• rozwiń

Kowalczyk: podwyżki dla polityków to nie jest skok na kasę

Rozmowa z Henrykiem Kowalczykiem Odtwórz: Rozmowa z Henrykiem Kowalczykiem
Foto: TVN24 BiS | Video: TVN24 BiS Foto: Gościem "Otwarcia Dnia" był Henryk Kowalczyk | Video: Rozmowa z Henrykiem Kowalczykiem

Podwyżki dla polityków to nie jest skok na kasę - zapewniał w TVN24 BiS Henryk Kowalczyk. Szef Komitetu Stałego Rady Ministrów podkreślił też, że nie zabraknie pieniędzy na pokrycie kosztów reformy obniżającej wiek emerytalny.

Kowalczyk odniósł się do szykowanej przez rząd ustawy, która ma podnieść pensje polityków. Według projektu wynagrodzenia prezydenta, wicepremierów, ministrów, wiceministrów i wojewodów mają wzrosnąć o 4-5 tys. zł brutto. Premier ma zarabiać ok. 7,6 tys. zł więcej niż obecnie. Z kolei pensje posłów i senatorów mają wzrosnąć o 2,7 tys. zł miesięcznie.

Bez skoku na kasę

- Ja już wielokrotnie mówiłem, że jeżeli wiceminister zarabia dużo mniej niż na przykład dyrektor departamentu, który on nadzoruje, to są trudności z uzyskaniem fachowców na te stanowiska. - tłumaczył Kowalczyk.

Stwierdził też, że kilkanaście tysięcy zł wynagrodzenia dla szefa rządu jest "dobrym rozwiązaniem" ponieważ "pani premier pracuje praktycznie przez 7 dni w tygodniu 24 godziny na dobę".

Zaznaczył też, że rząd chce uzależnić wynagrodzenia od wzrostu gospodarczego i efektów pracy.

Kowalczyk zapewnił, że podwyżka wynagrodzeń "nie jest skokiem na kasę". - To jest regulacja płacowa, nie ma wzrostu wydatków budżetowych na ten cel - powiedział gość "Otwarcia Dnia".

We wtorek Rada Ministrów pozytywnie oceniła prezydencki projekt obniżenia wieku emerytalnego do 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Rząd rekomenduje, by nowe przepisy obowiązywały najwcześniej od 1 października 2017 r.

ZUS będzie sprawniejszy

Kowalczyk pytany, dlaczego trzeba tak długo czekać na obniżenie wieku emerytalnego przyznał, że chodzi o "techniczne powody".

- ZUS potrzebuje co najmniej dziewięciu miesięcy na wdrożenie systemu informatycznego i przeszkolenie pracowników. To nie jest wymysł rządu, taki minimalny czas dał ZUS - wyjaśniał.

Według Biura Analiz Sejmowych koszty reformy emerytalnej wyniosą w 2025 roku 140 mld zł, w 2035 roku 381 mld zł, a w 2060 roku 1 bln 400 mld zł.




- Nie przekonuje mnie sumowanie skutków z roku do roku. Za 60 lat będą dużo mniejsze i ZUS będzie sprawniejszy niż teraz - powiedział Kowalczyk.

- My mówimy o rocznych skutkach obniżenia wieku emerytalnego w stosunku do budżetu, to jest bardziej porównywalna rzecz. Roczny koszt reformy to ok. 10 mld zł. każdego roku. Za kilkanaście lat będzie mniej - oznajmił szef Komitetu Stałego Rady Ministrów.

Podkreślił, że wszystko jest pod kontrolą. - Dochody wzrastają, te 10 mld zł spokojnie będziemy mieli. Już w tym roku jest dużo lepsza realizacja dochodów budżetowych niż poprzednio. Z naszego systemu podatkowego wycieka co najmniej 50 mld zł. My to chcemy odzyskać - mówił.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (2)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
Cyfrowy Baron
Hipokryzja, arogancja i brak szacunku dla obywateli. Taki jest właśnie PiS.
Gdyby to nie był "skok na kasę", to podwyżki nie byłyby takie duże.
Teraz już dobrze wiadomo o co od początku chodziło PiS-owi. Sparaliżowali trybunał, by ten nie zablokował im ustawy o podwyżkach. Od początku chodziło im TYLKO o pieniądze.
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
SEBBAX
skoro chcą uzależnić pensję od gospodarki - jak najbardziej się z tym zgadzam - co najwyżej najniższa krajowa dla wszystkich VIPów dopóki mamy deficyt budżetowy - niech zapracują, aby kondycja gospodarki się poprawiła i nie było deficytu
  • 1
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane