• rozwiń
    • WIG20 2173.75 +0.82%
    • WIG30 2463.94 +0.89%
    • WIG 57297.12 +0.70%
    • sWIG80 11452.13 -0.32%
    • mWIG40 3670.47 +0.71%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:15

Dostosuj

Tusk o euro w Polsce: póki co - nie ma tematu

Premier: nie opłaca się nam dziś przyjąć waluty euro Odtwórz: Premier: nie opłaca się nam dziś przyjąć waluty euro
Premier: nie opłaca się nam dziś przyjąć waluty euro "Źródło: tvn24"

"Żeby wejść do strefy euro, trzeba prowadzić odpowiedzialną politykę finansową, więc - póki co - nie ma tematu" - wskazał we wpisie na Twitterze Donald Tusk, przewodniczący Rady Europejskiej.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński skierował w środę do szefa PO Grzegorza Schetyny i lidera Kukiz'15 Pawła Kukiza projekt "deklaracji zabezpieczenia interesów finansowych państwa polskiego i jego obywateli", mającej zapewnić, że waluta euro może być wprowadzona w Polsce dopiero, gdy "Polska gospodarczo będzie na poziomie największych krajów UE, a Polacy osiągną europejski poziom życia".

Jak mówił,  jest to deklaracja partii i koalicji ponad podziałami politycznymi, ponieważ odnosi się do interesów finansowych państwa i polskich obywateli. - Mam nadzieję, że ta deklaracja pokaże jednak dojrzałość polskiej kasy politycznej, bo w tym wypadku chodzi o oczywisty interes naszego kraju i jego obywateli. Ten interes jest tutaj całkowicie spójny - podkreślił lider PiS.

Opozycja odpowiada

Paweł Kukiz w rozmowie z PAP przypomniał, że "w marcu 2018 roku złożyliśmy wspólnie z Prawicą Rzeczypospolitej projekt uchwały Sejmu, aby zostało zagwarantowane, że złoty jest naszą walutą i nie będziemy przechodzić do strefy euro".

- Oczywiście, że poprzemy deklarację, zaproponowaną przez pana Kaczyńskiego, ale dawno już mogło nie być tematu - podkreślił lider Kukiz'15.

O deklarację został zapytany w czwartek w Sejmie rzecznik PO Jan Grabiec. Poseł wyraził zdziwienie, że prezes Prawa i Sprawiedliwości i premier Mateusz Morawiecki "nie zajmują się tym, co dla Polaków jest dziś najistotniejsze", czyli trwającym już drugi tydzień strajkiem nauczycieli i "zagrożonymi" w związku z tym egzaminami maturalnymi.

- Chciałbym, żeby politycy partii rządzącej skupili się na tym, co jest realnym problemem Polaków, a nie opowieściach, odwracaniu uwagi, mówieniu o tym, co może się wydarzyć za kilka czy kilkanaście lat - dodał rzecznik PO.

W czwartek na temat przyjęcia euro w Polsce głos zabrał także były premier Donald Tusk. "Żeby wejść do strefy euro, trzeba prowadzić odpowiedzialną politykę finansową, więc - póki co - nie ma tematu" - wskazał we wpisie na Twitterze przewodniczący Rady Europejskiej.



Euro w Polsce

W Polsce co jakiś czas wraca dyskusja na temat przyjęcia euro.

W sobotę podczas konwencji w Lublinie prezes PiS Jarosław Kaczyński zaznaczał, że Polska nie powinna przyjmować waluty euro. - Mówimy "nie" euro, mówimy "nie" europejskim cenom; przyjmiemy euro, gdy osiągniemy poziom Niemiec - mówił. Także premier Mateusz Morawiecki oceniał, że Polsce nie opłaca się dziś przyjąć euro i rząd chce opierać gospodarkę na polskiej walucie.

Zdaniem premiera to właśnie przyjęcie waluty euro w niewłaściwym czasie w takich krajach jak Włochy, Hiszpania i Grecja było przyczyną "permanentnej stagnacji". - Warto z porażki tych krajów wyciągnąć wnioski dla Polski, bo jesteśmy dzisiaj konfrontowani z tym tematem. Nasi konkurenci polityczni, Platforma Obywatelska, Koalicja Europejska chcą nas jak najszybciej wprowadzić do strefy euro - mówił Morawiecki.

- My pokazujemy, że zgodnie i z teorią, i praktyką (...) nie opłaca nam się, dzisiaj w szczególności, przyjąć waluty euro i opłaca się opierać naszą gospodarkę o polską walutę, o polskiego złotego - oświadczył premier.

"Efekt capuccino"

Kwestia wzrostu cen jest jednym z głównych argumentów przeciwników wejścia Polski do strefy euro.

Tymczasem, jak podkreślono w raporcie "Jak żyć z euro. Doświadczenia krajów Europy Środkowo-Wschodniej" przygotowanym pod kierownictwem prof. Witolda Orłowskiego, takich obaw i wrażeń nie potwierdzają wcale zbierane przez urzędy statystyczne dane o rzeczywistych zmianach cen.

"Tłumaczy się to wystąpieniem tzw. efektu capuccino. Ludzie szczególnie silnie zauważają podwyżkę cen towarów kupowanych często, za które płaci się gotówką (np. kawy we Włoszech)" - podkreślono. W efekcie tego tzw. inflacja postrzegana, w której wzrosty cen są odnotowywane znacznie silniej niż spadki, kształtuje się w krajach wprowadzających euro znacznie wyżej niż rzeczywista inflacja.

Jak wynika z raportu, w przypadku Słowacji (w strefie euro od 2009 roku) tempo wzrostu cen po przyjęciu wspólnej waluty okazało się znacznie niższe niż w przypadku krajów, takich jak Polska, Węgry i Czechy (EŚW-3). W całym okresie od wprowadzenia euro do roku 2017 ceny na Słowacji wzrosły łącznie o 12 proc, a w krajach EŚW-3 przeciętnie o 18 proc.

"W krajach bałtyckich (Estonia przyjęła euro w 2011 roku, Łotwa w 2014, a Litwa w 2015) sytuacja nie ukształtowała się w sposób identyczny. Bardzo szybko rozwijająca się Estonia odnotowała po przyjęciu euro wzrost cen wyraźnie wyższy niż w krajach EŚW-3 (łącznie w latach 2011-2017 o 19 proc., wobec 12 proc. w krajach EŚW-3), głównie na skutek szybkiego wzrostu cen usług w ślad za szybko rosnącymi dochodami. W przypadku Łotwy i Litwy wzrost cen był podobny jak w krajach EŚW-3" - napisano.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (8)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
karolwalenty
ryży jest zajebisty,hehe, prawie jak nasz przeciw nam,hehe
  • 2
  • 8
  • zgłoś naruszenie
zamknij
johnny75
Platforma jak zwykle się "miga" od konkretów...Nic nowego.Jak chorągiewka na wietrze.Ważny temat.Nic nie mam do euro ale wtedy i tylko wtedy gdy moje pobory będą adekwatne do powiedzmy kolegi po fachu zza Odry a umówmy się - nie wiem czy dożyję:-)
  • 1
  • 10
  • zgłoś naruszenie
zamknij
rychelie77
Panie nie jestem godzien przyjąć Euro do portfela mego - naszego,
ale rzeknij tylko słowo, a odczujemy gospodarcze zbawienie jego.
  • 2
  • 6
  • zgłoś naruszenie
zamknij
dugma
Pośmiejesz się, gdy będziemy znów zarabiali w milionach, gdy prezes rozwali gospodarkę 500plusami. Euro nie mógłby dodrukowywać.
  • 2
  • 1
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane