• rozwiń

Wzrost cen zaskoczył ekspertów. Ostatni taki skok w 2011 roku

Emilewicz: w sklepach nie zabraknie artykułów spożywczych Odtwórz: Emilewicz: w sklepach nie zabraknie artykułów spożywczych
Emilewicz: w sklepach nie zabraknie artykułów spożywczych

O 4,7 procent wzrosły w lutym ceny towarów i usług konsumpcyjnych w porównaniu z tym samym miesiącem 2019 roku - podał Główny Urząd Statystyczny. Dane zaskoczyły ekspertów, którzy spodziewali się niższego wzrostu.

KORONAWIRUS W POLSCE. RAPORT TVN24.PL

W porównaniu z poprzednim miesiącem ceny wzrosły o 0,7 proc. Ankietowani przez PAP Biznes analitycy oczekiwali wzrostu cen w lutym o 4,4 proc. rok do roku i 0,3 proc. miesiąc do miesiąca.

W styczniu ceny wzrosły o 4,3 proc. rok do roku, a mdm wzrosły o 0,9 proc. - wcześniej GUS podał szacunki, według których w styczniu inflacja wyniosła 4,4 proc. rdr oraz 0,9 proc. mdm.

Wzrost cen w lutym o 4,7 proc. rdr jest najwyższym od listopada 2011 roku, gdy ten wskaźnik był na poziomie 4,8 proc.



Według analityków banku PKO tak wysokiego wzrostu cen rok do roku już nie będziemy obserwować i w kolejnych miesiącach inflacja będzie niższa.



Podobnego zdania są eksperci z mBanku, którzy stwierdzili, że "to najprawdopodobniej szczyt inflacji na wiele kwartałów".



W ustawie budżetowej na 2020 r. - uchwalonej przez Sejm 14 lutego - założono, że w tym roku inflacja utrzyma się na poziomie 2,5 proc.

Wpływ koronawirusa

Ekonomiści banku ING kilka dni temu w swoim tygodniku stwierdzili, że epidemia koronawirusa będzie wpływała przede wszystkim na obniżenie inflacji. Obawy wokół epidemii będą miały skutki inflacyjne, ale także dezinflacyjne; dominować będą te drugie, w szczególności załamanie cen ropy - wskazano.

Według ich szacunków, gdyby ceny ropy zostały na poziomie 35 dol. a baryłkę, odejmie to od inflacji około 0,7 pkt. proc., co oznacza, że już w kwietniu inflacja wraca poniżej 3,5 proc. rok do roku, a średnia w całym roku wyniesie 3,3 proc. rdr. Dotychczasowe założenia ING co do tegorocznej inflacji mówiły o 3,9 proc.

- Różne scenariusze objęte są wykresem wachlarzowym. Cały czas wierzymy, że scenariusz bazowy, w którym wpływ na wzrost PKB jest dość ograniczony, jest bardziej prawdopodobny. Gdyby jednak miały się zmaterializować gorsze scenariusze, które są w naszym wachlarzu, to wówczas uważamy, że czynniki popytowe, czy szoki popytowe z tym związane, będą silniejsze niż podażowe. Będziemy mieli też o wiele silniejszy spadek inflacji. W tym kierunku pewnie będą działać efekty, które już widzimy dziś - tąpniecie cen na rynku ropy - powiedział w trakcie poniedziałkowej konferencji prasowej dyrektor Departamentu Badań Ekonomicznych NBP - Piotr Szpunar.

"KORONAWIRUS. RAPORT". EKSPERCI ODPOWIADAJĄ W TVN24 NA WASZE PYTANIA






Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane