• rozwiń

Nowe przepisy. Marnowanie żywności może słono kosztować

Niesprzedane jedzenie a banki żywności Odtwórz: Niesprzedane jedzenie a banki żywności
Niesprzedane jedzenie a banki żywności "Źródło: tvn24"

Od początku marca 2020 roku zaostrzyły się przepisy w kwestii marnowania żywności. Wyrzucanie jedzenia może sprzedawców kosztować nawet do 10 tysięcy złotych.

Przepisy ustawy o przeciwdziałaniu marnowaniu żywności weszły w życie we wrześniu 2019 roku.  Na razie dotyczą sklepów powyżej 400 metrów kwadratowych, ale po dwóch latach ten limit ma spaść do 250 metrów kwadratowych. Prawo dotyczy tylko tych sprzedawców, których przychody ze sprzedaży żywności wynoszą co najmniej 50 proc. przychodów ze sprzedaży wszystkich towarów.

Do 18 lutego sklepy wielkopowierzchniowe sprzedające żywność miały czas na podpisanie umowy z organizacjami charytatywnymi na przekazywanie nieodpłatnie niesprzedanej żywności (ale nie produktów przeterminowanych lub zepsutych, tylko takich, które wciąż nadają się do spożycia: np. z uszkodzonymi opakowaniami lub krótkim terminem ważności).

Kary za marnowanie jedzenia

Od początku marca przepisy ulegają zaostrzeniu. Nad tym, czy sklepy wywiązują się z nowego obowiązku, mają czuwać inspektorzy ochrony środowiska.

W ustawie zapisano, że sprzedawcy mają płacić 10 groszy za 1 kg marnowanej lub wyrzucanej żywności. Za nierealizowanie zapisów umowy z organizacją charytatywną - czyli za nieprzekazanie jedzenia - inspektor może nałożyć od 500 zł do 10 tys. zł kary.

Za brak umowy dotyczącej nieodpłatnego przekazywania żywności przewidziano 5 tys. zł grzywny. Nie będzie ona jednak obowiązywała, jeżeli sprzedawca żywności wykaże, że nie było możliwe zawarcie takiej umowy z organizacją pozarządową na terenie powiatu, w którym prowadzi swoją działalność.




Nawet połowa żywności jest marnowana

Federacja Polskich Banków Żywności podaje, że według różnych źródeł od 30 proc. do nawet 50 proc. produkowanej żywności rocznie trafia na śmietnik. "Faktem jest, że według badań ponad połowa żywnościowych śmieci trafia na wysypiska z rąk konsumentów, jednak u podstawy problemu leży przepełnianie rynku nadmiarem żywności" - ocenia FPBŻ.

"Przy obecnej nadprodukcji sytuacja, w której sklepy wyprzedadzą wszystkie produkty i tym samym ograniczą marnowanie żywności do zera, jest nierealna. Sklepy zamawiają więcej, niż są w stanie sprzedać, a konsumenci kupują więcej, niż są w stanie zjeść - i koło się zamyka" - dodaje Federacja.




Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane