• rozwiń
    • WIG20 2319.10 -1.69%
    • WIG30 2669.43 -1.61%
    • WIG 60097.10 -1.44%
    • sWIG80 12009.31 -0.51%
    • mWIG40 4238.99 -0.95%

Ostatnia aktualizacja: 2019-03-22 17:15

Dostosuj

Nie chcą trzymać bata na alimenciarzy. "Jeśli ktoś jest od wszystkiego, to jest do niczego"

Ziobro: liczba osób płacących alimenty wzrosła o 100 procent Odtwórz: Ziobro: liczba osób płacących alimenty wzrosła o 100 procent
Ziobro: liczba osób płacących alimenty wzrosła o 100 procent "Źródło: tvn24"

Resort rodziny, pracy i spraw społecznych planuje dołożyć nowe zadania inspektorom pracy. Mają sprawdzać, czy dłużnicy alimentacyjni nie pracują "na czarno" i nie ukrywają dochodów, a w razie czego o wszystkim informować komorników. - Nakładane są na nas kolejne obowiązki, a w budżecie nie ma dodatkowych pieniędzy na etaty ani podwyżki – oburzają się inspektorzy.

Propozycja nowych regulacji, która trafiła do konsultacji publicznych, ma poprawić skuteczność w ściągalności alimentów.

"Niedopuszczalna jest sytuacja, w której jeden z rodziców (albo obydwoje) uchylają się od tego obowiązku, tylko dlatego, że np. nie zamieszkują z dzieckiem albo twierdzą, że mają trudności w znalezieniu pracy" – przekonuje ministerstwo rodziny i pracy. "Należy podkreślić, że dłużnik alimentacyjny, nie płacąc alimentów, w gruncie rzeczy pozbawia własne dziecko perspektyw, zabiera mu szansę na rozwój i już na starcie stawia w gorszej pozycji niż dzieci z rodzin niedotkniętych problemem nie alimentacji" – czytamy w uzasadnieniu do projektu ustawy. 

Poprawić ściągalność

Ministerstwo wylicza, że ściągalność należności budżetu państwa z tytułu wypłaconych świadczeń z funduszu alimentacyjnego wzrosła z niecałych 13 proc. w 2015 roku do 24,9 proc. w roku ubiegłym. Wciąż mówimy jednak o zobowiązaniach powyżej 10 mld złotych, więc zmiany przepisów są wręcz konieczne.

Tym bardziej, że coraz głośniej słychać o rynku pracownika, a bezrobocie osiąga rekordowo niskie poziomy. Mówiąc wprost, resort pracy nie wierzy już rodzicom, którzy twierdzą, że nie mogą znaleźć posady i nie mają z czego płacić alimentów. Zdaniem urzędników w rzeczywistości pracują oni "na czarno" i ukrywają dochody.

Jeśli przepisy wejdą w życie w zaproponowanej formie, dłużnicy alimentacyjni, którzy nie będą mieli pracy, będą kierowani na roboty publiczne. Z kolei firmy, które zdecydują się na zatrudnienie osoby zalegającej z alimentami i część wynagrodzenia będą mu wypłacały "pod stołem" (albo taka osoba w ogóle będzie pracowała "na czarno"), będą ponosiły solidarną odpowiedzialność za długi swojego pracownika (do rocznej kwoty alimentów). Pracodawcy będą musieli się też liczyć z karami za brak współpracy z komornikami.

Zmiany dla inspektorów pracy

Nowe zadania mają mieć też inspektorzy pracy. Ministerstwo kierowane przez Elżbietę Rafalską chce, żeby inspektorzy mieli obowiązek informowania komorników o wykryciu dłużnika, który ukrywa swoje wynagrodzenie, żeby nie płacić alimentów. Oprócz tego, Państwowa Inspekcja Pracy zyska dostęp do danych o miejscu przebywania dłużników alimentacyjnych, objętych dozorem elektronicznym. Inspektorzy będą sprawdzać, czy tacy dłużnicy – deklarujący brak posady – nie pracują w szarej strefie.

"Należy podkreślić, że projektowana zmiana nie nakłada na PIP obowiązku przeprowadzania dodatkowych kontroli, a jedynie zobowiązuje do przekazywania informacji komornikom o stwierdzonych w trakcie rutynowych kontroli przypadkach zatrudniania dłużników alimentacyjnych »na czarno« lub wypłacania im wynagrodzenia »pod stołem«"– przekonuje ministerstwo.

Stanowisko inspektorów

"Wielokrotnie już mogliśmy się przekonać, że na inspektorów pracy, co jakiś czas nakładane są kolejne, nowe obowiązki – wymagające prowadzenia kontroli (w międzyczasie) na zasadzie »jakoś to będzie«" – komentuje na swojej stronie internetowej projektowane zmiany Stowarzyszenie Inspektorów Pracy Rzeczypospolitej Polskiej.

Dr Leszek Rymarowicz, prezes stowarzyszenia, w rozmowie z tvn24bis.pl dodaje, że inspektorzy nie mają nic przeciwko nowym zadaniom. – Oczywiste jest też, że taka zmiana podejścia do "alimenciarzy" jest oczekiwana przez społeczeństwo. Spodziewać się, można, że będziemy dostawali mnóstwo sygnałów o dłużnikach, których pracodawców powinniśmy skontrolować. I tu może pojawić się problem – tłumaczy Rymarowicz.

Prezes stowarzyszenia wyjaśnia, że inspektorzy są coraz bardziej obciążeni pracą, a za kolejnymi obowiązkami nie idą dodatkowe pieniądze. - Zdaniem stowarzyszenia, ale także np. Rady Ochrony Pracy, inspektorów jest za mało (PIP na koniec 2017 roku zatrudniała dokładnie 2565 osób, ale tylko 1542 osoby pracowały jako inspektorzy - red.), a w budżecie nie ma pieniędzy ani na nowe etaty, ani na podwyżki. Inspekcja pracy w Polsce, jeżeli chodzi o ogromny zakres zadań ustawowych, nie ma odpowiednika w żadnym kraju Unii Europejskiej - dodaje Rymarowicz.

- Chcielibyśmy skutecznie działać i sprostać oczekiwaniom społecznym, ale o to trudno, kiedy ten sam inspektor sprawdza np. legalność zatrudnienia, kontroluje przestrzeganie czasu pracy i wypłat minimalnego wynagrodzenia, sprawdza przestrzeganie przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy na budowie, a w niedziele szarpie za klamkę sklepu, sprawdzając, czy nie jest łamane ograniczenie handlu. Teraz jeszcze będzie kontrolował dłużników alimentacyjnych – mówi Leszek Rymarowicz i zaraz dodaje: - To nie jest tak, że boimy się nowych obowiązków, że nie chcemy podjąć się tak ważnego społecznie zadania. Wręcz przeciwnie, jesteśmy wszak od tego, żeby wykonywać zadania zapisane w ustawie o PIP i kilkudziesięciu innych ustawach, ale to specjaliści powinni zajmować się konkretnymi tematami.

- Jak mówi przysłowie, jak ktoś zna się na wszystkim, to tak naprawdę nie zna się na niczym. Jest nas za mało i na razie nie mamy narzędzi prawnych, by skutecznie przeprowadzać kontrolę dotyczącą dłużników alimentacyjnych, gdzie główną patologią jest zatrudnianie ich "na czarno", lub wypłacanie wynagrodzenia "pod stołem". Liczymy, że w dalszym toku prac legislacyjnych, w tym zakresie projekt ustawy zostanie zmodyfikowany - podkreśla.

Nie pierwszy raz

Inspektorzy nie pierwszy raz zgłaszają takie argumenty. Pisaliśmy o tym szerzej, tuż przed wejściem w życie ustawy ograniczającej handel w niedziele. I wtedy inspektorom dołożono nowych obowiązków.

Państwowa Inspekcja Pracy projektując budżet na 2018 rok chciała, żeby był on wyższy o ok. 24 mln złotych, w porównaniu do roku 2017 (347,6 mln złotych w 2018 roku wobec 323,6 w roku 2017). Projekt zakładał  wzrost funduszu wynagrodzeń o 8 procent – połowa miała być przeznaczona na podwyżki dla pracowników PIP, połowa na nowe etaty.

Ale w toku prac nad budżetem parlament nie zdecydował się na taki krok. W sumie, budżet PIP w 2018 roku jest wyższy o ok. 978 tys. złotych niż w ubiegłym roku.

Termin

Zaprojektowana przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej ustawa ma wejść w życie od 1 stycznia 2019 roku. Zmiany dotyczące inspektorów pracy mają zacząć obowiązywać miesiąc później.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane