• rozwiń
    • WIG20 2173.75 +0.82%
    • WIG30 2463.94 +0.89%
    • WIG 57297.12 +0.70%
    • sWIG80 11452.13 -0.32%
    • mWIG40 3670.47 +0.71%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:15

Dostosuj

Temat: Unia Europejska

To uderzy w nasze firmy. Macron chce rozmawiać o rynku pracy, ale nie z Polską

Macron wyrusza w tournée po Europie. Na mapie brak Polski Odtwórz: Macron wyrusza w tournée po Europie. Na mapie brak Polski
Macron wyrusza w tournée po Europie. Na mapie brak Polski "Źródło: TVN24 BiS"

Zachodnia Europa zwiera szyki, by walczyć z delegowaniem pracowników. Coraz częściej podnosi się argument, że obecne przepisy - obowiązujące od ponad 20 lat - mają negatywny wpływ na lokalne rynki pracy. Do zmian innych członków Wspólnoty chce nakłonić prezydent Francji Emmanuel Macron, który w sierpniu odwiedzi kilka krajów naszego regionu. Problem, że w gronie tym zabraknie Polski, a nasze firmy są największymi beneficjentami obecnych przepisów.

Dziś nasze firmy, wysyłające pracowników do pracy do innych państw Unii Europejskiej, muszą płacić im według lokalnych stawek, ale składki np. emerytalne odprowadzają nad Wisłą, a nie do funduszu emerytalnego w Berlinie czy Paryżu (w oparciu o 96/71/WE i 2014/67/UE).

Dzięki tym regulacjom pracownik wyjeżdżający - przykładowo - z Polski do Francji otrzyma:

- minimalną stawkę płacy, jak we Francji,

- maksymalne okresy pracy i minimalne okresy wypoczynku, jak w kraju goszczącym,

- minimalny płatny urlop roczny w wymiarze takim, jaki obowiązuje w miejscu pracy,

- zapewnienie bezpieczeństwa, higieny i ochrony zdrowia w miejscu pracy,

- gwarantuje prawo do równego traktowania kobiet i mężczyzn.

Jednak taki pracownik po wielu latach pracy poza krajem, po przejściu na rentę lub emeryturę, będzie otrzymywał świadczenie krajowe.

Chcą zmian

To może wkrótce się zmienić. Bo w Europie coraz głośniej mówi się o konieczności aktualizacji dyrektywy o delegowaniu pracowników. Chodzi o nowelizację przepisów z 1996 roku.

Komisja Europejska przedstawiła swoją propozycję w ubiegłym roku. Polska stanowczo mówi "nie" dyrektywie w takim kształcie.

Po zmianach w życie ma zostać wprowadzona zasada równej płacy za tę samą pracę w tym samym miejscu. Oznacza to, że pracownik wysłany przez pracodawcę tymczasowo do pracy w innym kraju UE miałby zarabiać tyle, co pracownik lokalny za tę samą pracę.

Równa płaca

Ma mu przysługiwać nie tylko płaca minimalna, jak jest obecnie, lecz także inne obowiązkowe składniki wynagrodzenia, takie jak premie czy dodatki urlopowe. A gdy okres delegowania przekroczy dwa lata, pracownik delegowany - zgodnie z propozycją KE - byłby objęty prawem pracy państwa goszczącego.

Polskie firmy delegują do unijnych państw prawie pół miliona pracowników. To blisko 1/4  z 1,9 mln wszystkich pracowników delegowanych w całej Unii Europejskiej.

Jeśli zmiany wejdą w życie, to uderzą w około 90 tys. polskich przedsiębiorstw, które wysyłają pracowników w delegacje.


Szacuje się, że ogółem pracownicy oddelegowani stanowią 0,7 proc. siły roboczej w UE.

Ale są branże, gdzie jest ich zdecydowanie więcej. Przykładowo w sektorze budowlanym ponad 40 procent zatrudnionych stanowią pracownicy oddelegowani. W przemyśle wytwórczym procent ten wynosi około 20 proc., a w edukacji oraz służbie zdrowia i usługach społecznych około 13 proc..

Niemcy, Francja i Belgia to kraje, w których pracuje najwięcej pracowników oddelegowanych. W tych trzech krajach łącznie usługi świadczy około 50 proc. wszystkich pracowników delegowanych.

Bez Polski

Rozwiązanie zaproponowane przez Komisję Europejską forsuje kilka zachodnich państw, w tym przede wszystkim Belgia oraz Francja, która dodatkowo chce ograniczenia delegowania do 12 miesięcy. Regulacja byłaby bowiem dla nich szczególnie korzystna, bo to do systemów emerytalnych w tamtych krajach trafiałyby składki. Z kolei polski ZUS może na zmianie przepisów stracić nawet 5 mld zł.

Prezydent Francji Emmanuel Macron chce przekonać do nowelizacji unijnej dyrektywy o pracownikach delegowanych kolejne kraje. W tym celu w dniach 23-25 sierpnia spotka się z kanclerzem Austrii Christianem Kernem, a także z premierami Czech i Słowacji - Bohuslavem Sobotką i Robertem Fico. Będzie też rozmawiał z prezydentem Rumunii Klausem Iohannisem i premierem tego kraju Mihai Tudose. W planach są też rozmowy z prezydentem i premierem Bułgarii - Rumenem Radewem i Bojko Borysowem.

Co ciekawe na trasie jego wizyt nie ma Warszawy, a to Polacy stanowią aż 1/4 wszystkich pracowników delegowanych w Unii Europejskiej.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (17)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
dgen
  • 1
  • 3
  • zgłoś naruszenie
zamknij
vacarius
Brawo Marcon. W końcu polski kierowca jeżdżący w Niemczech będzie zarabiał tyle co niemiecki kierowca! A jeśli firmy wyzyskujące pracowników upadną to mi ich szkoda nie jest. Najwyżej polscy kierowcy zatrudnią się w niemieckich firmach.
  • 2
  • 1
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Tuptuś66
My mamy widelce, a Francja pracę. Wybór należy do nas. Albo normalność, albo PIS. Wyborcy muszą się zdecydować.
  • 3
  • 2
  • zgłoś naruszenie
zamknij
rafal_kowalotyy
Polska wstaje z kolan :) PiS w krótkim czasie sprawił, że nikt już się z nami nie liczy w UE. Odczują to nasi rodacy zagranicą i odczujemy to my w naszych portfelach.
  • 14
  • 3
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Piotru70
  • 0
  • 1
  • zgłoś naruszenie
zamknij
yarpen26
  • 0
  • 1
  • zgłoś naruszenie
zamknij
yarpen26
No i niech sobie nas Makaronek olewa. Tylko niech potem nie jęczy, jak mu to wszystko zawetujemy.
  • 2
  • 13
  • zgłoś naruszenie
zamknij
dawidov
Bo wy nic innego nie potrawicie, vetowac, narzekac, szukac dziury w calym, niezgode siac,
opluwac innych, to potrawicie, bo do tego nie potrzeba zadnej szkoly, to potrawi kazdy.
  • 4
  • 2
  • zgłoś naruszenie
zamknij
jaro131313
Veto tu nie będzie miało zastosowania bo decyzja będzie po stronie Parlamentu Europejskiego.
Wystarczy zwykła większość...
  • 2
  • 1
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane