• rozwiń
    • WIG20 2169.45 +0.62%
    • WIG30 2455.71 +0.56%
    • WIG 57066.42 +0.30%
    • sWIG80 11472.87 -0.14%
    • mWIG40 3647.59 +0.08%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 12:25

Dostosuj

Temat: Frank szwajcarski

Frank podskoczył, a szef KNF nadal przekonuje do swojej propozycji przewalutowania kredytów

Frank podskoczył, a szef KNF nadal przekonuje do swojej propozycji przewalutowania kredytów
Foto: K. Czerwińska / Wikipedia (CC BY-SA 3.0), Shutterstock Foto: Szef KNF przyznaje, że od dawna nie prowadzi z przedstawicielami sektora bankowego żadnych rozmów na temat frankowiczów

Wobec faktu, że kurs franka utrzymuje się w granicach 4 zł przedstawiona przeze mnie koncepcja przewalutowania kredytów frankowych wciąż jest najbardziej korzystna - mówi przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego Andrzej Jakubiak. Propozycja szefa KNF zmierza do tego, by podzielić negatywne skutki zmian kursowych między klientów a banki, ale potencjalna strata sektora bankowego mogłaby wynieść 25 mld zł.

W rozmowie z PAP Jakubiak zwraca uwagę, że obecnie "nie ma innej kompleksowej propozycji" niż ta, którą przedstawił jeszcze w lutym. Zdaniem przewodniczącego KNF wymogów takich nie spełnia pomysł, zaprezentowany w dwóch wersjach - marcowej i majowej - przez Związek Banków Polskich.

Bez rozmów od dawna

Szef KNF przyznaje, że od dawna nie prowadzi z przedstawicielami sektora bankowego żadnych rozmów na temat frankowiczów. Dodaje jednocześnie, że koncepcja dla posiadaczy kredytów walutowych, przedstawiona przez sektor bankowy, nie rozwiązuje wszystkich problemów, związanych z kredytami frankowymi, zwłaszcza nie odnosi się do problemu wskaźnika LtV powyżej 100 proc. Zdaniem Jakubiaka najnowsza, majowa propozycja bankowców niewiele różni się od tej marcowej.

- Mamy kurs franka 4,0. Nie jest więc tak, jak niektórzy zapowiadali, że kurs będzie szybko znów 3,60. Najważniejszy jest tutaj problem LtV i tego, że część z tych osób wzięła kredyt np. 300 tysięcy, a dzisiaj ma 500 tys. do spłaty. Są to więc kredyty, które w znacznej części nie mają zabezpieczenia - mówi PAP Jakubiak.

LTV (Loan to value) to używany przy ocenie ryzyka kredytowego współczynnik pomiędzy wysokością kredytu, a wartością (zwykle hipotecznego) zabezpieczenia tego kredytu.

Problem kredytów hipotecznych we frankach pojawił się po gwałtownym wzroście kursu franka 15 stycznia br., gdy szwajcarski bank centralny (SNB) ogłosił uwolnienie kursu własnej waluty wobec euro. W efekcie oprocentowanie kredytów frankowych znacząco wzrosło i niektóre z kredytów zaczęły przewyższać wartość nieruchomości, na które zostały zaciągnięte (tzw. wskaźnik LtV powyżej 100 proc.).

- Musimy zwracać uwagę, co się może stać, jeżeli dojdzie do następnego tąpnięcia złotówki - dodaje.

Problem i propozycje

3 lutego br. Jakubiak przedstawił propozycję rozwiązania problemu podczas posiedzenia komisji sejmowej. Zaproponował, by dotychczasowy kredyt frankowy mógł zostać zamieniony na złotówki po obecnym kursie i podzielony na dwie części: kredyt zabezpieczony hipotecznie wyrażony w złotych oraz kredyt niezabezpieczony hipotecznie, który odzwierciedlać ma konsekwencje osłabienia złotego. Stan zadłużenia z tytułu kredytu zabezpieczonego hipotecznie odpowiadać ma wartości, jaką posiadałby kredyt w złotych udzielony w tym samym momencie co kredyt we franku.

Wartość kredytu niezabezpieczonego hipotecznie odpowiadałaby zaś różnicy pomiędzy łącznym stanem zadłużenia w dniu przewalutowania, a stanem zadłużenia z tytułu kredytu zabezpieczonego hipotecznie. Kredyt niezabezpieczony hipotecznie miałby być w połowie spłacony przez kredytobiorcę (z oprocentowaniem w wysokości 1 proc.), a w połowie umorzony.

Jakubiak argumentował, że za sytuację powstałą w związku z kredytami we frankach odpowiadają zarówno banki, jak i kredytobiorcy, więc obie strony powinny wziąć na siebie koszty rozwiązania tego problemu. Szef KNF oceniał, że potencjalna strata sektora mogłaby wynieść 25 mld zł, co rozkładałoby się na 20-25 lat, a roczny koszt dla banków wyniósłby 1-1,2 mld zł, czyli ok. 7 proc. ich rocznego wyniku.

Inne zdanie

Pomysł ten nie spodobał się jednak środowisku bankowemu, które 11 marca br., podczas Forum Bankowego, zaprezentowało własną propozycję.

Bankowcy zgłosili trzy pomysły dla frankowiczów. Pierwszy to utworzenie funduszu wspierania restrukturyzacji kredytów hipotecznych. Byłby on adresowany do wszystkich klientów, mających problemy ze spłatą kredytów - czy złotowych, czy walutowych. Z funduszu mogłyby skorzystać osoby, które utraciły pracę, są dotknięte chorobą lub padły ofiarą klęski żywiołowej. Było to nawiązanie do pomysłu prezydenta Komorowskiego z 5 lutego br.

Drugie rozwiązanie zakładałoby wprowadzenie możliwości zamiany zabezpieczenia kredytów hipotecznych na inne adekwatne zabezpieczenie, oczywiście na wniosek kredytobiorcy.

Trzecia koncepcja to utworzenie kolejnego funduszu - tzw. sektorowego funduszu stabilizacyjnego. Byłby on adresowany do posiadaczy kredytów we frankach, a jego celem byłoby stabilizowanie wysokości rat kredytu - byłaby możliwość skorzystania z niego, gdyby kurs franka gwałtownie wzrósł i zarazem wzrosłaby rata kredytu.

Ważne zobowiązanie

Jednak skorzystanie z funduszu łączyłoby się ze zobowiązaniem kredytobiorcy, że przewalutuje swój kredyt na złotówki w momencie, gdy kurs franka spadnie do wcześniej zadeklarowanego poziomu. Kredytobiorca miałby wskazać, przy jakim kursie franka dokonano by przewalutowania. Oczywiście - jak mówił prezes ZBP Krzysztof Pietraszkiewicz - nie mógłby to być "absurdalnie niski kurs".

Ta koncepcja nie spodobała się z kolei szefowi KNF. Andrzej Jakubiak mówił, że czeka na kolejną propozycję banków w tej sprawie. Banki przedstawiły ją w końcu maja. W myśl tej propozycji banki zdecydowały się m.in. współfinansować zaproponowany przez przedstawicieli władz Fundusz Wsparcia Restrukturyzacji Kredytów Hipotecznych. Zadeklarowały zasilenie tego funduszu kwotą w łącznej wysokości 125 mln zł.

Zdecydowały również o stworzeniu wewnętrznych bankowych funduszy stabilizacyjnych skierowanych wyłącznie do kredytobiorców posiadających kredyt we frankach szwajcarskich. Zapowiedziały przeznaczenie na to rozwiązanie łącznie od 300 do 600 mln zł. W ramach tych funduszy system dopłat byłby dostępny po przekroczeniu określonego poziomu granicznego kursu szwajcarskiej waluty. Poziom ten banki będą ustalały samodzielnie.

Prezes ZBP Krzysztof Pietraszkiewicz poinformował, że w ciągu 10 lat suma dopłat banków z tytułu funduszów stabilizacyjnych wynieść może 3,5 mld zł. Zgodnie z podpisaną przez banki deklaracją dopłata do kredytów we franku szwajcarskim będzie realizowana, gdy kurs franka szwajcarskiego przekroczy poziom 5 zł, a sama wysokość dopłaty nie przekroczy 33 gr na 1 franka szwajcarskiego.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (2)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
Carollo
O jakich stratach mowa? Jak można zakładać że się coś straciło jak się tego nie ma ( pieniądze z odsetek).
A ile zarobiły banki na ludziach? Sztuczne przewalutowanie po ich wydumanym kursie, spreed, wzrost wartości waluty... itd.
No dobra ..25 mln niby straty ... a ile set miliardów na tych zabiegach banki zarobiły?
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
ExSigi
Tylko nikt nie powiedział, ze banki beda grały na opcjach walutowych ;) w okolicach 5 zł i jeszcze na tym zarobia...co Ci ludzie robia w KNF to ja nie mam pojęcia... ciekawe co bedzie po wyroku ETS, jak sie beda tłumaczyc...normalnie jak Watykan... oddzielne panstwo
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane