• rozwiń
    • WIG20 2171.75 -0.91%
    • WIG30 2464.87 -1.07%
    • WIG 57485.19 -0.98%
    • sWIG80 11656.29 +0.30%
    • mWIG40 3750.76 -1.91%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Premier: chciałbym, żeby nauczyciel dyplomowany zarabiał 6 tysięcy złotych brutto

Morawiecki: wynagrodzenia nauczycieli są niewystarczające Odtwórz: Morawiecki: wynagrodzenia nauczycieli są niewystarczające
Morawiecki: wynagrodzenia nauczycieli są niewystarczające "Źródło: tvn24"

Wynagrodzenia nauczycieli są niewystarczające. Mogę obiecać, że tak długo jak będziemy (rządzić red.), chcemy rok po roku je zwiększać - powiedział w "Faktach po Faktach" w TVN24 premier Mateusz Morawiecki. - Chciałbym, żeby już w przyszłym roku wynagrodzenie brutto nauczyciela dyplomowanego, ze wszystkimi dodatkami, wyniosło 6 tysięcy złotych - dodał szef rządu.

Premier Morawiecki pytany był w "Faktach po Faktach", czy w roku wyborczym ma coś dla nauczycieli.  - Oczywiście. Największe podwyżki, jakie chyba były w ostatnich 10-15 latach - odparł premier. - Na pewno nie było w ciągu jednego roku dwóch podwyżek o 5 procent. Przynajmniej tak mi się wydaje - dodał.

Podwyżki rok po roku

Jak mówił, przez trzy lata poprzedzające rządy PiS wynagrodzenia nauczycieli się nie zmieniły. - W 2017 roku pierwsze podwyżki, w 2018 roku - kolejne podwyżki i w 2019 roku - dwie pule podwyżek. Łączny wzrost, w ostatnich 18 miesiącach to ponad 16 proc. To jest wzrost, który jest dużo wyższy niż w całej gospodarce - zaznaczył.

Jak jednak podkreślił, wynagrodzenia nauczycieli są "niewystarczające". - Mogę obiecać, że tak długo jak będziemy rządzić, chcemy rok po roku zwiększać wynagrodzenia nauczycieli. Pensja nauczycieli musi być godna - dodał.

Morawiecki mówił, że samorządy terytorialne, które są organami nadzorującymi szkoły "często oszczędzają na nauczycielach". - Przy tej okazji mogę zaapelować do samorządów. One dostają od nas subwencję budżetową i na przykład nie wypłacają dodatku motywacyjnego, funkcyjnego albo za trudne warunki pracy - zaznaczył.

- Ja zdecydowanie chcę, aby ta grupa osób, dla dzieci i młodzieży fundamentalnie ważna, można powiedzieć zaraz po rodzicach, była zdecydowanie jeszcze lepiej wynagradzana - powtórzył.

Strajk za miesiąc

W poniedziałek prezes ZNP Sławomir Broniarz poinformował, że prezydium Zarządu Głównego ZNP zdecydowało o rozpoczęciu 8 kwietnia strajku w szkołach i innych placówkach oświatowych, w których - w wyniku referendum - uzyskana będzie zgoda na jego przeprowadzenie. Związek domaga się wzrostu wynagrodzeń nauczycieli i pracowników oświaty niebędących nauczycielami o 1000 zł.

- Bardzo bym sobie życzył, żeby ten protest nie miał miejsca. Życzyłbym sobie, żeby się dogadać. Postaramy się, żeby tak było - powiedział gość Anity Werner.

Dodał, że jego spotkanie z nauczycielami jest "jak najbardziej możliwe". - Ja spotykam się ze związkami zawodowymi, chodzę na Rady Dialogu Społecznego, gdzie są przedstawiciele stanu nauczycielskiego. Dla mnie zawód nauczyciela jest zawodem ogromnego społecznego zaufania. Nauczyciele na pewno będą coraz lepiej wynagradzani, ale na wszystko potrzeba czasu. Chciałbym, żeby najbliższe sześć, dwanaście miesięcy były znaczone kolejnymi podwyżkami - podkreślił.

Czyja "piątka"?

Pod koniec lutego prezes PiS Jarosław Kaczyński i premier Morawiecki na konwencji partii zapowiedzieli nowe propozycje programowe. Wśród nich znalazły się: wprowadzenie 500 plus od pierwszego dziecka, brak podatku PIT dla pracowników do 26. roku życia, obniżenie PIT do 17 proc. i podwyższenie kosztów uzyskania przychodu, "trzynastka" dla emerytów, przywrócenie zredukowanych połączeń autobusowych przede wszystkim w małych miastach i na wsiach.

Premier pytany był, czy jest to "piątka Morawieckiego" czy "piątka Kaczyńskiego"?. - Nazywamy ją "piątką Jarosława Kaczyńskiego" albo "piątką Prawa i Sprawiedliwości". To nie znaczy, że prezes Kaczyński wymyślił wszystkie pięć (programów), ale pod kierunkiem szefa obozu politycznego wypracowywaliśmy przez ładnych kilka miesięcy różne propozycje i całe kierownictwo polityczne było oczywiście zaangażowane, ale pan prezes odegrał rzecz jasna kluczową rolę - zaznaczył szef rządu.

Premier powiedział, że koszt tych obietnic to "około 40 mld złotych rocznie". Na pytanie, czy wydawanie takich pieniędzy, gdy na horyzoncie widać spowolnienie gospodarcze jest dobrym pomysłem odparł: "To jest akurat bardzo dobry pomysł. To jest pomysł, który odpowiada wszystkim klasycznym teoriom makroekonomicznym ponieważ od czasów Keynsa (angielskiego ekonomisty żyjącego w latach 1883-1946 - red.) wiemy, że kiedy następuje spowolnienie gospodarcze to trzeba albo wykonać impuls fiskalny albo monetarny, czasami też jakieś działania regulacyjne. Ale na monetarne ani regulacyjne nie mamy wpływu. To są instytucje zupełnie niezależne od nas. Mamy natomiast wpływ na wydatki fiskalne. To się nazywa bufor antycykliczny i wydajemy pewne środki zarówno w celach rozwojowych jak i na cele społeczno-solidarnościowe. Ma to pomóc w fazie cyklu gospodarczego".

Zaprzeczył, że obietnice PiS to polityczny marketing. - Takie wspaniałe posunięcie jak 500 plus na pierwsze dziecko czy Emerytura plus to są kwestie, które bardzo potrzebne są w cyklu życia człowieka - powiedział.

Odnosząc się do dodatkowej emerytury, w wysokości 1100 złotych, powiedział, że jest to kwota brutto. - Faktycznie w kieszeni zostaje trochę poniżej 900 złotych (dokładnie 888,25 zł - red.) - przyznał.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (13)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
magdusia81
A smoki też tam były?? Najpierw to niech zmienią by nauczyciele mieli płatne z dołu a nie dostają wynagrodzenie za miesiąc jeszcze nieprzepracowany.
  • 0
  • 4
  • zgłoś naruszenie
zamknij
bethlehem
a ja chcę samochód+, wczasy+, telewizor+, i w ogóle wszystko+, bo nie mam zamiaru pracować, niech pracują ci co nie mają na życie
  • 4
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Janko Emigrant
  • 8
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Europejczyk67
Hmmm jestem pewien,że on sam nie wierzy w to co mówi.
  • 10
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
matiga
Oczywiście, że nie wierzy i to oczywiste Morawiecki mówi znaczy mówi. Z tego mówienia nic konkretnego nie wynika. Zamiast opowiadać bajki niech powie ile mieszkań+ oddali Polakom, ile samochodów elektrycznych wybudowali, gdzie konkretnie te mosty, itd., itd., itp.
  • 5
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
tomasz_zagorski
Może wierzy, jak nauczyciel będzie zarabiał 6tyś. to minimalna krajowa bedzie 5500 a chleb bedzie kosztował 20zł :P Za 30 lat
  • 1
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane