• rozwiń

Polskie mięso pod lupą. Pięć dni badań unijnych inspektorów

"600 mln zł straty w ciągu roku dla rolników" Odtwórz: "600 mln zł straty w ciągu roku dla rolników"
"600 mln zł straty w ciągu roku dla rolników" "Źródło: tvn24"

W poniedziałek rozpoczyna się wizyta inspektorów Komisji Europejskiej w Polsce. Mają oni badać proceder uboju chorych krów.

Nielegalny ubój chorych krów został pokazany w reportażu "Superwizjera" TVN. Proceder odbywał się w nocy bez nadzoru weterynaryjnego w rzeźni w powiecie Ostrów Mazowiecka.

Długa lista krajów

Wizyta unijnych inspektorów w Polsce będzie trwała pięć dni. Eksperci mają na miejscu ocenić sytuację. Minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski kilka dni temu zapewniał, że inspekcja została uzgodniona z komisarzami. Podkreślił również, że chce, by "inspektorzy z innych krajów zobaczyli te działania, które są podejmowane przez stronę polską".

O godz. 13 w poniedziałek ma odbyć się konferencja w ministerstwie rolnictwa Głównego Lekarza Weterynarii Pawła Niemczuka na temat bezpieczeństwa żywności, a godzinę później z dziennikarzami będzie rozmawiał minister rolnictwa po spotkaniu ze związkami i organizacjami rolniczymi.

W uzgodnieniu z Komisją Europejską mają zostać wprowadzone zmiany ustawowe, które w sposób systemowy poprawią sytuację w Polsce. W ubojniach, gdzie nie ma 24-godzinnej obecności lekarzy weterynarii, ma zostać wprowadzony 24-godzinny monitoring.

Ostra reakcja

Materiał "Superwizjera" wywołał falę reakcji w całej Europie. W piątek rzeczniczka Komisji Europejskiej Anca Paduraru poinformowała, że mięso z nielegalnego uboju krów w polskich rzeźniach trafiło do 14 krajów Unii. Oprócz Polski i Francji są to: Czechy, Estonia, Finlandia, Francja, Węgry, Litwa, Łotwa, Portugalia, Rumunia, Hiszpania, Szwecja, Niemcy i Słowacja. Paduraru podkreśliła, że trwa weryfikacja tego, gdzie mogło trafić mięso z nielegalnego uboju, więc ta lista może się jeszcze zmienić.

Spadek zaufania do polskiego mięsa może mieć bardzo poważne konsekwencje dla rolnictwa, gdyż około 80 proc. wołowiny produkowanej nad Wisłą idzie na eksport. - Jeśli utrzyma się spadek cen, który teraz nastąpił, to będzie to oznaczało 600 mln zł straty w ciągu roku dla rolników - powiedział an antenie TVN24 Jerzy Wierzbicki, prezes zarządu Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego.

W Polsce produkowane jest około 550 tysięcy ton wołowiny rocznie, jeśli chodzi o masę poubojową. Z rzeźni przedstawionej w "Superwizjerze" na rynek nielegalnie trafiło ok. 9,5 tony mięsa, z czego 2,7 tony sprzedano za granicę.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane