• rozwiń
    • WIG20 2217.97 -0.64%
    • WIG30 2516.83 -0.55%
    • WIG 56652.31 -0.48%
    • sWIG80 10829.41 +0.03%
    • mWIG40 3890.64 -0.08%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:15

Dostosuj

LOT uspokaja pasażerów, związkowcy przepraszają. Gorąco wokół czwartkowego strajku

Rzecznik PLL LOT o strajku zapowiadanym przez związkowców Odtwórz: Rzecznik PLL LOT o strajku zapowiadanym przez związkowców
Rzecznik PLL LOT o strajku zapowiadanym przez związkowców "Źródło: tvn24"

Polskie Linie Lotnicze LOT wezwały związki zawodowe działające w spółce do zaniechania zaplanowanego przez nie na czwartek strajku. Jak powiedział dyrektor biura komunikacji LOT Adrian Kubicki, akcja byłaby nielegalna. Związkowcy nie zamierzają odpuścić. - Przepraszamy podróżnych i liczymy na zrozumienie - napisali.

- Strajk, który miałby zostać rozpoczęty 18 października bieżącego roku, będzie nielegalny. Zarząd LOT-u apeluje tym samym do liderów związkowych o zaprzestanie nielegalnych działań i powrót do rozmów - powiedział w poniedziałek Kubicki.

Jak dodał, spółka w związku z zapowiedzianym na czwartek strajkiem "nie wprowadza tego dnia żadnych zmian w rozkładzie, nie odwołuje rejsów". - Nie ma powodów, by nasi pasażerowie obawiali się zakłóceń w ich podróży - powiedział Kubicki.

Akcja strajkowa

Międzyzwiązkowy Komitet Strajkowy podjął w piątek decyzję o strajku w najbliższy czwartek od godziny 5 rano. Strajk ma polegać na dobrowolnym, powszechnym powstrzymaniu się od pracy przez protestujących pracowników.

Ogłaszając swoją decyzje, związkowcy przyznali, że bezpośrednią przyczyną strajku jest zwolnienie z pracy Moniki Żelazik, która stoi na czele Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego oraz  "pozorność działań w kwestii rozwiązania sporu zbiorowego". W tym drugim przypadku związkowcy domagają się przywrócenia regulaminu wynagradzania z 2010 roku.

Związkowcy przekonują, że decyzje o strajku podjęli jednomyślnie. "Mamy świadomość konsekwencji tej decyzji i kosztów jakie niesie ze sobą" – napisali w jednym z pism. Jednocześnie zadeklarowali, że są gotowi "do daleko idących ustępstw celem osiągnięcia porozumienia".

Stanowisko LOT

W poniedziałek zarząd LOT wysłał pismo do Międzyzwiązkowego Komitetu Strajkowego, w którym przekazał, że zaplanowany na czwartek strajk w spółce "byłby nielegalny i dlatego nie może się odbyć".

Ponadto - jak tłumaczy LOT - pismo to ma na celu "uświadomienie liderom związków zawodowych, że nie istnieje żadna podstawa prawna umożliwiająca legalne przeprowadzenie strajku bez wcześniejszego przeprowadzenia referendum".

- Zapowiedziany przez nie strajk nie ma więc żadnego prawnego skutku, poza kolejnym uderzeniem w wizerunek spółki, dobro jej pasażerów oraz pracowników i współpracowników - podkreślił Kubicki.

- Cały czas w mocy pozostaje postanowienie Sądu Okręgowego w Warszawie z 21 września bieżącego roku, w którym sąd zakazał związkom zawodowym działającym w LOT prowadzenia akcji strajkowej do czasu wyjaśnienia legalności referendum. Co więcej, związki zawodowe nie podjęły żadnych czynności zmierzających do zakwestionowania tego postanowienia. Pierwsze posiedzenie sądu w tej sprawie planowane jest na 20 listopada bieżącego roku - wyjaśnił Kubicki.

Chodzi o zbadanie przez sąd legalności referendum, które zostało przeprowadzone przez związkowców wiosną tego roku. Według spółki plebiscyt został przeprowadzony nielegalnie, dlatego o jego zbadanie zwróciła się do sądu. Związkowcy twierdzą, że jest legalne.

- Strajk będzie nielegalny również dlatego, że rzekomy powód strajku podawany przez liderów związkowych, czyli zwolnienie z pracy przewodniczącej Związku Personelu Pokładowego i Lotniczego, pani Moniki Żelazik prowadzącej spór, nie miało najmniejszego związku z jej działalnością związkową, a było efektem słów kierowanych do szerokiej publiczności i agitujących do czynów zagrażających bezpieczeństwu publicznemu i wykonywaniu operacji lotniczych - wyjaśnił.

Odpowiedź związkowców

Wydaje się jednak, że ta argumentacja nie przekonuje związkowców. W piśmie skierowanym do pracowników LOT trwają przy tym, że protest "ma solidne podstawy prawne".


Związkowcy przepraszają też pasażerów za ewentualne kłopoty na lotnisku.

Główny punkt sporu

Głównym punktem sporu między związkami zawodowymi działającymi w LOT a władzami spółki jest wypowiedziany w 2013 roku regulamin wynagradzania z 2010 roku. LOT wówczas stanął na krawędzi bankructwa i musiał przeprowadzić restrukturyzację. Spółka otrzymała pomoc publiczną, którą notyfikowała Komisja Europejska.

Stare zasady dotyczące wynagrodzeń zostały zastąpione nowymi, ramowymi - zdaniem związków - mniej korzystnymi dla pracowników. Obecnie płace zależą między innymi od wylatanych godzin. Związki zawodowe krytykują też władze spółki, że nowi pracownicy, na przykład stewardesy nie są zatrudniani na umowy o pracę, tylko na umowy cywilnoprawne lub prowadzą jednoosobową działalność gospodarczą.

W październiku 2017 roku Sąd Najwyższy stwierdził, że pracodawca, czyli LOT miał prawo wypowiedzieć regulamin wynagradzania.

Udziałowcami PLL LOT są: Skarb Państwa (99,856 proc. akcji) oraz TFS Silesia (0,144 proc. akcji).

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane