• rozwiń

Temat: PiS

Długa lista "grzechów" Szałamachy. Ale stanowisko straci przez politykę

Szałamacha do dymisji? "Od stycznia tego typu pytania padają" Odtwórz: Szałamacha do dymisji? "Od stycznia tego typu pytania padają"
Foto: EPA/PAP/Radek Pietruszka | Video: tvn24 Foto: Minister finansów Paweł Szałamacha straci stanowisko? | Video: Szałamacha do dymisji? "Od stycznia tego typu pytania padają"

Paweł Szałamacha, minister finansów w rządzie Beaty Szydło jest jednym z głównych kandydatów do dymisji, którą na ten tydzień zapowiedziała premier.

Paweł Szałamacha to pierwszy po 1989 roku minister finansów, który z wykształcenia nie jest ekonomistą a prawnikiem. Pogłoski o jego dymisji pojawiają się od stycznia, choć na stanowisko został powołany w połowie listopada 2015 roku.

Jednak szef resortu finansów zawsze ucinał nieoficjalne doniesienia mówiąc, że jest gotowy odejść każdego dnia.

Dymisja ministra?

Wiele wskazuje na to, że dzień dymisji jest coraz bliżej. Premier Beata Szydło zapowiedziała w piątek w rozmowie z Polskim Radiem, że w obecny tygodniu ogłosi zmiany w rządzie. Mają one mieć charakter "nie tylko personalny, ale też systemowy".

Następnie władze PiS udały się na dwudniowe posiedzenie klubu do Jachranki pod Warszawą. Z nieoficjalnych informacji wynika, że premier Beata Szydło może ogłosić wzmocnienie pozycji wicepremiera i ministra rozwoju Mateusza Morawieckiego. Miałby on "nadzorować prace wszystkich gospodarczych resortów".

Taka decyzja oznaczałaby dymisję ministra finansów. Jego miejsce mógłby zająć szef Komitetu Stałego Rady Ministrów, obecnie odpowiadający za likwidację Ministerstwa Skarbu Państwa Henryk Kowalczyk.

Obok minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbiety Rafalskiej, Kowalczyk został w piątek wymieniony przez premier Szydło jako jeden z najlepszych ministrów.

Słaba pozycja

Taki scenariusz jest całkiem prawdopodobny, bo pozycja Szałamachy w rządzie PiS jest z pewnością słabsza niż ta, którą wywalczył sobie wicepremier Mateusz Morawiecki. Dodatkowo szefowi resortu finansów trudno przychodzi realizacja najtrudniejszego zadania jakie przed nim postawiono, czyli znalezienia pieniędzy na sfinansowanie zapowiadanej w wyborach "Dobrej zmiany".

W kampanii wyborczej przyszła premier mówiła, że to łatwe, bo wystarczy dobrze rządzić, aby znaleźć pieniądze na realizację kosztownych obietnic. I o ile fundusze na Program Rodzinna 500 plus zostały zabezpieczone, to z realizacją kolejnych deklaracji może być trudno.

Złe decyzje?

Wszystko przez to, że pieniądze, które miały przynieść nowe podatki są mniejsze. Podatek bankowy, którym obłożono instytucje finansowe przyniósł przez pierwsze cztery miesiące obowiązywania 1,1 mld zł. W lipcu Szałamacha przyznał, że to mniej niż zakładano. Oczekiwane w tym roku wpływy miały bowiem wynieść 5 mld złotych.

Jeszcze gorszy los spotkał podatek handlowy. Daniną objęto sieci handlowe. Początkowo mówiono, że przyniesie on nawet 5-6 mld złotych. Ostatecznie założono, że wpływy do budżetu w 2017 wyniosą ok 1,5 mld zł. Wiele wskazuje jednak na to, że rząd będzie musiał o tych pieniądzach zapomnieć, bo nową daninę zakwestionowała Komisja Europejska i nakazała jego zawieszenie, bo nowe prawo jest niezgodne z unijnym prawem. Oznacza to, że sieci handlowe, które 25 października miały pierwszy raz zapłacić nowy podatek najpewniej nie będą musiały tego robić.

Minister Szałamacha jest też odpowiedzialny za zaplanowanie największego deficytu budżetowego w historii III RP. Według założeń Ministerstwa Finansów zawartych w projekcie budżetu na 2017 rok dziura budżetowa wyniesie 59,3 mld złotych. Zresztą poprzedni rekord również ustanowił rząd Beaty Szydło, który w obecnym roku zaplanował deficyt w wysokości 54,7 mld złotych.

Gorsze oceny

Kolejną niechlubną kartą zapisaną na konto szefa resortu finansów jest obniżenie ratingu polski przez Standard&Poor's. Agencja ratingowa w styczniu obniżyła rating naszego kraju z "A-" na "BBB+". Wprawdzie taka decyzja wynikała głównie z ryzyka politycznego związanego z kryzysem wokół Trybunału Konstytucyjnego, ale z obniżenia ratingu tłumaczyć musiał się minister finansów.

W kolejnych miesiącach polska gospodarka nie miała dobrej prasy. W maju agencja Moody's wprawdzie utrzymała rating polski na poziomie A2/P-1, ale zmieniła perspektywę ratingu ze stabilnej na negatywną. Jako przyczyny zmiany perspektywy ratingu agencja wymieniła ryzyko osłabienia w przyszłości sytuacji fiskalnej Polski oraz pogorszenie tzw. klimatu inwestycyjnego.

Jednak na koncie Pawła Szałamachy są również sukcesy. Jednym z głównych jest poprawienie ściągalności podatku VAT. W kampanii wyborczej PiS podkreślało, że polskie państwo traci na dziurawym systemie podatkowym kilkadziesiąt miliardów złotych rocznie. Obiecywano "załatanie" dziury a odzyskane miliardy miały posłużyć na realizację zobowiązań.

Na tym polu szef resortu finansów ma pewne sukcesy. Ministerstwo podało w lipcu, że ściągalność podatku VAT była o 3,5 mld złotych wyższa niż rok wcześniej. Nie dziwi więc, że rząd w budżecie na przyszły rok zapisał dodatkowe 10 mld złotych ze ściągalności podatków.

Jednak zdaniem ekspertów, choćby z agencji ratingowej Fitch takie założenia nie są realistyczne. "Poprawa ściągalności VAT jest możliwa, bo duża jest luka w tym podatku, a rząd wzmocnił wysiłki, by ją zmniejszyć" - pisali analitycy Fitch i zaraz dodali: "wzrost wpływów budżetu z VAT aż o założone 10,9 proc. jest jednak nierealistyczny".

Niższy CIT

Oznacza to, że jeśli Szałamacha przestrzelił swoje szacunki, a zdaniem ekspertów są one zbyt optymistyczne, to w przyszłorocznym budżecie może zabraknąć pieniędzy.

Minister finansów jako jeden ze swoich sukcesów uważa obniżenie podatku CIT dla małych przedsiębiorców (z 19 do 15 proc.), który ma wejść w życie od 2017 roku. Jednak zapowiadana w kampanii wyborczej pomoc dla właścicieli firm w rzeczywistości może ich rozczarować. Tak uważają eksperci, do których zalicza się choćby główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek.

- Obniżenie podatku CIT dla małych przedsiębiorstw jest kompletnie bez znaczenia dla małych firm - oceniła w TVN24 BiS Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek i dodała, że niższe podatek zapłaci jedynie 8 proc. firm.

Znudzony pytaniami

W piątek na konferencji prasowej Paweł Szałamacha był kilkukrotnie pytany o swoją ewentualną dymisję. Minister finansów odparł, że takie sugestie pojawiają się od stycznia. - Następne pytanie proszę. Jestem znudzony tymi pytaniami - mówił Szałamacha.

Zobacz. Skórzyński: w ramach rekonstrukcji rządu zdymisjonowani zostaną Szałamacha i Radziwiłł


Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (6)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
oset
na jego miejscu bym sam bym zrezygnował. Jak można kierować takim ministerstwem będąc jednocześnie kompletnie ubezwłasnowolnionym przez partyjnych bossów. Wstyd pokazać się na wizji.
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Prorok vel Unlimited
Nie ma cudu ekonomiczno-gospodarczego? Za mało zebrał na "pincet plus"? Przecież nie ma za co go winić - wszystko to wina Tuska i poprzedniej koalicji PO-PSL - nieprawdaż?
  • 2
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane