• rozwiń
    • WIG20 2194.58 -0.57%
    • WIG30 2490.03 -0.77%
    • WIG 58026.68 -0.72%
    • sWIG80 11627.70 +0.15%
    • mWIG40 3749.54 -1.58%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Tysiące kilogramów mięsa z chorych krów trafiło na rynek. "Towar jest wycofywany"

Paweł Niemczuk o mięsie z nielegalnego uboju Odtwórz: Paweł Niemczuk o mięsie z nielegalnego uboju
Paweł Niemczuk o mięsie z nielegalnego uboju "Źródło: tvn24"

Mięso z nielegalnego uboju trafiło do 10 krajów oraz do około 20 punktów w Polsce. Jest ono obecnie wycofywane, mięso w sklepach jest bezpieczne - poinformował na konferencji prasowej w czwartek Główny Lekarz Weterynarii Paweł Niemczuk.

"Superwizjer" TVN ujawnił kwitnący w Polsce rynek obrotu chorym i martwym bydłem. Jeden z dziennikarzy zatrudnił się w ubojni, do której trafiało chore bydło.

Reportaż "Superwizjera" o mięsie chorych krów >>

"Towar jest wycofywany"

Niemczuk poinformował, że mięso pochodzące z rzeźni w Ostrowi Mazowieckiej było rozbierane w dwóch zakładach: w województwie mazowieckim i małopolskim, a następnie trafiło do "więcej niż 20 punktów w kraju".

W sumie z nielegalnego uboju stwierdzono 9,5 tony mięsa, z czego ok. 2,5 tony sprzedano za granicę.

- Listy dystrybucji są ustalone, towar jest wycofywany poprzez podmiot, który to wysłał - powiedział Niemczuk. Dodał, że niektóre kraje już przekazały mięso do utylizacji.

Niemczuk zapewnił, że mięso na półkach w sklepach w Polsce jest bezpieczne, co gwarantuje nadzór Inspekcji Weterynaryjnej oraz Inspekcji Sanitarnej.

Główny Inspektor Sanitarny Jarosław Pinkas poinformował, że nie ma zagrożenia dla zdrowia ludzi, gdyż nie ma zagrożeń biologicznych i "spokojnie możemy zjadać wołowinę i przetwory mięsne".

"Uważnie obserwuję sprawę"

"Uważnie obserwuję sprawę. Poprosiłem inspektorów z mojego zespołu, aby w poniedziałek przybyli do Polski i ocenili sytuację w terenie" – czytamy w przesłanym w czwartek tvn24bis.pl oświadczeniu unijnego komisarza zdrowia i bezpieczeństwa żywności Vytenisa Andriukaitisa .

Andriukaitis zaznaczył, że "jego służby są w nieustannym kontakcie z polskimi władzami". "Obecnie priorytetem jest wykrycie i wycofanie z rynku wszystkich produktów z tej rzeźni. Wzywam państwa członkowskie do podjęcia szybkich działań" – napisał.

"Jednocześnie wzywam polskie władze do zakończenia dochodzenia i podjęcia wszelkich niezbędnych środków w celu zapewnienia przestrzegania prawa Unii Europejskiej, w tym skutecznych, szybkich i odstraszających kar wobec sprawców tego przestępczego procederu" – zaapelował.

"Niedopuszczalne"

"Niedopuszczalne i niezgodne z przepisami prawa działania pracowników tego zakładu celowo narażały zwierzęta na cierpienia" - napisała natomiast w oświadczeniu Krajowa Izba Lekarsko-Weterynaryjna. Izba oczekuje "surowego ukarania winnych tak, aby podobne sytuacje nigdy więcej się nie powtórzyły".

W stanowisku poinformowano też o przekazaniu sprawy do rzecznika odpowiedzialności zawodowej samorządu lekarzy weterynarii w celu "sprawdzenia ewentualnej odpowiedzialności pracujących w rzeźni lekarzy". Krajowa Izba Lekarsko-Weterynaryjna przypomina, że "zgodnie z ustawą o zawodzie lekarza weterynarii i izbach lekarsko-weterynaryjnych organy samorządu mają prawo do zawieszenia lub całkowitego odebrania prawa wykonywania zawodu za działania sprzeczne z zasadami etyki i deontologii weterynaryjnej oraz za naruszenie przepisów o wykonywaniu zawodu lekarza weterynarii".

W oświadczeniu napisano o niskich pensjach w Inspekcji Weterynaryjnej. "W efekcie powiatowe inspektoraty weterynarii cierpią na chroniczne braki kadrowe. Są powiaty, gdzie pracuje tylko jeden lekarz weterynarii. Taka sytuacja występuje właśnie w powiatowym inspektoracie weterynarii w Ostrowi Mazowieckiej, który nadzorował rzeźnie" - poinformowano.

Według Krajowej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej "niezbędna jest też szybka zmiana przepisów, których celem będzie zaostrzenie nadzoru weterynaryjnego".

Podejrzane mięso na eksport

Według dokumentacji szwedzkiego urzędu ochrony żywności podejrzane mięso zakupiły cztery hurtownie działające w różnych częściach kraju: Stockholm World AB, Dinc Invest, Globe Food oraz Varnern Foersaeljning AB.

Wedle doniesień słowackich mediów mięso z chorych polskich krów trafiło również na Słowację. Miało ono dotrzeć do trzech zakładów: Cimbaľáka Bardejova, Marka Kazimira - MK FOOD, Gaboltova i Ladislava Cabai Bidovce.

Z kolei w poniedziałek fiński Urząd do spraw Bezpieczeństwa Żywności przekazał stronie polskiej zapytanie w celu wyjaśnienia, czy do Finlandii mogło trafić podejrzane mięso.

Reakcje po reportażu

Do ustaleń "Superwizjera" TVN, zaprezentowanych w sobotnim reportażu "Chore bydło kupię", Główny Lekarz Weterynarii odniósł się także w poniedziałek. W komunikacie podkreślił wówczas, że "ujawniony proceder spełniał znamiona działalności nielegalnej".

CZYTAJ CAŁY KOMUNIKAT GŁÓWNEGO LEKARZA WETERYNARII >>>

Rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Ciarka przekazał w rozmowie z TVN24, że policjanci "bardzo skrupulatnie, bardzo dokładnie zabezpieczyli materiał dowodowy".

- On jest już na chwilę obecną bardzo obszerny. Te wszystkie zebrane przez nas materiały przekazaliśmy do prokuratury z wnioskiem, aby wszcząć w tym kierunku śledztwo. Według naszej wstępnej opinii można mówić o zagrożeniu dla zdrowia, życia wielu osób właśnie poprzez wprowadzanie na rynek substancji czy też żywności, która może być skażona - powiedział Ciarka.

Minister: nie może być pobłażania

Minister rolnictwa i rozwoju wsi Jan Krzysztof Ardanowski, który był w środę gościem w radiowej Jedynce, zapytany o reportaż, odpowiedział, że "mamy kłopot, bo to przypadek incydentalny, ale niewątpliwie psuje wizerunek polskiej żywności".

Według szefa resortu rolnictwa takie przypadki muszą być "gorącym żelazem wypalone". - Dlatego sprawą zajmuje się policja i prokuratura, zakład został zamknięty, mięso będzie wycofane, taką decyzję podjął główny lekarz weterynarii - wyjaśniał.

Minister uprzedził, że jeżeli gdziekolwiek w Polsce podobna sytuacja miałaby miejsce, to będą wyciągane "konsekwencje dramatyczne", łącznie z zamknięciem zakładu i karnymi konsekwencjami wobec wszystkich, którzy w całym procederze będą brali udział. Chodzi, jak zaznaczył, nie tylko o właścicieli czy pracowników, ale też rolników, "którzy zdychające zwierzęta gdzieś próbują jeszcze ulokować".

- Tu nie może być pobłażania, to nie jest problem tego jednego zakładu, to jest problem wizerunku Polski na świecie - wskazał.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (19)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
rajstopak
Niedawno zle sie poczulem po zjedzeniu miesa. Teraz na nie i patrzec nie potrafie. Mieszkam w Niemczech. Kiedys podobny Produkt kupilem w Danii. Powinno sie skonczyc z tym procederem. Powinny byc bardzo wysokie kary dla przestepcow. Bardzo wysokie za handel smiercia.
  • 1
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
phantomas111
Może już czas oddać ten kraj pod jakiś zewnętrzny niepolski zarząd ? Polacy nie nadają się do zajmowania stanowisk decyzyjnych ani do rządzenia...
  • 2
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
kg1955
A co z tym mięsem, które zostało zjedzone?
  • 1
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
SoundFX
Minister sie zastanawia jakie były intencje dziennikarzy ujawniających ten proceder... Toż to już nie jest śmieszne, żenada i bylejakość ministerstwa, które powinno dbać o markę Polski. Taki minister, w normalnym kraju, zniknąłby ze sceny politycznej w 3 sekundy !
  • 1
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
mabelle
  • 1
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
k_r_ki
Ciekawe czy ujawnienie procederu przyczyni się do spadku notowań rządzącej partii. Za czasów PO ujawnienie afery o dosypywaniu soli drogowej skończyło się wielkim wzburzeniem społeczeństwa i oskarżeniami wobec władz.
  • 3
  • 1
  • zgłoś naruszenie
zamknij
slavk0
  • 1
  • 1
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane