mimo, że stać ją na zakup bez dopłaty. W takim wypadku znowu zakładamy więc, że nabywcy mają gotówkę w kwocie prawie 74 tys. zł, dostają jednak dopłatę, więc muszą pożyczyć mniej - 228 tys. zł. Łączny koszt takiego długu to 143,3 tys. zł, przy miesięcznej racie na poziomie 1190 zł i RRSO wynoszącym 4,56 proc.

Mieszkanie dla Młodych

Zdaniem Bartosza Turka korzystając z programu MdM oszczędzamy podwójnie.

- Po pierwsze w omawianym przykładzie dostajemy od Państwa ponad 29,2 tys. zł dopłaty. Tej kwoty nie trzeba pożyczać, a dzięki pożyczeniu niższej kwoty całkowity koszt kredytu jest o prawie 13,2 tys. zł niższy. W sumie korzyści w tym przypadku można oszacować na ponad 42,4 tys. zł, a pamiętajmy, że mamy obecnie rekordowo niskie stopy procentowe. Gdy koszt długu wzrośnie, pęcznieć będzie też rachunek opłacalności zadłużenia z dopłatą - wyjaśnia Turek.

Obliczenia te pozwalają ponadto oszacować ile przeciętny beneficjent programu może na nim zaoszczędzić. Dotychczas przeciętna dopłata wyniosła 25,3 tys. zł, co po uwzględnieniu oszczędności z tytułu niższych odsetek od kredytu daje łączną korzyść na poziomie około 32-35 tys. zł.

Michał Krajkowski o programie Mieszkanie dla Młodych. Zobacz materiał wideo:

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane