• rozwiń

Temat: Unia Europejska

Bruksela zaproponuje ambitniejsze cele klimatyczne. Polskie ministerstwo "rozczarowane"

Duda: ochrona klimatu bardzo ważna, ale trzeba chronić też stabilność gospodarki Odtwórz: Duda: ochrona klimatu bardzo ważna, ale trzeba chronić też stabilność gospodarki
Duda: ochrona klimatu bardzo ważna, ale trzeba chronić też stabilność gospodarki "Źródło: Kancelaria Prezydenta RP"

Komisja Europejska do września przedstawi plan w sprawie zwiększenia celu redukcji emisji dwutlenku węgla - wynika z projektu prawa klimatycznego przedstawionego w środę. Polskie Ministerstwo Klimatu wyraziło rozczarowanie podejściem Brukseli do neutralności klimatycznej. Plany Brukseli skrytykowała też aktywistka Greta Thunberg, która uznała je za zbyt mało ambitne.

W środę Komisja przedstawiła propozycję nowego prawa klimatycznego. Jest ono elementem Europejskiego Zielonego Ładu, sztandarowego programu nowej KE, który ma sprawić, że do 2050 roku Unia Europejska będzie neutralna klimatycznie.

- Podejmujemy dziś działania, aby do 2050 roku uczynić z UE pierwszy na świecie neutralny dla klimatu kontynent. Prawo o klimacie jest prawnym odzwierciedleniem naszego zaangażowania politycznego i konsekwentnie wytycza nam drogę do bardziej zrównoważonej przyszłości. Stanowi ono istotę Europejskiego Zielonego Ładu - powiedziała na konferencji prasowej w środę przewodnicząca KE Ursula von der Leyen.

Propozycja KE

Do września 2020 r. Komisja Europejska przedstawi plan w sprawie zwiększenia celu redukcji emisji CO2 do 2030 r. do 50-55 proc. w porównaniu do poziomów z 1990 r. - wynika z projektu prawa klimatycznego przedstawionego w środę przez KE. Obecnie cel ten to 40 proc.

Urzędnicy zaproponowali również przyjęcie ogólnounijnej ścieżki redukcji gazów cieplarnianych na lata 2030-2050, co ułatwiłoby pomiar postępów i zapewniło przewidywalność urzędom, firmom i obywatelom.

Do września 2023 roku, a potem co pięć lat, Komisja oceniałaby spójność unijnych i krajowych środków z celami klimatycznymi UE. Zgodnie z planem KE byłaby uprawniona do wydawania zaleceń dla państw członkowskich, których działania byłyby niezgodne z celem zakładającym neutralność klimatyczną, a państwa członkowskie musiałyby stosować się do tych zaleceń lub – jeżeli by tego nie zrobiły – przedstawić stosowne wyjaśnienia. Komisja oceniałaby również, czy kraje UE przyjęły odpowiednią ścieżkę redukcji emisji i czy właściwie wydają przyznane im na ten cel środki unijne. Kraje Wspólnoty byłyby ponadto zobowiązane do opracowania i wdrożenie strategii prowadzących do neutralności klimatycznej.



Ministerstwo Klimatu rozczarowane

Ministerstwo Klimatu w środowym komunikacie podkreśliło, że "z rozczarowaniem" przyjmuje "jednostronne podejście" KE do neutralności klimatycznej w zaprezentowanym przez Komisję projekcie nowego prawa klimatycznego.

"Po raz kolejny, w dyskusji trwającej od wielu miesięcy, nacisk położony jest na określenie sposobu określenia i wysokości kolejnych celów redukcyjnych, pomijając praktycznie określenie możliwości i sposobu osiągnięcia tych celów" - czytamy. Resort zastrzegł, że wyciąganie wniosków przed uzyskaniem wszystkim potrzebnych informacji, w tym przed wynikami oceny wpływu, jest przedwczesne.

Według Ministerstwa Klimatu, ewentualne przyspieszenie tempa redukcji emisji w UE musi wiązać się ze szczegółowym określeniem podziału ciężarów redukcyjnych między państwa członkowskie i branże gospodarki. "Co więcej, wymaga to również szczegółowo opisanych instrumentów kompensacji dla najbardziej narażonych branż, regionów i krajów, a także wskazania odpowiednich narzędzi realizacji celów" - podkreśliło MK.

Resort zaznaczył, że od początku dyskusji o neutralności klimatycznej podkreśla, że choć ewolucja gospodarki i energetyki jest w naszym interesie, to jednak musi odbywać się ona w sposób bezpieczny dla obywateli, gospodarki i państwa.

Greta Thunberg krytykuje

Przedstawiony przez Komisję projekt prawa klimatycznego skrytykowała też Greta Thunberg. Szwedzka aktywistka uznała go za zbyt mało ambitny.

Aktywistka wzięła udział w spotkaniu kolegium komisarzy UE, ale nie wystąpiła na konferencji prasowej z szefową Komisji Ursulą von der Leyen, tylko udała się na nadzwyczajne posiedzenie komisji ds. środowiska PE.

- Nasz dom płonie! Alarm nie jest fałszywy, a państwo wracają sobie, jak gdyby nigdy nic do niego, aby zjeść kolacje, obejrzeć film i pójść do łóżka, nie dzwoniąc na straż pożarną. Przepraszam bardzo, ale to w ogóle nie ma sensu - ubolewała Thunberg.

Jeszcze przed ogłoszeniem przez Komisję jej propozycji Thunberg wraz z innymi aktywistami organizującymi strajki szkolne na rzecz klimatu oceniła, że liderzy UE kapitulują w sprawie walki z globalnym ociepleniem.

- Gdy dom płonie, to nie czeka się kilka dodatkowych lat, by powstrzymać ten pożar, a właśnie to proponuje dziś Komisja Europejska - oceniła.

Jej zdaniem prawo klimatyczne z celem neutralności wyznaczonym na połowę tego stulecia jest "kapitulacją" i rezygnacją z robienia wszystkiego, co jest możliwe, by zadbać o przyszłość. Thunberg uznała, że projekt KE to jasny sygnał, że podejmowane działania będą nieskuteczne.

- Prawda jest taka, że jesteśmy ciągle w kryzysie, a ta sytuacja nie jest traktowana jako kryzys. Mamy wiele niesamowitych rozwiązań, mamy ogromne środki finansowe, jest dużo dobrej woli wśród społeczeństw, które chcą zrobić wszystko co w ich mocy, by pomóc, ale nie mamy świadomości wśród liderów - oświadczyła.

Krytykowała przy tym, że propozycje Komisji nie uwzględniają dostępnej wiedzy naukowej, w tym informacji o tym, że po przekroczeniu określonych progów emisji gazów cieplarnianych, nie uda się już powstrzymać zmian w środowisku. Ostrzegała, że takie podejście spycha ludzkość na krawędź największego kryzysu w dziejach.

- Udają państwo, że jesteście liderami klimatycznymi, jednocześnie zapewniając subsydia dla paliw kopalnych - mówiła.

Thunberg zaznaczyła, że żadne polityki, plany, czy porozumienia nie będą wystarczające, jeśli ignorowany będzie pozostały budżet węglowy, czyli całkowita ilość CO2, która może zostać jeszcze wyemitowana. - Musimy zacząć drastycznie obniżać nasze emisje nie w 2030, czy w 2050, ale teraz. Oddalone cele nic nam nie dadzą, jeśli dalej będzie tyle emisji przez kilka najbliższych lat. W takiej sytuacji cała reszta budżetu CO2 zostanie wykorzystana, zanim w ogóle będziemy mieli szanse zrealizować cele na 2030, czy 2050 rok - oświadczyła.

Aktywistka podkreśliła, że należy zmienić zachowania oraz społeczeństwo i przed tą niewygodną prawdą politycy nie mogą uciec. - Im dalej będzie się uciekać od tej prawdy, tym większe to będzie oszustwo wobec własnych dzieci. (...) To prawo klimatyczne jest fiaskiem, bo nie można przecież dokonywać jakichś układów z fizyką i targować się z naturą. Nie pozwolimy państwu poddać się i poświecić naszej przyszłości - zakończyła Thunberg.

Choć ze względu na koronawirusa w posiedzeniach plenarnych PE, komisjach i grupach politycznych nie mogą brać udziału osoby spoza PE, Thunberg mogła jednak skorzystać jednak z wyjątku, który zarezerwowano dla osób zaproszonych przez przewodniczącego.




Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane