• rozwiń

"Pensje muszą być jawne", "ruch należy do panów". Kobiety o tym, jak znieść nierówne pensje

Jak znieść nierówność płac? Odtwórz: Jak znieść nierówność płac?
Foto: Shutterstock | Video: TVN24 BiS Foto: Kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni, nawet jeśli pełnią te same funkcje | Video: Jak znieść nierówność płac?

Na każde 100 dolarów, które w Polsce zarabiają mężczyźni, kobiety otrzymują 89 dolarów - wynika z raportu Global Gender Gap 2015. O tym jak zrównać pensje obu płci dyskutowały na antenie TVN24 BiS Barbara Nowacka z Twojego Ruchu, Kinga Gajewska z PO oraz Dorota Arciszewska-Mielewczyk z PiS.

Barbara Nowacka podkreśliła, że problem nierówności w wynagrodzeniach mężczyzn i kobiet koniecznie trzeba rozwiązać. - Mówimy o zarobkach na tych samych stanowiskach, za tą samą pracę. To jest ta krzycząca niesprawiedliwość, że pracując tyle samo, mając te same kompetencje, zarabiamy mniej. Są na świecie rozwiązania, które próbują wyrównywać mechanizmy dyskryminujące kobiety na rynku pracy i oczywiście trzeba je stosować - mówiła.

Jawne płace

Według niej muszą być jawne płace. - Bardzo łatwo jest mieć wynagrodzenie nierówne, jeśli nie wiemy, ile zarabia osoba na tym samym stanowisko. Oczywiście ustawowo takiego obowiązku dla wszystkich przedsiębiorców nie możemy nałożyć, nie doszliśmy jeszcze do tego etapu. Ale w instytucjach publicznych taka informacja o zarobkach pomogłaby w zwalczaniu nierówności. Kobiety powinny dopominać się o równość wynagrodzeń - wyjaśniała.

Dodała, że Polska i tak jest w dobrej sytuacji w porównaniu z krajami Azji i Afryki, gdzie "rozwarstwienie jest olbrzymie" - Ale to nie zwalnia nas z obowiązku do działania na rzecz zapobiegania nierównościom płacowym - oznajmiła.

Ruch należy do panów

Arciszewska-Mielewczyk powiedziała, że trzeba walczyć z wszelkimi przejawami dyskryminacji. - Tutaj do rozmów powinni usiąść panowie. Nic nie szkodzi na przeszkodzie, żeby bez specjalnych ustaw, zapisów i parytetów uderzyli się w piersi i określili poziom płac na tym samym poziomie - apelowała. - Jeżeli chodzi o takie same pensje na tych samych stanowiskach to wszyscy się zgadzamy, że musimy przekonać osoby decyzyjne - dodała.

Gajewska zwróciła uwagę, że problem nierówności nie polega tylko i wyłącznie na płacach. - To jest sfera, gospodarcza, polityczny i społeczna. Zostało podjętych naprawdę dużo działań, żeby to równouprawnienie było. Ale ja bym nie zostawiała tego samym mężczyznom, ja bym patrzyła na sferę polityki. Mamy dzisiaj parytety i więcej kobiet może partycypować w polityce. To my powinniśmy dawać początek tej dyskusji - tłumaczyła.

Według niej jednym z rozwiązań jest powstawanie więcej przedszkoli i żłobków. - Od 2007 roku liczba żłobków zwiększyła się z 300 do 1700. Podobnie jest z przedszkolami. Brakuje miejsc dla trzylatków i czterolatków. Kobieta ma coraz trudniej z prowadzeniem gospodarstwa domowego, bo będzie musiała się opiekować dziećmi - argumentowała.

Kościół nie pomaga

Gajewska powiedziała, że w tej sprawie nie pomaga Kościół. - Jestem katoliczką. Gdy chodziłam na nauki przedmałżeńskie powiedziano mi, że kobieta musi być "piękna, nie powinna się upijać ani imprezować i musi umieć gotować". Natomiast mężczyzna "powinien chronić kobietę przed własną głową" - mówiła.

Jak zaznaczyła "powinniśmy walczyć z taką stereotypizacją kobiet, a dopiero później może uda się nam więcej zrobić w biznesie".

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane