• rozwiń

Kosmiczna flaga dla prezydenta Dudy na rozpoczęcie targów w Kielcach

Więcej wojsk USA w Polsce, a z nimi sprzęt. "Absolutnie unikalna okazja" Odtwórz: Więcej wojsk USA w Polsce, a z nimi sprzęt. "Absolutnie unikalna okazja"
Więcej wojsk USA w Polsce, a z nimi sprzęt. "Absolutnie unikalna okazja" "Źródło: Fakty o Świecie TVN24 BiS"

Polska flaga, która w 1971 roku obleciała Księżyc na pokładzie Apollo 15 – taki prezent otrzymał we wtorek w Kielcach prezydent Andrzej Duda od amerykańskiego astronauty. Był to jeden z punktów otwarcia 27. Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego, czyli największych targów zbrojeniowych w tej części Europy.

Salon, który rozpoczął się we wtorek, potrwa cztery dni, zaś w weekend wystawa sił zbrojnych Polski i USA będzie dostępna dla zwiedzających. MSPO to trzecie co do wielkości targi zbrojeniowe w Europie – po imprezach w Londynie i Paryżu. W tym roku w Kielcach wystawia się prawie 620 firm, wśród których nieznacznie przeważają podmioty zagraniczne.

Państwem wiodącym tegorocznej edycji targów są Stany Zjednoczone. W Kielcach wystawia się 65 firm zza Atlantyku. Prezentują się także amerykańscy żołnierze, którzy na co dzień stacjonują w Europie. Amerykańskie podmioty zajmują jedną z kilku hal wystawienniczych i spory fragment terenu na zewnątrz.

Do Kielc przyleciał także emerytowany astronauta Merrill Worden. W 1971 roku był on pilotem modułu dowodzenia misji Apollo 15. Podczas gdy dwaj jego koledzy wylądowali na Księżycu, Worden pozostawał na orbicie. We wtorek astronauta przekazał prezydentowi Andrzejowi Dudzie polską flagę, która była z nim wtedy w kosmosie.

Uroczystość rozpoczęcia targów tak się przedłużyła, że najważniejsi goście nie zdążyli zobaczyć przelotu wszystkich amerykańskich samolotów, które we wtorek pojawiły się w nad Kielcami.

F-35 w Kielcach? To makieta

Amerykańską atrakcją na kieleckich targach jest także pełnowymiarowa makieta myśliwca piątej generacji F-35. Polskie Ministerstwo Obrony Narodowej zapowiedziało w tym roku, że zamierza kupić 32 takie maszyny. W maju MON wysłało do Waszyngtonu oficjalne zapytanie o cenę. Tymczasem niedawno producent, największy koncern zbrojeniowy świata, czyli Lockheed Martin poinformował, że już za kilka lat uda mu się zejść do około 80 mln dolarów za jeden samolot (w wersji F-35A, którą interesuje się MON). Do tego dochodzą koszty szkolenia pilotów i personelu naziemnego, przygotowania infrastruktury itp.

Prezydent Andrzej Duda, otwierając targi, podkreślił, że szeroka prezentacja przemysłu z USA w Kielcach jest dla nas bardzo ważna. – Chętnie kupujemy amerykański sprzęt wojskowy. Dlaczego? Ponieważ jest on niezwykle nowoczesny, doskonały i sprawdzony w walce – powiedział Duda. Dodał, że chciałby, żeby polski przemysł miał w swojej ofercie takie produkty, ale nie da się tego zrobić prędko. Zdaniem prezydenta współpraca polskiej zbrojeniówki z amerykańskimi koncernami "daje nadzieję, że być może w przyszłości będziemy mieli też wspólne produkty i poprzez wielką renomę firm ze Stanów Zjednoczonych na wszystkich rynkach także i Polska Grupa Zbrojeniowa na niektóre rynki dodatkowe będzie mogła wejść".

MON na zakupach w polskim przemyśle

Przy okazji kieleckich targów Inspektorat Uzbrojenia MON podpisał pięć umów na dostawę nowego sprzętu dla sił zbrojnych. Wszystkie zostały zawarte ze spółkami państwowej Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Ich łączna wartość to ponad 720 milionów złotych - poinformował wiceprezes PGZ Sebastian Chwałek.

Umowy dotyczyły zakupu 16 zdolnych do przerzutu stacji radiolokacyjnych krótkiego zasięgu Bystra oraz dwóch wozów dowodzenia na podwoziu kołowego transportera opancerzonego Rosomak, które trafią do nowej, tworzonej od roku 18. Dywizji Zmechanizowanej (w sumie dywizja ma otrzymać 8 wozów, a dwa to dopiero początek).

Kontrakty podpisane z PGZ obejmowały także zakup przyrządów noktowizyjnych kilku typów dla Wojsk Lądowych i celowników termalnych SCT Rubin dla Wojsk Obrony Terytorialnej. Zakupom towarzyszą pakiety logistyczne i szkoleniowe.

Samoloty i rakiety – do Polski z USA

Na kieleckich targach podpisano i przekazano stronie amerykańskiej dwa oficjalne zapytania o ofertę w sprawie zakupu przeciwpancernych pocisków kierowanych i samolotów transportowych. Pierwszy dokument dotyczy rakiet FGM-148 Javelin, które mają trafić na uzbrojenie Wojsk Obrony Terytorialnej.

MON chce kupić 60 wyrzutni i 180 pocisków wraz z pakietem szkoleniowym i logistycznym. To niewielka liczba zważywszy, że w WOT służy obecnie ponad 20 tysięcy ludzi, a docelowo formacja ma liczyć ponad 50 tysięcy. Jednak jak twierdzą wojskowi, zakup pozwoli na rozpoczęcie szkolenia przed zamówieniem i dostawą nowszej wersji Javelina, której konstruowanie powoli dobiega końca.

Wojsko Polskie używa już innych przeciwpancernych pocisków kierowanych – skonstruowanych w Izraelu Spike'ów. Jednak przeszkolenie żołnierzy w ich obsłudze trwa zbyt długo, by dało się wytrenować żołnierzy WOT, którzy służą przede wszystkim w weekendy. Stąd pomysł uzupełniającego zakupu Javelinów, które są używane przez amerykańską Gwardię Narodową, której system szkolenia był wzorem dla WOT.

Drugie zapytanie ofertowe dotyczy pozyskania pięciu samolotów C-130 Hercules w wersji H z nadwyżek amerykańskiego lotnictwa. Polskie Siły Powietrzne używają już pięciu samolotów Hercules w starszej wersji E, również pozyskanych z USA jako maszyny używane. Te samoloty dobiegają już kresu swych możliwości, stąd pomysł, by względnie tanim kosztem pozyskać nowszą wersję, co zapewni utrzymanie zdolności lotnictwa transportowego przez najbliższe kilka lat. Zgodę na transakcję wydał już amerykański Kongres - przypomniał w Kielcach szef MON Mariusz Błaszczak.

Prototyp Borsuka, który pływa

Na tegorocznych targach w Kielcach premierę miał prototyp pływającego bojowego wozu piechoty, któremu wojsko nadało kryptonim Borsuk. Do tej pory publicznie pokazywano jedynie model lub demonstrator technologii. Teraz jest to wóz, który przeszedł podstawowe badania.

Pojazd został opracowany przez polski przemysł – konsorcjum pod wodzą Huty Stalowa Wola i z udziałem innych spółek Polskiej Grupy Zbrojeniowej i prywatnej Grupy WB. Jest uzbrojony w 30-mm armatę automatyczną w bezzałogowej wieży, zintegrowanej z przeciwpancernymi pociskami kierowanymi Spike.

Borsuk ma być następcą wozów BWP-1, których Wojsko Polskie ma około tysiąca. To pojazdy skonstruowane w Związku Radzieckim w latach 60. XX wieku. Wtedy stanowiły prawdziwą rewolucję w sposobie projektowania uzbrojenia, ale ten czas już dawno minął. Dlatego Borsuk jest jednym z najbardziej wyczekiwanych produktów polskiej zbrojeniówki.

Prototyp Borsuka czekają teraz kolejne testy u producenta.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane