• rozwiń
    • WIG20 2365.36 -0.54%
    • WIG30 2717.60 -0.43%
    • WIG 60910.11 -0.42%
    • sWIG80 12106.14 -0.11%
    • mWIG40 4204.24 -0.05%

Ostatnia aktualizacja: 2019-04-18 17:15

Dostosuj

Temat: Motoryzacja

Korek na 14 kilometrów przez koszenie trawy. Niepokojący raport NIK

Bramy awaryjne sposobem na korki na autostradach. Kto może je otworzyć? Odtwórz: Bramy awaryjne sposobem na korki na autostradach. Kto może je otworzyć?
Bramy awaryjne sposobem na korki na autostradach. Kto może je otworzyć? "Źródło: TVN Turbo"

Ponad 14 kilometrów - tyle w skrajnym przypadku wyniósł w ubiegłym roku zator spowodowany koszeniem trawy na autostradzie A2. W ocenie Najwyższej Izby Kontroli źle zorganizowane prace drogowe to jedna z przyczyn tego, że Polska stoi w korkach również poza miastami.

O przypadkach, kiedy kierowcy musieli stać w długich korkach z powodu malowania pasów i łatania dziur, informowaliśmy w tvn24.pl.

Prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski podkreślił na poniedziałkowej konferencji prasowej, że zatory na drogach to nie tylko uciążliwości, ale też koszty - stracony czas, zużyte paliwo. Dodał, że często przez złą organizację prac drogowych, na przykład koszenie trawy między jezdniami, podróż wydłuża się o kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt minut.

Raport NIK

Kontrola NIK w tej sprawie obejmowała okres od 2016 do połowy 2018 roku. W ocenie Najwyższej Izby Kontroli podejmowane przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) działania na rzecz ograniczenia zatorów na drogach krajowych były niewystarczające.

Izba przeanalizowała 39 umów utrzymaniowych, obejmujących między innymi koszenie trawy, montaż barier energochłonnych i naprawę betonowych elementów odwodnienia. Jak podkreślono, w przypadku 77 procent z nich nie uwzględniono wytycznych Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad, zawierających zalecenia takiej organizacji wykonywania prac, by minimalizować utrudnienia w ruchu, jak na przykład prace w nocy.

"Nie określano czasu ich realizacji, od wykonawców nie wymagano informowania oddziałów GDDKiA o przewidywanym terminie i godzinach prowadzenia prac drogowych. Zobowiązania wykonawców co do uciążliwości robót były sformułowane w umowach nader ogólnikowo. Wskutek tego GDDKiA nie mogła należycie egzekwować wymagań w zakresie niskiej uciążliwości robót" - czytamy.

Jak wskazano, wytycznych nie respektowały oddziały GDDKiA w Poznaniu, Krakowie i Łodzi.

Korek na A2

Za przykład podano sytuację z maja 2018 roku, kiedy zator spowodowany koszeniem trawy w pasie rozdziału na A2 w kierunku z Warszawy do Łodzi w szczytowym momencie wyniósł ponad 14 kilometrów. Zgodnie z raportem pokonywanie fragmentu tej trasy trwało wówczas ponad 29 minut, a więc czterokrotnie dłużej niż w warunkach normalnych.

Utrudnienia dla kierowców spowodowały także między innymi prace gwarancyjne w czerwcu ubiegłego roku przeprowadzane na autostradzie A2 niedaleko węzła Skierniewice.

Jak czytamy w raporcie NIK, "w sytuacji tworzenia się zatorów drogowych zarządca dróg krajowych w województwie łódzkim nie zwracał się do wykonawców o natychmiastowe zaprzestanie prac jednostki kontrolowanej, choć był zobligowany do bieżącego monitorowania sytuacji drogowej, szczególnie w momencie wykonywania prac w pasie drogowym".

"Pracownicy GDDKiA dopiero w trakcie oględzin NIK, w których uczestniczyli, wydali wykonawcom telefoniczne polecenie o konieczności natychmiastowego zakończenia prac i przełożenia ich na inną porę - w tym na porę nocną. Wcześniej ten problem zdawał się być niedostrzegany i bagatelizowany. Działania te były więc spóźnione, a nadzór niewystarczający" - dodano.

Brak komunikatów

Według Izby w Polsce nie funkcjonuje sprawny system zarządzania ruchem, którego działanie mogłoby przyczyniać się do zwiększenia przepustowości i przejezdności newralgicznych odcinków dróg, zwiększania bezpieczeństwa ruchu drogowego, zapobiegania powstawaniu zatorów drogowych czy kierowania na trasy alternatywne.

Zdaniem kontrolerów pojedyncze elementy systemu (detektory ruchu, kamery monitorujące, tablice zmiennej treści i stacje pogodowe), zainstalowane na dziewięciu odcinkach dróg krajowych, nie pomagają skutecznie monitorować ruchu drogowego.




Ponadto - jak wskazano - na wielu tablicach nie wyświetlano żadnych komunikatów.

"W skrajnym przypadku - na drodze ekspresowej S8 w województwie łódzkim 55 tablic zmiennej treści przez blisko 6 lat nie wyświetlało żadnych komunikatów, gdyż zarządca drogi nie włączył ich do eksploatacji pomimo dokonania odbioru od wykonawcy" - czytamy w raporcie.




Opóźnienie prac nad systemem

Zastrzeżenia NIK budzi również kompletność podawanych przez GDDKiA informacji na stronie internetowej, forma i jakość przekazywanych treści o planowanych lub realizowanych pracach remontowo-utrzymaniowych na drogach krajowych.

Zdaniem kontrolerów serwis GDDKiA jest mało przydatnym narzędziem dla kierowców. "W jednej czwartej analizowanych przypadków zarządca drogi nie informował na bieżąco kierowców o pracach drogowych, zamieszczone na stronie internetowej komunikaty nie wskazywały na faktyczne utrudnienia. Brakowało również informacji o miejscach utrudnień i o ich wpływie na warunki ruchu" - wskazano.

Ponadto NIK negatywnie oceniła stan prac nad Krajowym System Zarządzania Ruchem Drogowym (KSZRD). System ma informować o warunkach ruchu i czasach podróży, o sieci drogowej, o zdarzeniach i dynamicznie wyznaczać objazdy.

Zwrócono uwagę, że zaplanowane przedsięwzięcia nie zostały w ogóle podjęte bądź realizowano je z ponadrocznym opóźnieniem. Zgodnie z ustaleniami Izby z zaplanowanych działań zawarto jedynie (z ponadrocznym opóźnieniem) umowy z konsultantem prawnym, inżynierem kontraktu i partnerem technicznym. NIK zwróciła uwagę, że terminy poszczególnych prac były parokrotnie zmieniane, przez co termin uruchomienia KSZRD zamiast już w czwartym kwartale 2016 roku przewidziany jest na 31 grudnia 2020 roku.




Jak czytamy w raporcie, GDDKiA na wdrożenie i uruchomienie systemu ma do wydatkowania ponad 645,5 miliona złotych. Na koniec grudnia 2018 roku Dyrekcja wydała jednak jedynie 3 miliony złotych (0,47 procent), pomimo że jego budowa rozpoczęła się w 2012 roku.

Punkty poboru opłat

Negatywny wpływ na warunki ruchu mają również tak zwane wąskie gardła, do których należą między innymi punkty poboru opłat (PPO) na płatnych odcinkach autostrad. Zdaniem kontrolerów GDDKiA nie pracowała w tym okresie nad bardziej efektywnymi rozwiązaniami zbierania opłat.




Jak wskazano, dobry przykład stanowi stworzenie przez koncesjonariusza autostrady A1 nowej formy płatności AmberGo (na odcinku Rusocin-Nowa Wieś) z wykorzystaniem technologii automatycznego rozpoznawania tablic rejestracyjnych pojazdów.

Prezes NIK podkreślił, że kontrola już przyniosła pierwsze pozytywne efekty w postaci likwidowanych nieczynnych bramek do poboru opłat na autostradzie A2 na wysokości Pruszkowa.

GDDKiA odpowiada

W stanowisku przesłanym tvn24bis.pl GDDKiA podkreśliła, że "wytyczne Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad są jasne w zakresie wykonywanych prac utrzymaniowych. O ile pozwalają na to warunki, mają być realizowane w czasie jak najniższego przewidywanego i realnego natężenia ruchu".

"W przypadku prac utrzymaniowych, takich jak koszenie traw w niemal wszystkich przypadkach, ze względu na między innymi bezpieczeństwo pracowników jak i użytkowników dróg uzasadnionym jest realizacja w ciągu dnia, ponieważ inaczej wymagałyby również ze względu na potrzebę zastosowania oświetlenia całych odcinków co drastycznie wykracza poza możliwości budżetu prac utrzymaniowych na drogach krajowych" - podkreślono.

Według GDDKiA wszystkie oddziały realizują Zarządzenie Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad. "W przywołanych regulacjach znajdują się zapisy dotyczące między innymi podejmowania działań minimalizujących ewentualne utrudnienia dla ruchu drogowego oraz zalecające wykonywanie określonych prac w porze nocnej, jeśli technologia na to pozwala i nie ma innych ograniczeń, na przykład brak możliwości zachowania warunków bezpieczeństwa dla użytkowników ruchu, jak i samych pracowników wykonujących prace, brak przyzwolenia przez okolicznych mieszkańców bądź odcinki znajdują się w strefach chronionych, tj. rezerwatach" - wyjaśniono.

Dyrekcja wskazała, że obecnie w nowych umowach wpisuje od razu w przetargach wymóg posiadania rejestracji pracy pojazdów i możliwości ich stałego nadzoru poprzez technologię satelitarną. Dodatkowo przypomniano, że w celu szybszego docierania do miejsc zdarzeń czy monitoringu sytuacji na drogach GDDKiA w 2007 roku wdrożyła całodobowo funkcjonujące Punkty Informacji Drogowej.

Dyrekcja zwróciła także uwagę, że kontrola mówi o wcześniejszych latach, "kiedy nowe zapisy w umowach dotyczące bieżącego utrzymania czy też samego utrzymania zimowego były wdrażane, a na niektórych odcinkach dróg dopiero będą zrealizowane".

"Stąd proces wdrożenia pełnego monitoringu w czasie rzeczywistym i możliwości natychmiastowego wpływu jest rozszerzany stopniowo wraz z zawieranymi, nowymi umowami utrzymaniowymi. Proces ujednolicania i wdrożenia systemów monitorowania prac wykonawców w czasie rzeczywistym i innych działań na całej sieci ma zakończyć się nie później niż do 2025 roku, czyli wybudowania dróg zgodnie z PBDK" - dodano.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane