• rozwiń
    • WIG20 2164.75 -0.41%
    • WIG30 2451.42 -0.51%
    • WIG 57024.61 -0.48%
    • sWIG80 11449.24 -0.03%
    • mWIG40 3636.71 -0.92%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:15

Dostosuj

Brytyjska firma plajtuje i zwalnia w Krakowie. Powodem ma być Brexit

Brytyjska firma plajtuje i zwalnia w Krakowie. Powodem ma być Brexit

Brytyjska spółka Lowcost Travel Group do której należy m.in. Lowcostholidays ogłosiła upadłość. Jej największy oddział zagraniczny znajdował się w Krakowie, zatrudniając ok. 300 osób. Wszyscy pracownicy mieli stracić pracę bez otrzymania wypowiedzenia i zaległego wynagrodzenia. - Nie zamierzamy tak tego zostawić - informuje jedna z zatrudnionych Natalia Legoń w rozmowie z tvn24bis.pl. - Szykujemy pozew zbiorowy, a w poniedziałek rano organizujemy protest. Wśród przyczyn niewypłacalności firmy jej przedstawiciele wymieniają m.in. Brexit.

Lowcostholidays to trzecie co do wielkości brytyjskie biuro podróży, które swoją siedzibę główną ma na Wyspach, jednak jego oddziały funkcjonowały także w Polsce (w Krakowie), na Majorce i w Szwajcarii.

Dobrze funkcjonująca firma

Natalia Legoń pracowała w krakowskim oddziale firmy od kwietnia zeszłego roku.

- Do tej pory była to sprawnie działająca firma, jednak w ostatnich tygodniach pojawiały się alarmujące sygnały, które mogły wzbudzić niepokój - m.in. opóźnienia w wypłacie wynagrodzeń - wyjaśniała Natalia Legoń. - Jednak w branży turystycznej zawsze pojawiają się problemy z płatnościami - dodała.

Cześć z pracowników podczas zwolnienia miała dowiedzieć się, że od grudnia nie opłacano im składek ZUS.

"Ostatni dzień pracy"

Według relacji Legoń, w piątek - jak zwykle - pracownicy pracowali jak co dzień. Jednak o godzinie 15.00 we wszystkich oddziałach firmy w różnych krajach oddelegowani reprezentanci Lowcost Travel Group poinformowali o zakończeniu działalności spółki.

- Dowiedzieliśmy się, że jest to nasz ostatni dzień pracy. Poproszono nas także o opuszczenie stanowisk i budynku - poinformowała Natalia Legoń.



Relacjonuje w rozmowie z tvn24bis.pl, że firma nie udzieliła żadnych informacji o dalszych krokach i procedurach, ani nie wręczyła swoim pracownikom stosownych dokumentów informujących o statusie ich i firmy. Te stanowiłyby podstawę do ubiegania się o świadczenia z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych czy rejestracji w urzędzie pracy jako bezrobotni.

Okupacja

Krakowski oddział zatrudniał kilkaset osób - pojawiają się różne szacunki - BBC informuje np. o 471 osobach, nasza rozmówczyni podaje liczbę ok. 300 osób.

Stu pracowników postanowiło nie opuszczać budynku do momentu uzyskania konkretnych informacji i dokumentów od firmy. Wezwali policję, która sporządziła notkę informującą o tym, że pracownicy zjawili się zgodnie z planem w pracy.

Pracownicy wynajęli także kancelarię prawną, która będzie reprezentowała ich przed windykatorem oraz szefem HR, którzy przybyli z Wielkiej Brytanii.

Wśród okupujących polską filię znajdowała się także Natalia Legoń. Naszej rozmówczyni udało się także pomówić z windykatorem.



- Rozmawiałam z nim pytając, jakie będę dalsze procedury. Przyznał jednak, że nie zna polskiego prawa - mówiła Legoń. - Dodał, że wszelkie roszczenia pracowników będą trafiały do Wielkiej Brytanii, do firmy windykacyjnej. Jednak nie wiadomo, kiedy uda się otrzymać zaległe płatności, ponieważ najpierw musi zostać sprzedany majątek firmy, następnie zostaną pokryte zobowiązania względem rządu (prawdopodobnie podatkowe), a na końcu roszczenia pracownicze - relacjonowała zatrudniona w polskim oddziale Lowcostholidays.

Protest i pozew

Natalia Legoń w rozmowie z tvn24bis.pl poinformowała, że pracownicy mają zamiar złożyć pozew zbiorowy. Oprócz tego w poniedziałek o godz. 9.00 duża ich grupa zgromadzi się przed odziałem firmy w Krakowie i będzie protestować. Jak informuje nasza rozmówczyni, krakowscy pracownicy mają poparcie związku zawodowego Inicjatywa Pracownicza oraz Partii Razem.

Żądają uzyskania dokumentów informujących o statusie prawnym firmy oraz informacji o wypłacie zaległych wynagrodzeń.

Co z podróżującymi?

Jak informuje „The Guardian” upadłość firmy może dotknąć 27 tys. podróżujących już przebywających za granicą oraz 110 tys. osób, które zarezerwowały swoje wyjazdy.



Jak powiedziała nam Natalia Legoń, w piątek o godz. 15.00, a zatem w momencie przekazania informacji o zamknięciu firmy, przebywający za granicą klienci dowiedzieli się, że muszą opuścić hotele, bądź uiścić za nie opłatę.

- Ich bilety powrotne są opłacone, ale hotele nie - twierdzi Legoń.

Klienci, którzy mają zarezerwowaną podróż, ale jeszcze nie zdążyli wyjechać, najprawdopodobniej będą musieli zmienić plany na wakacje. Jak informuje firma, mała liczba podróżujących może mieć problem, ponieważ ich przeloty nie zostały opłacone, natomiast wielu z nich nie ma zapewnionych noclegów.

Legoń radzi, aby klienci, którzy dokonywali płatności kartą kredytową, skorzystali z opcji charge-back, która umożliwi im odzyskanie przynajmniej części zapłaty.

Głównymi klientami firmy byli podróżujący ze Skandynawii i Anglii, jednak zdarzali się także i Polacy korzystający z jej usług.

„Wykupiłam wczasy w czwartek popołudniu, a w piątek ogłosili upadłość. Posiadam jedynie potwierdzenie lotu w jedna stronę” - poinformowała jedna z czytelniczek naszego portalu z prośbą o interwencję.

"Planujemy spotkać się z odpowiednimi władzami hiszpańskich organów regulacyjnych i zbadać, jakiego rodzaju odszkodowanie możemy zaproponować klientom, którzy stracili pieniądze z powodu tego upadku" - głosi komunikat firmy, która próbuje uspokoić konsumentów. Firma jest zarejestrowana w Hiszpanii.

Brexit winowajcą?

Wśród przyczyn zamknięcia firmy Lowcostholidays pojawia się m.in. Brexit.

Późnym wieczorem w piątek pojawił się komunikat na stronie spółki, który głosi: „Z wielką przykrością informujemy, że Lowcost Travel Group przestał działać w dniu 15 lipca 2016 roku. Dzieje się to po wyczerpujących próbach podejmowanych przez dyrektorów grupy, by uratować firmę osłabioną przez trwające od niedawna turbulencje w środowisku finansowym".

Natalia Legoń przyznaje, że według oficjalnego stanowiska przedstawicieli firmy, to właśnie Brexit przyczynił się do trudności finansowych firmy. W rozmowie z tvn24bis.pl wymienia także inne przyczyny.

- Jeden z uruchomionych niedawno przez firmę serwisów - Hoteling.com okazał się niewypałem. Innym powodem jest terroryzm - najważniejsze dotychczas kierunki, takie jak Tunezja i Turcja praktycznie przestały istnieć. Ponadto, 55 proc. klientów firmy to Brytyjczycy, a z powodu załamania wartości funta, koszt wycieczek znacznie wzrósł - wyjaśnia. Brytyjska waluta mocno ucierpiała po referendum ws. wyjścia Wielkiej Brytanii z UE.

BBC zauważa, że branża turystyczna należy do wyjątkowo trudnych, która dodatkowo została „podkopana” przez Brexit.

„Jeśli i tak względnie niskie zaufanie, dalej spada z powodu referendum ws. Brexitu, a potem pogrąża funta w stosunku do euro po głosowaniu, to może wystarczyć do zniszczenia domków z kart postawionych przez niektóre firmy podróżnicze” - czytamy w BBC.

Firma Lowcost Travelgroup została założona w 2004 roku przez Paula Evansa.

Czekamy na komentarz w tej sprawie od Lowcost Travelgroup.

Zobacz: Polskie MSZ kategorycznie odradza podróż do Turcji. Co z Polakami, którzy są tam na wakacjach?

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (23)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
awa953
Tak działają wszyscy obcy zachodni inwestorzy, darmowa polska siła robocza i okrzyki zachwytu nad obcym kapitałem chcącym łaskawie inwestować w Polsce.
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Ontakiowaki
  • 1
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
ZAK
Loading...
ZAK
Zanim Wielka Brytania wpadnie w problemy finansowe to polska dawno zniknie z mapy Europy.
  • 1
  • 6
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane