• rozwiń
    • WIG20 2286.46 -0.60%
    • WIG30 2629.28 -0.57%
    • WIG 59092.01 -0.48%
    • sWIG80 11610.11 +0.08%
    • mWIG40 4032.87 -0.30%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Temat: Energetyka

PiS zamknie program budowy elektrowni atomowej? "Jest nieopłacalna"

PiS zamknie program budowy elektrowni atomowej? "Jest nieopłacalna"
Foto: Shutterstock Foto: Temat budowy elektrowni atomowej wrócił w trakcie kampanii parlamentarnej i wywołał prawdziwą burzę

- Ze względów ekonomicznych budowa elektrowni atomowej jest nieopłacalna - przyznał w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Henryk Kowalczyk, typowany na ministra finansów w rządzie Prawa i Sprawiedliwość. Czy to koniec planów realizacji tego projektu?

Temat budowy elektrowni atomowej wrócił w trakcie kampanii parlamentarnej i wywołał prawdziwą burzę, a wszystko przez słowa premier Ewy Kopacz, która sugerowała porzucenie planów budowy elektrowni atomowej. Planów zapisanych w projekcie "Polityki Energetycznej Polski do 2030 roku" przyjętej przez rząd Donalda Tuska.

Pieniądze w błoto?

Kopacz przyznała, że program energetyki jądrowej będzie tworzony, ale "dziś powinniśmy poradzić sobie z tym, co jest podstawą bezpieczeństwa energetycznego", czyli - węglem. Spotkało się to z odpowiedzią Prawa i Sprawiedliwości, które przy tej okazji wypuściło spot "Atomowy chaos".

Na początku października Beata Szydło punktowała Kopacz, że na program energetyki jądrowej rząd wydał już kilkaset milionów złotych.

Oświadczyła, że oczekuje rozliczenie tego projektu. - W 2014 roku została rozpoczęta realizacja tego projektu, został powołany zarząd. Prominentni politycy PO, na czele z byłym ministrem skarbu Aleksandrem Gradem, rozpoczęli nad tym pracę, rozpoczęli pobieranie bardzo pokaźnych pensji za realizację tego programu - mówiła.

Podkreślała, że na program atomowy zostały wydane "bardzo duże" publiczne pieniądze. - Jeżeli dzisiaj premier polskiego rządu w histerycznej wypowiedzi mówi, że ona nie będzie realizować tego projektu, bo w tej chwili chce powiedzieć jasno, że jej to interesuje, to pytam: gdzie są te pieniądze i na co je wydano. Czy marnotrawstwo ponad 100 milionów złotych może ot tak po prostu być realizowane przez polski rząd? - dodała.

Temat wraca

Ale dotychczas różne stanowiska prezentowali także członkowie Prawa i Sprawiedliwości.

Jeszcze pod koniec 2013 roku na konferencji zorganizowanej w Sejmie, Mariusz Błaczczak przewodniczący klubu Prawa i Sprawiedliwości wraz z innymi politykami proponowali referendum w tej sprawie. Tak, aby obywatele zdecydowali o tej kwestii. – Uważamy, że ta sprawa powinna być rozstrzygnięta przez naród - zapowiadał Błaszczak. Jednocześnie uzasadniając taką potrzebę uniezależnieniem się od dostaw surowców energetycznych z Rosji.

Co ciekawe, idea reaktywacji energetyki jądrowej była także przedmiotem expose premiera Jarosława Kaczyńskiego.

Ówczesny premier 19 lipca 2006 roku, mówił wtedy: - Spójrzmy choćby na dziedzinę energetyki. Przyjdzie taki czas, w którym nasza, oparta głównie o węgiel brunatny, energetyka będzie już bardzo trudna do przyjęcia w Unii Europejskiej ze względu na ochronę środowiska. Czy nie powinniśmy już dzisiaj myśleć o energetyce atomowej? W Unii Europejskiej jest odpowiednia technologia, dysponują nią przede wszystkim Francuzi. Opada powoli histeria wokół tej energetyki i są wszelkie szanse, żebyśmy w tej sprawie nie byli ciągle z tyłu, byśmy nie byli tylko zawsze imitatorami. Możemy gdzieś być, jeśli nie w samej czołówce, to w każdym razie w pierwszej grupie. Powinniśmy tego rodzaju wysiłki podjąć - mówił ówczesny premier cytowany przez portal elektrownia-jadrowa.pl.

Wydaje się, że wobec deklaracji Henryka Kowalczyka typowanego na ministra finansów w rządzie Prawa i Sprawiedliwości, zwycięskie ugrupowanie ostatecznie porzuci ten projekt.


 

 

Koszt budowy

Projekt, który jak na razie jest kontynuowany. Za przygotowanie i wybudowanie pierwszej polskiej elektrowni jądrowej odpowiedzialna jest spółka PGE EJ1, która została zarejestrowana w styczniu 2010 r. We wrześniu 2014 r. została podpisana umowa wspólników, na mocy której ENEA, KGHM Polska Miedź i TAURON Polska Energia odkupią od PGE Polskiej Grupy Energetycznej po 10 proc. (łącznie 30 proc.) udziałów w spółce PGE EJ1. W czerwcu 2012 r. prezesem spółki został minister skarbu w pierwszym rządzie Donalda Tuska Aleksander Grad. Na początku lutego 2014 r. zrezygnował z kierowania spółką.

Cały koszt budowy elektrowni szacowany jest na 40-60 mld zł.

Prezes PGE EJ1 Jacek Cichosz informował niedawno, że w 2017 r. powinna być wskazana podstawowa lokalizacja dla siłowni atomowej oraz wariant alternatywny tej lokalizacji. - To będzie pierwszy moment, w którym świadomie, po przeprowadzeniu istotnych badań, będziemy w stanie wskazać nasze preferencje - dodał. Jak powiedział, „ostatecznym potwierdzeniem wyboru lokalizacji będzie uzyskanie decyzji administracyjnych (środowiskowej i lokalizacyjnej), co - zakładamy - nastąpi w 2019 roku”.

Gdzie powstanie?

Rozważane są trzy lokalizacje: położone obok siebie „Choczewo” i „Lubiatowo-Kopalino” oraz „Żarnowiec” - wszystkie w północnej części woj. pomorskiego.

Do końca br. PGE EJ1 chce uruchomić tzw. postępowanie zintegrowane dla elektrowni jądrowej, czyli rozpocząć duży proces przetargowy. W jego wyniku zostanie wybrany partner strategiczny przedsięwzięcia, technologia reaktora, generalny wykonawca, dostawca paliwa oraz finansowanie. Takie postępowanie - ze względu na zakres - potrwa co najmniej trzy lata.

Według harmonogramu właściwa budowa pierwszego bloku powinna ruszyć w 2020 r. Jak zapewnia resort gospodarki, pierwszy prąd z elektrowni miałby popłynąć w 2025 r. Media podają znacznie odleglejsze terminy - 2029, a nawet 2031 r. Opóźnienia mają wynikać m.in. z konieczności przejęcia przez PGE EJ1 badań środowiskowo-lokalizacyjnych od mającej je wykonać firmy Worley Parsons. PGE zrezygnowała z niej ze względu na nieterminowość. Część ekspertów zwraca ponadto uwagę, że nie ma rządowego planu wsparcia dla tej inwestycji. Mogłyby to być stosowane np. w Wielkiej Brytanii tzw. kontrakty różnicowe, które PGE wskazywała jako preferowane rozwiązanie. Mechanizm kontraktów różnicowych, czyli tzw. system feed-in premium, polega na tym, że państwo gwarantuje operatorowi elektrowni stałą cenę za sprzedaż prądu, dopłacając mu, gdy jest ona niższa niż cena rynkowa.

Kampanijna bitwa polityków o pierwszą polską elektrownię atomową. Materiał "Faktów" TVN:

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (20)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
REALISTA
  • 1
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Kurumii
W USA jest około 120 elektrowni atomowych, w tym 3 blisko mnie. Czysto, nie ma żadnego smrodu, a za prąd place 3x taniej jak w Polsce. W Polsce kiedyś przejeżdżając przez Śląsk, miałam we włosach w pył węglowy. I tym ludzie w Polsce oddychają.
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
kublo17
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Valerion
Mamy 2 duże rzeki dlaczego ich nie wykorzystać na el. wodne tylko pakować się w atom.
  • 0
  • 1
  • zgłoś naruszenie
zamknij
jawotr
  • 1
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
rainmen
  • 0
  • 1
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane