• rozwiń
    • WIG20 2276.67 -0.43%
    • WIG30 2617.43 -0.45%
    • WIG 58931.63 -0.27%
    • sWIG80 11565.39 -0.39%
    • mWIG40 4027.48 -0.13%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 14:33

Dostosuj

"Bałtyk umiera". Polska sprzeciwia się unijnej polityce

Sztorm zniszczył plażę w bazie rybackiej w Międzyzdrojach Odtwórz: Sztorm zniszczył plażę w bazie rybackiej w Międzyzdrojach
Sztorm zniszczył plażę w bazie rybackiej w Międzyzdrojach "Źródło: tvn24"

Polski rząd nie może zaakceptować propozycji połowowych KE na rok 2018, które nie zapewniają ochrony zasobów dorsza i w konsekwencji mogą doprowadzić do całkowitego zniszczenia zasobów tej ryby w Morzu Bałtyckim – poinformowało Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. Ze względu na niskie zasoby ryb rybacy chcą uznania Bałtyku za obszar katastrofy ekologicznej.

Minister gospodarki morskiej Marek Gróbarczyk wysłał w środę stanowisko polskiej strony do unijnego komisarza ds. środowiska, gospodarki morskiej i rybołówstwa Karmenu Vella. "Rząd Polski postuluje wprowadzenie okresu ochronnego w czasie rozrodu dorsza na obszarze całego Morza Bałtyckiego" – czytamy w komunikacie Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej (MGMiŻŚ).

Bałtycki dorsz

"W sytuacji katastrofalnie niskich zasobów dorsza na Bałtyku MGMiŻŚ wyraża zaniepokojenie propozycją Komisji Europejskiej z końca sierpnia br., w której nie zaproponowano okresu ochronnego dla stada wschodniego tej ryby” – czytamy.

Resort wyjaśnia, że stado wschodnie od wielu lat było objęte ochroną od 1 lipca do 31 sierpnia. "Ten dwumiesięczny okres ochronny jest kluczowy, ponieważ to właśnie w tym czasie odbywa się naturalne tarło dorsza w rejonie głębi bornholmskiej" - argumentuje.

Ze względu na niskie zasoby ryb w Bałtyku w ubiegłym tygodniu rybacy zwrócili się do ministra gospodarki morskiej z pismem, w którym proszą o uznania Morza Bałtyckiego za obszar katastrofy ekologicznej. "Bałtyk umiera" – alarmują polscy rybacy. Biuro prasowe resortu poinformowało, że "minister podziela obawy rybaków i dlatego wystosował stanowisko, w którym przeciwstawia się dotychczasowej polityce KE w zakresie rybołówstwa".

Połowy przemysłowe

Resort tłumaczy, że "populacji dorsza zagrażają również prowadzone na gigantyczną skalę połowy przemysłowe (tzw. paszowe), które niszczą ekosystem Bałtyku, przez co nie jest w stanie należycie się rozwijać". "MGMiŻŚ oczekuje od Komisji Europejskiej dalszych rozmów, których efektem będzie ograniczenie połowów paszowych" - czytamy.

Resort przypomina, że "polscy rybacy dobrowolnie przyjęli na siebie ciężar ochrony środowiska naturalnego i nie używają narzędzi ciągnionych w strefie 6 mil morskich, zaakceptowali też zakaz połowów szprota w okresie od 11 czerwca do 10 października". Dodatkowo, w celu zachowania bazy pokarmowej dla dorsza Polska wprowadziła w roku 2017 kwotę połowową tobiasza i dobijaka, a po wyczerpaniu kwoty połowowej dobijaka wprowadziła całkowity zakaz połowów tego gatunku, który obowiązuje od połowy lipca br. do końca roku.



Ministerstwo zauważa, że "wprowadzone przez Polskę te i inne środki ochrony środowiska naturalnego Bałtyku przynoszą już konkretne efekty, czego dowodem jest poprawa stanu zasobów w wodach przybrzeżnych".

"Ekologiczna katastrofa"

W piśmie przekazanym ministrowi gospodarki morskiej rybacy zwracają się "zarówno do ministra, jak i do komisarza ds. środowiska, gospodarki morskiej i rybołówstwa Karmenu Vella o bezzwłoczne podjęcie rozmów z Komisją Europejską w celu jak najszybszego uznania akwenu Morza Bałtyckiego za obszar katastrofy ekologicznej". Podpisy pod tym wnioskiem są zbierane we wszystkich portach. Rybacy tłumaczą, że "sytuacja osiągnęła poziom katastrofalny w związku z nadmiernymi połowami paszowymi".

Rybacy uważają, że natychmiastowe uznanie przez Komisję Europejską stanu klęski ekologicznej na Morzu Bałtyckim jest niezbędne, wręcz konieczne, by uratować ten akwen przed całkowitą zagładą.

Armator rybacki Andrzej Rekowski powiedział, że "w Bałtyku praktycznie w ogóle nie ma ryb".

- Obecnie największe ryby osiągają długość ok. 40-45 cm (…) podczas gdy w latach 90. standardem były ryby o długości 50, a nawet do 140 cm - tłumaczył. Powiedział, że dorsze mają też niewielką wagę. - To woła o interwencję nauki, bo Bałtyk powoli umiera – podkreślił. - Gdyby kraje skandynawskie podzieliły opinię polskich rybaków, to Bałtyk można byłoby jeszcze uratować – dodał.

Doradca ministra gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej ds. rybołówstwa Grzegorz Hałubek  zaznaczył, że "wystąpienie rybaków o uznanie Bałtyku za obszar objęty katastrofę ekologiczną jest sytuacją wyjątkową, świadczącą o determinacji obrońców zasobów ryb, jak i o skali załamania się ekosystemu morskiego Bałtyku".

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (2)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
KP2015
Ale jakoś nie słuchamy Komisji Europejskiej w sprawie puszczy. Wycinamy bo to nasze, polskie i innym wara. A tu proszę Komisja Europejska ma innym zabronić i to zaraz. Czy Komisja i inni będą nas traktowali poważnie.
  • 2
  • 2
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane