• rozwiń
    • WIG20 2369.70 +2.04%
    • WIG30 2704.85 +1.75%
    • WIG 60409.30 +1.57%
    • sWIG80 11509.31 +0.27%
    • mWIG40 4100.73 +0.58%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Wyprzedaże to tylko marketingowa sztuczka? "Obniżki wynosiły średnio od 5 do 12 proc."

Do centrum handlowego nie tylko po zakupy. Polak lubi tam też zjeść Odtwórz: Do centrum handlowego nie tylko po zakupy. Polak lubi tam też zjeść
Do centrum handlowego nie tylko po zakupy. Polak lubi tam też zjeść

Mimo reklamowanych wyprzedaży ceny w największych internetowych sklepach w pierwszej połowie stycznia w porównaniu z cenami z połowy listopada pozostały właściwie na niezmienionym poziomie - wynika z "Świątecznego Barometru Cenowego" przygotowanego przez Deloitte.

"Jak wynika z analizy pięciu dużych i znanych sklepów internetowych, które reklamowały się naprawdę dużymi obniżkami (nawet do 70 procent), prowadzone kampanie marketingowe miały niewiele wspólnego z rzeczywistością" - czytamy w raporcie.

Maksymalnie 40 proc. obniżki

Deloitte wskazuje, że promocje obejmowały ceny zaledwie 30-50 procent produktów, które dany sklep ma w swojej ofercie.

– Obniżki te, wbrew przekazom marketingowym, na pewno nie sięgały 50-70 procent. Maksymalne obniżki pojedynczych produktów wynosiły 40 procent. Średnio było to jednak od 5 do 12 procent. – mówi Agnieszka Szapiel, menedżer w zespole strategii Deloitte.

W raporcie napisano, że ceny niektórych produktów po Nowym Roku wzrosły w porównaniu z cenami sprzed Black Friday. – Nie mówimy tu o pojedynczych przypadkach. Nasza analiza pokazała, że w sklepach, które promowały się naprawdę dużymi obniżkami, w górę poszły ceny aż 30-40 procent produktów – mówi Jakub Kot, prezes Dealavo.

Według obliczeń Deloitte, po zestawieniu cen z noworocznych wyprzedaży z tymi z okresu przed Black Friday, niemal 39 procent z nich zostało obniżonych. Średni spadek wyniósł 6,6 procent. Z kolei ceny aż 40,3 procent produktów wzrosły. Okres noworocznych wyprzedaży niekoniecznie oznacza rzeczywiste okazje dla klientów. Ceny wielu produktów wzrosły w porównaniu do okresu sprzed wyprzedaży, podczas gdy oferowane obniżki były w wielu przypadkach marginalne. Aż ponad połowa obniżek była mniejsza niż 4 procent. – mówi Agnieszka Szapiel.

Po grę i smartfon

Jednak, jak wyjaśnia Deloitte, w przypadku najbardziej popularnych produktów detaliści starali się odpowiednio obniżyć ceny ponoworoczne. Aż blisko 77 procent gier najniższe ceny osiągnęło na początku stycznia. W przypadku smartfonów odsetek ten wynosi 42,1 procent.

"Okazuje się także, że dla wielu produktów w pozostałych kategoriach cena minimalna jest na tym samym poziomie, niezależnie od momentu zakupu, a więc nie zawsze okresy promocyjne wiążą się z rzeczywistymi okazjami" - czytamy w raporcie.

– Nie oznacza to, że nieistotny jest moment robienia zakupów. W związku z brakiem widocznych spójnych polityk cenowych sprzedawców internetowych diabeł tkwi jak zwykle w szczegółach, czyli w tym przypadku w zrozumieniu, co się dzieje na poziomie poszczególnych kategorii, a nawet pojedynczych produktów – mówi Mateusz Mańkowski, konsultant w zespole strategii Deloitte.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (2)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane