• rozwiń
    • WIG20 2339.85 -1.26%
    • WIG30 2681.39 -0.87%
    • WIG 59938.07 -0.78%
    • sWIG80 11482.54 -0.23%
    • mWIG40 4126.18 +0.62%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:15

Dostosuj

Temat: Rząd PiS

Do budżetu czy na Caritas? Zamieszanie w sprawie zwrotu nagród przez ministrów

Karczewski o zwrocie nagród do budżetu państwa Odtwórz: Karczewski o zwrocie nagród do budżetu państwa
Karczewski o zwrocie nagród do budżetu państwa "Źródło: tvn24"

Nagrody wypłacone ministrom w 2017 roku powinny zostać zwrócone do budżetu państwa, a nie Caritasu - uważa Platforma Obywatelska. Zdaniem PiS, nie ma takiej możliwości, ale jednocześnie wiceszef kancelarii premiera przyznaje w odpowiedzi na interpelację, że nagrody za styczeń 2018 rok "zostały zwrócone". - Nikt nikomu nie zabrania przekazywać środków, gdzie chce - komentuje ekspertka podatkowa i była wiceminister finansów dr Irena Ożóg.

W połowie marca rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska poinformowała, że nagrody w styczniu przyznano kilkunastu osobom z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, "ale one ich nie przyjęły". Dodała, że sama dostała taką nagrodę, lecz ją "natychmiast zwróciła".

O tę sprawę postanowił dopytać poseł PO Krzysztof Brejza. W środę na Twitterze zamieścił odpowiedź otrzymaną z kancelarii premiera. "Uznali, że były to świadczenia nienależne pod pozorem >>nagród<<. Obalili wczorajszy przekaz, że >>nie mogą zwracać do budżetu<<" - napisał parlamentarzysta.

Z odpowiedzi udzielonej przez Pawła Szrota, zastępcę szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, wynika bowiem, że "wszystkie nagrody przyznane kierownictwu Kancelarii Prezesa Rady Ministrów za styczeń 2018 roku zostały w całości zwrócone".




"Nie można zwrócić tych środków"

Do apelu opozycji o zwrot nagród za 2017 rok do budżetu państwa, a nie Caritas - jak chce prezes PiS Jarosław Kaczyński - odniósł się we wtorek poseł tego ugrupowania Waldemar Buda. - Z punktu widzenia prawnego nie można zwrócić tych środków do Skarbu Państwa, więc (dlatego jest - red.) cel charytatywny - komentował.

Przypomnijmy, że prezes PiS Jarosław Kaczyński poinformował w ubiegły czwartek, że ministrowie konstytucyjni i sekretarze stanu, którzy są politykami, zdecydowali się na przekazanie swoich nagród na cele społeczne do Caritasu.

Jak napisała dodatkowo w sobotę na Twitterze Beata Mazurek, rzeczniczka Prawa i Sprawiedliwości, "będą konsekwencje dla tych, którzy tego nie zrobią". "W sprawie nagród sprawa jest oczywista i jasna: mają być zwrócone do połowy maja" - dodała.

Karczewski: nie ma takiej możliwości

Marszałek Senatu Stanisław Karczewski w środę pytany na konferencji prasowej, czy byłby możliwy także zwrot nagród przyznanych w 2017 roku, wskazał jednak, że "nie ma takiej możliwości".

- Nawet technicznej, dlatego że ministrowie już zapłacili podatki. Wypełnili PIT-y, za chwilę będą składać oświadczenia majątkowe, więc te kwoty, które otrzymali są pomniejszone o podatek, który wpłynął do budżetu państwa - tłumaczył polityk PiS.

- Dlatego te pieniądze zostaną przekazane na cele charytatywne i z tego powodu bardzo się cieszę - podkreślił marszałek Senatu.

Zwrot do budżetu

Dr Irena Ożóg, ekspertka podatkowa i była wiceminister finansów w latach 2001-2003, we "Wstajesz i wiesz" w TVN24 wyjaśniała jednak, że nie jest jasna podstawa prawna wypłaty nagród i premii.

- Jeżeli wypłata nastąpiła na podstawie przepisów Kodeksu pracy (...), to nie ma żadnych podstaw prawnych, by zwracać te nagrody. Natomiast ocena etyczna, moralna, społeczna tych wypłat jest sprawą odrębną i nie widzę w tym przypadku przeszkody dla przekazywania tych nagród na cele społecznie użyteczne - podkreśliła.

Zauważyła jednak, że nikt nikomu nie zabrania przekazywać środków, gdzie chce. - Gdyby minister otrzymał nagrodę i zwrócił na rachunek jednostki, która ją wypłaciła, to jest problem tej jednostki, jak ona to rozliczy, ale to jest sprawa techniczna - wyjaśniała dr Irena Ożóg.

Jakie zastrzeżenia?

Zdaniem Ożóg, zupełnie inaczej jest, jeżeli nagrody i premie były wypłącane bez podstawy prawnej. - To znaczy nie miały podstaw w Kodeksie pracy, ani w umowach o pracę. W takiej sytuacji są to świadczenia nienależne i w pełnej wysokości brutto (...) powinny być zwrócone do budżetu państwa - tłumaczyła dr Ożóg.

O tych zastrzeżeniach we wtorek w programie "Tak jest" w TVN24 mówił poseł Brejza. - To nie były nagrody kodeksowe, ponieważ nie był to artykuł 105 Kodeksu pracy. Tak pisze pan minister Paweł Szrot. W związku z czym nie wiemy zupełnie, co to były za świadczenia. To były takie dodatkowe drugie pensje, żeby uzupełnić wynagrodzenia politykom PiS - zwracał uwagę.

Artykuł 105. Kodeksu pracy mówi o tym, że "pracownikom, którzy przez wzorowe wypełnianie swoich obowiązków, przejawianie inicjatywy w pracy i podnoszenie jej wydajności oraz jakości przyczyniają się szczególnie do wykonywania zadań zakładu, mogą być przyznawane nagrody i wyróżnienia".

"Należały się"

Dyskusja na temat nagród dla członków rządu Beaty Szydło rozpoczęła się kilka tygodni temu. Wszystko za sprawą interpelacji posła PO Krzysztofa Brejzy, na którą w lutym odpowiedział wiceszef kancelarii premiera Paweł Szrot. Przedstawiciel rządu zamieścił tabelę z łącznymi kwotami nagród brutto dla poszczególnych ministrów w 2017 roku.

Wynika z niej, że nagrody otrzymali konstytucyjni ministrowie (od 65,1 tys. zł rocznie do 82,1 tys. zł), ale także ministrowie zatrudnieni w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (od 36,9 tys. zł rocznie do 65,1 tys. zł) oraz była premier Beata Szydło (65,1 tys. zł).

Tej decyzji w marcu broniła była szefowa rządu.

Pod nieobecność premiera Mateusza Morawieckiego, Beata Szydło zabrała głos przed głosowaniem w sprawie wniosku o odrzucenie informacji szefa MSZ na temat polityki zagranicznej. Odniosła się w nim do kwestii nagród dla ministrów rządu PiS, która - w jej ocenie - stała się "hucpą urządzaną przez polityków opozycji".

- Tak, rzeczywiście, ministrowie, wiceministrowie w rządzie PiS otrzymywali nagrody za ciężką, uczciwą pracę i te pieniądze się im po prostu należały - mówiła Beata Szydło.

Zobacz całe wystąpienie byłej premier:

Co sądzą Polacy?

Z sondażu Kantar Millward Brown SA na zlecenie "Faktów" TVN i TVN24 wynika, że 75 procent respondentów uważa, że to źle, iż członkowie rządu Beaty Szydło otrzymali finansowe premie. Odmiennego zdania jest 17 procent badanych. Ankietowanych spytano również o ocenę słów byłej premier na temat tych nagród. 75 procent respondentów ocenia je negatywnie, pozytywnie - 20 procent.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane