• rozwiń
    • WIG20 2217.97 -0.64%
    • WIG30 2516.83 -0.55%
    • WIG 56652.31 -0.48%
    • sWIG80 10829.41 +0.03%
    • mWIG40 3890.64 -0.08%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:15

Dostosuj

Temat: Strajk w LOT

Piloci się nie stawili, LOT odwołał połączenia. "Sytuacja w firmie wywołuje ogromne emocje"

Pilot z LOT rezygnuje z wykonania połączenia do Toronto Odtwórz: Pilot z LOT rezygnuje z wykonania połączenia do Toronto
Pilot z LOT rezygnuje z wykonania połączenia do Toronto

PLL LOT z powodu strajku części stewardes i pilotów odwołują niektóre swoje rejsy - poinformował dyrektor biura komunikacji LOT Adrian Kubicki. Dodał, że w poniedziałek samoloty LOT-u nie poleciały z Warszawy m.in. do Tokio i Seulu.

- W poniedziałek z powodu nielegalnego strajku stewardes i pilotów, zostaliśmy zmuszeni do odwołania w sumie czterech naszych rejsów, w tym trzech dalekiego zasięgu - powiedział Kubicki. Chodzi o loty z Warszawy do: Norymbergii (Niemcy) o 8.15, Tokio (Japonia) o 15.10, Seul (Korea Południowa) o 16.30 i Toronto (Kanada) o 17.05.

"Sytuacja wywołuje ogromne emocje"

Wykonania ostatniego połączenia odmówił pilot Marek Herbreder, z którym rozmawiała reporterka TVN24. - Sytuacja w naszej firmie wygląda tak, jak wygląda. Ona powoduje ogromne emocje, nie tylko związane z lataniem, ale także normalne, ludzkie. W takiej sytuacji byłem pewien, że mogę czemuś nie sprostać - powiedział reporterce TVN24 pilot LOT Marek Herbreder.

Jak zaznaczył Herbreder, w instrukcji operacyjnej jest zapis, który umożliwia pilotom niepodejmowanie lotu, jeżeli nie są w dobrej kondycji psychiczno-fizycznej z uwagi na bezpieczeństwo pasażerów.

Pytany o zwolnionych dyscyplinarnie kolegów i koleżanki powiedział, że "są to ludzie, którzy przepracowali dwadzieścia parę lat w firmie." - Wszystko polega na tym, żebyśmy rozmawiali. Niech dojdzie to do wszystkich, do jednej i do drugiej strony: wszystko można załatwić rozmową - zaapelował pilot.

- Obawiam się, że w tej sytuacji ciężko będzie znaleźć pilota na zastępstwo, który ma świadomość tego co się stało i liczyć na to, że będzie spokojny - powiedział Hebreder.

Odwołane loty to olbrzymie koszty

- W przypadku trzech rejsów dalekiego zasięgu do pracy nie stawili się kapitanowie, jeśli chodzi o Norymbergę - szefowa pokładu. Oznacza to, że w przypadku tych trzech rejsów kilkunastoosobowa załoga była gotowa do pracy, a nie może wykonać swoich czynności służbowych z powodu odmowy świadczenia pracy przez kapitana, czy szefową pokładu - wyjaśnił dyrektor biura komunikacji LOT Adrian Kubicki.



Dodał, że pasażerom linia zapewniła hotel, przebukowuje bilety, tak, aby pasażerowie mogli jak najszybciej odlecieć do swojego celu podróży.

- Każdy odwołany dla spółki rejs to są olbrzymie koszty. Tylko wczoraj odwołany lot z Warszawy do Toronto, ponieważ kapitan odmówił lotu z powodu nielegalnego strajku, dla spółki spowodował koszt około miliona zł - powiedział. Dodał, że w niedzielę oprócz Toronto, linia odwołała kilka innych rejsów.

Kubicki przypomniał, że spółka ma prawo - w przypadku nielegalnego strajku - dochodzić - zarówno od organizatorów, jak i uczestników nielegalnego strajku - pokrycia szkód, które te działania wywołały.

Nagroda pieniężna

- Jest nam szczególnie przykro, kiedy kilkudziesięcioosobowa grupa pikietujących pod siedzibą firmy klaszcze na wieść o tym, że spółka musiała odwołać kolejne rejsy z powodu ich nielegalnego strajku - przekazał.

Kubicki poinformował, że wszystkie osoby, które w trakcie tych pięciu dni trwającego strajku, zdecydowały się na wykonanie lotów, otrzymają nagrodę pieniężną.

- Dotyczy to około tysiąca osób. Otrzymają oni o 50 proc. wyższe wynagrodzenie tego, co wylatali w te dni, będzie to forma nagrody - powiedział. Dodał, że gratyfikację finansową uzyskają także pracownicy biurowi.

Strajk pracowników LOT

Od ubiegłego czwartku związkowcy w PLL LOT prowadzą strajk, który polega na nie podejmowaniu przez nich czynności służbowych.

W poniedziałek 67 osób zostało dyscyplinarnie zwolnionych z powodu nieprzystąpienia do pracy w związku z ich uczestnictwem w nielegalnym strajku w PLL LOT.

Strajk zorganizował Międzyzwiązkowy Komitet Strajkowy, polega on na dobrowolnym, powszechnym powstrzymaniu się od pracy przez protestujących pracowników. Międzyzwiązkowy Komitet Strajkowy został wybrany spośród zarządów dwóch reprezentatywnych związków zawodowych: Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego (ZZPPiL) na czele z Moniką Żelazik oraz Związku Zawodowego Pilotów Komunikacyjnych PLL LOT, którego przewodniczącym jest Adam Rzeszot.

Zwolnienia

Prezes LOT Rafał Milczarski podał dziś, że spółka podpisała w trybie przewidzianym prawem wiążący i legalny regulamin wynagradzania z dwoma związkami zawodowymi: Związkiem Zawodowym Pracowników PLL LOT i Związkiem Zawodowym NSZZ "Solidarność".

- Dziś zakończył się trwający od 2013 roku spór zbiorowy w spółce o regulamin wynagradzania. Zarząd podpisał z dwoma związkami zawodowymi regulamin wynagradzania. To bardzo dobra wiadomość dla wszystkich naszych pracowników - powiedział Milczarski.

Szef LOT dodał, że mimo iż regulaminu nie podpisały dwa związki działające w LOT - Związek Zawodowy Personelu Pokładowego i Lotniczego (ZZPPiL) oraz Związek Zawodowy Pilotów Komunikacyjnych PLL LOT - to "jest on prawnie obowiązujący".

Spór

Związkowcy organizowali strajki, domagając się właśnie zmiany regulaminu wynagradzania. Rozwiązania, które kwestionowali niektórzy pracownicy spółki, zostały ustalone, gdy LOT stanął na krawędzi bankructwa i musiał przeprowadzić restrukturyzację. LOT otrzymał pomoc publiczną, którą notyfikowała Komisja Europejska. Stare zasady dotyczące wynagrodzeń zostały zastąpione nowymi, ramowymi - zdaniem związków - mniej korzystnymi dla pracowników.

Związki zawodowe krytykowały też władze spółki, że nowi pracownicy, np. stewardessy nie są zatrudniani na umowy o pracę, tylko na umowy cywilnoprawne lub prowadzą jednoosobową działalność gospodarczą.

Przypomnijmy, że w kwietniu tego roku w PLL LOT przeprowadzono referendum strajkowe. Za akcją protestacyjną opowiedziało się 807 spośród 885 pracowników, którzy wzięli udział w głosowaniu. 73 osoby były przeciw, a 5 głosów było nieważnych. Łącznie w PLL LOT pracuje ponad 1,6 tys. osób.
Tymczasem zdaniem władz przewoźnika, zapowiadana akcja strajkowa byłaby akcją nielegalną i sprawa trafiła do sądu.

Mimo że do strajku nie doszło, zarząd spółki domaga się od trzech związków zawodowych ponad 1,75 mln zł. Właśnie na tyle LOT wyliczył straty wynikające z "podtrzymywanej i podsycanej medialnie przez związki zawodowe groźby strajku mimo obowiązującego wówczas zabezpieczenia sądu zakazującego przeprowadzenia akcji strajkowej".

W sierpniu Państwowa Inspekcja Pracy nałożyła tysiąc złotych kary na zarząd Polskich Linii Lotniczych LOT w związku ze zwolnieniem z pracy Moniki Żelazik, liderki jednego ze związków zawodowych. Inspekcja uznała, że przewoźnik podejmując decyzję o zwolnieniu kobiety naruszył przepisy.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (5)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
floryda77
Pilot Marek chyba się jeszcze nie obudził. Po za warszawiakami nikt nie chce już latać LOTem. Jego wyznania nie przekonują mnie, aby wsiąść do jego samolotu. 67 osób to za mało, aby uzdrowić firmę.
  • 1
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
aleksanderj43
p.Morawiecki ma duzo pieniedzy to wspomoze Lot
  • 2
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane