• rozwiń
    • WIG20 2325.67 -0.54%
    • WIG30 2660.58 -0.41%
    • WIG 59589.02 -0.38%
    • sWIG80 11551.01 -0.21%
    • mWIG40 4087.31 -0.05%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:15

Dostosuj

Największe polskie miasta skazane na wyludnienie. Przerażająca prognoza

Spada liczba ludności w Polsce. Najwięcej mieszkańców ubyło w Poznaniu Odtwórz: Spada liczba ludności w Polsce. Najwięcej mieszkańców ubyło w Poznaniu
Spada liczba ludności w Polsce. Najwięcej mieszkańców ubyło w Poznaniu "Źródło: tvn24bis"

W ciągu najbliższych 30 lat wszystkie miasta, spośród 66 największych w Polsce, odnotują spadek liczby ludności. Populacja Zabrza, Bytomia, Świętochłowic czy Tarnowa może skurczyć się nawet o połowę - wynika z prognoz Instytutu Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania Polskiej Akademii Nauk.

Prof. Przemysław Śleszyński z PAN, który na potrzeby resortu rozwoju opracował listę 122 miast średnich wymagających szczególnego wsparcia państwa, w związku z tą analizą oszacował również spadek liczby ludności w 66 miastach na prawach powiatu.

Chodzi głównie o dawne stolice województw oraz miasta powyżej 100 tys. mieszkańców.

Prognozy dotyczą spadku liczby ludności do 2050 r., a w przeciwieństwie do kalkulacji Głównego Urzędu Statycznego, wyliczenia uwzględniają nierejestrowaną emigrację zagraniczną.

Największy ubytek

Jak wynika z tych szacunków, największy procentowy ubytek liczby ludności dotyczył będzie Zabrza, w którym ludność zmniejszy się o 89,8 tys. (51,2 proc.). Ze 175,6 tys. osób zamieszkujących miasto w 2015 roku, w 2050 roku, według PAN, pozostanie jedynie 85,8 tys.

Ponad 170-tysięczny Bytom w połowie stulecia ma liczyć zaledwie 86,8 tys. mieszkańców (spadek o 49,2 proc.). Podobna skala depopulacji dotyczyć ma Świętochłowic (49,2 proc.) i Tarnowa (48,2 proc.). Wysokie spadki ludności przewidywane są także w Łomży (44,4 proc.) i Sopocie (42,5 proc.).

W przypadku 18 miast będących stolicami województw, w najwyższym stopniu wyludni się Opole, w którym liczba mieszkańców obniży się z 119 tys. do 72,8 tys. (38,8 proc.). Ponad jedną trzecią ludności stracą Kielce oraz Łódź.

Depopulacja w najmniejszym stopniu dotknąć ma Warszawę. Ludność stolicy w ciągu najbliższych trzech dekad może zmniejszyć się do 1 695 tys. (spadek o 2,2 proc.). Relatywnie niewielki spadek (o 4,3 proc.) dotyczyć ma również Rzeszowa. W trzecim od końca Krakowie będzie to już 11,3 proc., a we Wrocławiu - 13 proc.

Prognozy GUS "niedoszacowane"

Jak podkreślił prof. Śleszyński, spadek liczby ludności w Polce może być jednym z największych na świecie. Zastrzegł przy tym, że depopulacja samych miast będzie wynikała po części z przenoszenia się ich mieszkańców na przedmieścia.

Według szacunków naukowca zawartych w ekspertyzie - o ile nie nastąpi silniejsza imigracja z zagranicy lub reemigracja osób, które wyjechały z Polski po 1990 r. - ludność naszego kraju może spaść nawet do 31 mln w ciągu 30-35 lat. - Spadek o 6-7 milionów, czyli o jedną piątą, to będzie katastrofa. Proporcjonalnie będzie to jeden z największych spadków na świecie - powiedział profesor.

Oficjalne prognozy GUS mówią o ubytku ludności rzędu 4,4 mln - do 34 mln. Zdaniem prof. Śleszyńskiego dane są jednak niedoszacowane. Nawet 2-3 mln ludzi figuruje bowiem w rocznikach statystycznych, choć tak naprawdę nie mieszkają w kraju, a zakłada się, że większość z nich nie wróci.

- Polska generalnie jest krajem, z którego ludzie emigrują, ale nie zdarzyło się, żeby tak dużo osób wyjechało w tak krótkim czasie, jak po 1990 roku. Ten exodus jest największy w historii naszego kraju - zaznaczył.

Spadek dzietności

Zjawisko masowej emigracji prof. Śleszyński łączy z falowaniem wyżów i niżów demograficznych. Jak wyjaśnił, po II wojnie światowej w Polsce odnotowano bardzo duży, kompensacyjny wyż demograficzny, o sile niespotykanej w innych częściach Europy. Osoby urodzone w tym wyżu decydowały się na własne potomstwo w latach 70. i 80. Wtedy też miał miejsce drugi wyż, który wchodził na rynek pracy po 1995 roku.

Zbiegło się to w czasie najpierw z trudnym okresem transformacji i wysokim bezrobociem, a później z akcesją do Unii Europejskiej i otwarciem tamtejszych atrakcyjnych rynków pracy. - Ten drugi wyż nie urodził już dzieci po 2000 roku w tak dużym stopniu, jak ich rodzice, wręcz przeciwnie, dzietność spadła do poziomów najniższych na świecie - powiedział prof. Śleszyński.

Ocenił, że obecnie dzietność nie pozwala na zastępowalność pokoleń, mimo wyraźnego pozytywnego wpływu programu Rodzina 500 plus. Jego zdaniem w tej sytuacji optymizmem napawa natomiast notowane od pewnego czasu przyśpieszenie wzrostu gospodarczego, co widać wyraźnie po liczbie miejsc pracy i wzroście płac.

W jego ocenie od samego spadku liczby ludności groźniejsze jest bowiem starzenie się populacji i uwidaczniająca się luka podażowa na rynku pracy, która w perspektywie roku 2050 może wynieść od 2 do nawet 7 mln pracowników, przy czym najbardziej realna jest liczba 3-4 mln.

- Wierzę, że ekonomia wygra i katastrofa demograficzna ostatecznie w Polsce nie nastąpi właśnie z tego powodu. Dzięki zasysaniu siły roboczej Polska zasili się pewną liczbą imigrantów, a być może reemigracją Polaków, którzy wyjechali za chlebem po 1990 roku, a także licznej Polonii - ocenił prof. Śleszyński.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (7)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
Leszek6wcb
Coś mi tu nie gra.Skoro ma nastąpić takie ogromne wyludnienie miast więc poco rządowy program budowy mieszkań?
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Kurumii
Nie ma co się dziwić. Polacy emigrują i wracać nie chcą. Osobiście nie wyobrażam sobie powrotu do tego zaścianka PISowego i wyznaniowego.
  • 6
  • 2
  • zgłoś naruszenie
zamknij
andre_valenducq
Wyprowadzili sie na wies ???
  • 2
  • 3
  • zgłoś naruszenie
zamknij
alex01
Wyprowadzili się do sąsiadujących z dużym miastem gmin. Wsie w pobliżu dużych miast to już nie te dawne, biedne. W niektórych mieszkają najbogatsi mieszkańcy miast.
  • 4
  • 2
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane