• rozwiń
    • WIG20 2158.94 -0.47%
    • WIG30 2459.33 -0.39%
    • WIG 57502.14 -0.29%
    • sWIG80 11763.70 +0.51%
    • mWIG40 3786.21 +0.05%

Ostatnia aktualizacja: 2019-11-29 17:15

Dostosuj

Temat: Gospodarka wg PiS

500 złotych, frankowicze, emerytury. Pięć obietnic PiS-u, co z nich zostanie?

Szałamacha: 500 zł na dziecko może wymagać zwiększania deficytu budżetowego Odtwórz: Szałamacha: 500 zł na dziecko może wymagać zwiększania deficytu budżetowego
Foto: Shutterstock | Video: TVN24 BiS Foto: Dodatek na dziecko, rozwiązanie dla frankowiczów oraz kwota wolna od podatku - to tylko niektóre z obszarów, w których możemy spodziewać się inicjatywy ze strony przyszłego ministra finansów | Video: Szałamacha: 500 zł na dziecko może wymagać zwiększania deficytu budżetowego

500 zł dodatku na dziecko, rozwiązanie problemu frankowiczów oraz zwiększenie kwoty wolnej od podatku - to tylko niektóre z obszarów, w których możemy spodziewać się inicjatyw ze strony nowego rządu, którym pokieruje Beata Szydło. Przyglądamy się planom Prawa i Sprawiedliwości, w poniedziałek - po ogłoszeniu nazwisk kandydatów na ministrów - głos zabrał w tym temacie tylko Paweł Szałamacha.

1. 500 złotych na dziecko

Paweł Szałamacha przyznał, że priorytetem jego resortu pozostaje sztandarowy projekt PiS 500 zł na dziecko, którego założenia opisywaliśmy również na tvn24bis.pl. Jednocześnie powiedział, że to rozwiązanie może zostać wprowadzone na wiosnę 2016 roku.

- Instytut Ekonomiczny Narodowego Banku Polskiego oceniał, że ogólna kwota tego programu będzie wynosiła ok. 15,5 mld zł rocznie. My uważamy, że można sfinansować ten program z dodatkowych źródeł, które proponowaliśmy w naszym programie, czyli podatków sektorowych od banków i od supermarketów, lekko zwiększając wpływy z dywidend, powiększając ściągalność VAT-u, czy likwidując zakres wyłudzeń zwrotu VAT-u (... ). I być może także, jeżeli chodzi o pewne kwotowe zwiększenie deficytu, ale tak, żebyśmy byli po bezpiecznej stronie, jeśli chodzi o makrorównowagę budżetu - powiedział w poniedziałek dziennikarzom w Poznaniu Szałamacha.

Szałamacha nie wykluczył zwiększenia deficytu, ale tak, by nie zachwiać równowagi budżetu (w granicach 1-1,5 mld zł).

Podkreślał, że projekt będzie opracowany w porozumieniu z Elżbietą Rafalską z Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, a rozwiązań oczekiwać będzie można już wiosną przyszłego roku.

 

2. Frankowicze

Wygrana Prawa i Sprawiedliwości niesie również duże nadzieje dla zadłużonych w obcych walutach - w tym dla frankowiczów. Szałamacha przyznał, że nie uczestniczył w pracach Kancelarii Prezydenta, która wypracowała projekty ustawy.

- Nie można powiedzieć, że frankowicze zachowali się nieroztropnie czy nierozważnie, czy przyczynili się do tego. Nie mieli wpływu na powstała sytuację: chociażby decyzja banku Szwajcarii o zejściu ze sztywnego kursu, powolna reakcja polskiego nadzoru finansowego, jak i patologiczne praktyki kontraktowe banków. Pojawia się w przypadku frankowiczów bardzo istotny dylemat: czy za sprawę tę odpowiadał będzie dalej ministerstwo finansów, w tym przypadku ja, czy też dalej będzie to prowadził urząd kancelarii prezydenta - mówił.

W weekend pojawił się w sieci zarys ustawy o przewalutowaniu kredytów walutowych - w domyśle przypisywany Kancelarii Prezydenta Andrzeja Dudy.

Projekt zwycięskiego ugrupowania, zgłaszany jeszcze w trakcie kampanii, zakładał możliwość przewalutowania kredytu hipotecznego, wziętego w walucie obcej na złotówki po kursie z dnia przewalutowania. Zgodnie z propozycją, wyliczać się będzie różnicę między wartością kredytu po przewalutowaniu, a kwotą zadłużenia, jaką posiadałby w tym momencie kredytobiorca, gdyby w przeszłości zawarł z bankiem umowę o kredyt w PLN, a nie w walucie obcej. Połowa tej różnicy byłaby umarzana.

- Pojawiło się kilka projektów ustaw oraz opinii prawnych. Będę chciał się nimi w pierwszej kolejności zapoznać oraz porozmawiać z odpowiedzialnym za ten projekt ministrem Łopińskim po to żeby szukać rozwiązania tej kwestii - zapowiedział przyszły minister finansów w rządzie Beaty Szydło.

 

3. Emerytury

PiS obiecywało w trakcie kampanii wyborczej powrót wieku emerytalnego sprzed 2012 roku. Krótko mówiąc przywrócony ma zostać wiek emerytalny do 60 dla kobiet, 65 dla mężczyzn. - Nasza propozycja jest jasna i konkretna. Wracamy do poprzedniego wieku emerytalnego - podkreślała jeszcze przed wyborami Beata Szydło.

Polacy mają mieć prawo wyboru. Politycy zdają sobie jednak sprawę z tego, że wcześniejsza emerytura oznacza mniejsze pieniądze. - Nie oszukujmy się, jeżeli ktoś decyduje się przejść wcześniej na emeryturę, to oczywistą sprawą jest, że będzie miał tę emeryturę niższą - przyznał niedawno w rozmowie z TVN24 prezydent Andrzej Duda. O ile, tego nie wie dziś nikt.

W przypadku przyszłego ministra wiadomo, że na pewno nie zamierza podejmować działań w kierunku likwidacji OFE. Mimo, że jak mówił "osobiście nie jest on sympatykiem tego emerytalnego rozwiązania, to zamierza pozostawić fundusze w kształcie orzeczonym przez Trybunał Konstytucyjny".

- Osobiście byłem sceptyczny względem OFE. Systemowo nie jest fair sytuacja, w której obowiązkowe ubezpieczenia emerytalne są kierowane do filaru kapitałowego podlegającego naturalnemu ryzyku gry giełdowej - mówił Szałamacha, przytaczając dramatyczny przykład krajów Ameryki Południowej.

Pytanie, czy równie sceptyczne stanowisko przyszły minister finansów prezentuje również względem propozycji powrotu do poprzedniego wieku emerytalnego.

 

4. Kwota wolna od podatku

Kolejną z obietnic PiS było podwyższenie poziomu kwoty wolnej od podatku, która od 2009 roku pozostaje na poziomie 3089 złotych. Zwycięskie ugrupowanie zakłada, że będzie podnosiło jej poziom co roku co jedną dziesiątą do ok. 8000 zł rocznie.

Kosztowałoby to budżet 16 mld zł rocznie.

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 28.10.15, który uznał kwotę wolną w obecnym kształcie za instytucję pozorną i niezgodną z konstytucją, otwiera drogę do realizacji obietnicy PiS-u, co przyznał zresztą przyszły minister finansów.

Szałamacha zapowiedział bowiem w poniedziałek, że zmiana może nastąpić w przyszłym roku, a skutki odczuwalne będą dopiero od początku 2017 roku.

 

5. Podatek bankowy i supermarketów

Wprowadzenie podatku bankowego, to jeden ze sztandarowych pomysłów Prawa i Sprawiedliwości.

Według wyliczeń partii wprowadzenie nowego podatku od kapitału bankowego przyniesie dodatkowe miliardy złotych rocznie do budżetu (tu padają różne kwoty - w przedziale od 2 do 5 mld zł, ostatecznie będzie to zależało od tego co Sejm przyjmie w ustawie - red.). Przychody z tych podatków mają być wykorzystane na realizację licznych obietnic wyborczych.

Kluczowe dla realizacji tej zapowiedzi wyborczej wydaje się jednak zdanie przyszłego ministra rozwoju w randze wicepremiera, czyli Mateusza Morawieckiego. Doświadczonego bankowca i byłego już prezesa Banku Zachodniego WBK.

Na początku lipca kandydatka PiS na premiera Beata Szydło podkreśliła, że podatek bankowy ma być jednym ze źródeł finansowania priorytetowych projektów PiS. Dodała, że podatek wyniósłby 0,39 proc. - Banki są dzisiaj w Polsce instytucjami, które mają niezwykle uprzywilejowaną pozycję. Osiągają bardzo wysokie zyski - mówiła. Podkreśliła, że w 2014 roku banki osiągnęły ponad 16 mld zł zysku.

"Na stole" pozostają jednak dwie propozycje. Oprócz podatku od aktywów, w wysokości 0,39 proc. o którym wspomniała Szydło, to także podatek od transakcji finansowych.

Paweł Szałamacha pod koniec października w TVN24 Biznes i Świat został zapytany, jak ograniczyć wyższe opłaty dla klientów banków, które wydają się nieodłączną konsekwencją wprowadzenia podatku bankowego.

- Jest kilka metod, którymi można to ryzyko ograniczyć lub zniwelować. Mamy mechanizm konkurencji w sektorze. Wyobrażam sobie sytuację, w której prezes banku PKO BP, który jest kontrolowany przez Skarb Państwa, złoży oświadczenie publiczne, w którym zaprasza klientelę konkurencji, w przypadku gdy tamte banki próbowałyby podwyższyć swoje opłaty. Wówczas działając w takiej logice stracą biznes. Po to Skarb Państwa ma narzędzia jakim są jego aktywa, aby osiągać rozsądne cele gospodarcze - stwierdził Szałamacha.

Partia w trakcie kampanii zapowiadała również opodatkowanie sklepów wielkopowierzchniowych. Podatek dla dużych zagranicznych sieci detalicznych ma wynosić 0,5 - 2 proc. w zależności od obrotu. Przychody z tych podatków mają być wykorzystane na realizację licznych obietnic.

Paweł Szałamacha o gospodarczych obietnicach PiS-u:

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (9)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
leon_lewandowski
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
OC67
A może tak dawać naprawdę potrzebującym.Dlaczego taki bogaty dzieciorób Radziwiłł ma dostać 3500 zl na siedmioro dzieci a emeryci którzy przepracowali po kilkadziesiąt lat mają po 800 zł emerytury.Kopacz zapisała w nowym budżecie jednorazowy dodatek ale pisiory chcą zmienić ten budżet .No i po co głosowaliście na oszustów.
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
baldie
Życzę szczęścia rządowi, rodakom i sobie ale proponuję przeczytać historię fabryki traktorów w Ursusie jak wychodziła z kłopotów a w końcu upadła...
  • 3
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
salamin
Nie rozumiem tego larum wobec tego 500 zł na dziecko . Przecież tak postępuje cały cywilizowany świat , oprócz Polski . Na tej operacji państwo nie straci ani złotówki .50 % zaraz wróci do budżetu w postaci podatków , reszta napędzi koniunkturę gospodarczą i też znajdzie się w kasie państwa .
  • 0
  • 3
  • zgłoś naruszenie
zamknij
baldie
Te 50% to może wróci jeżeli rodzice postanowią przepić całą kwotę. W przeciwnym razie wróci duuużo mniej np. gdy rodzice kupią książki.
  • 3
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Franek36
  • 3
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane