• rozwiń

Temat: Frank szwajcarski

Bankowcy pokażą nowe propozycje dla "frankowiczów". Transmisja o 11.00 w tvn24bis.pl

Bankowcy pokażą nowe propozycje dla "frankowiczów". Transmisja o 11.00 w tvn24bis.pl

Związek Banków Polskich ma dziś zaprezentować swoje propozycje dla zadłużonych we frankach szwajcarskich. Konferencja bankowców zaplanowana jest na godz. 11.00. Transmisja w portalu tvn24bis.pl.

Wśród propozycji nie znajdzie się raczej przewalutowanie kredytów po historycznym kursie. We wtorek prezes ZBP Krzysztof Pietraszkiewicz zaznaczył, że takie rozwiązanie nie może być brane pod uwagę. Według niego przewalutowanie zadłużenia po kursie z dnia zawierania umowy byłoby "nie do zniesienia" dla gospodarki i systemu bankowego.

- Może jednak pojawić się propozycja stworzenia funduszu wspierającego kredytobiorców mających kłopoty ze spłatą zobowiązań - zaznaczył Pietraszkiewicz.

Kredytów hipotecznych jest dziś w Polsce ok. 550 tys. Biorąc pod uwagę całe rodziny jest to blisko milion osób. To łakomy kąsek dla polityków. W swoim programie wyborczym prezydent elekt zaproponował m.in. przewalutowanie kredytów frankowych na złotowe po kursie z dnia zawarcia umowy.

Duży problem?

Problem kredytów hipotecznych we frankach nabrzmiał po gwałtownym wzroście kursu franka 15 stycznia br., gdy szwajcarski bank centralny (SNB) ogłosił uwolnienie kursu własnej waluty wobec euro. W efekcie wartość kredytów frankowych znacząco wzrosła i niektóre z kredytów zaczęły przewyższać wartość nieruchomości, na które zostały zaciągnięte.

3 lutego propozycję rozwiązania tego problemu przedstawił podczas posiedzenia komisji sejmowej szef KNF Andrzej Jakubiak. Zaproponował, żeby dotychczasowy kredyt frankowy mógł zostać zamieniony na złotówki po obecnym kursie i podzielony na dwie części: kredyt zabezpieczony hipotecznie wyrażony w złotych oraz kredyt niezabezpieczony hipotecznie, który odzwierciedlać ma konsekwencje osłabienia złotego. Stan zadłużenia z tytułu kredytu zabezpieczonego hipotecznie odpowiadać ma wartości, jaką posiadałby kredyt w złotych udzielony w tym samym momencie co kredyt we franku.

Wartość kredytu niezabezpieczonego hipotecznie odpowiadałaby zaś różnicy pomiędzy łącznym stanem zadłużenia w dniu przewalutowania, a stanem zadłużenia z tytułu kredytu zabezpieczonego hipotecznie. Kredyt niezabezpieczony hipotecznie miałby być w połowie spłacony przez kredytobiorcę (z oprocentowaniem w wysokości 1 proc.), a w połowie umorzony. Jakubiak argumentował, że za sytuację powstałą w związku z kredytami we frankach odpowiadają zarówno banki, jak i kredytobiorcy, więc obie strony powinny wziąć na siebie koszty rozwiązania tego problemu. Szef KNF oceniał, że potencjalna strata sektora mogłaby wynieść 25 mld zł, co rozkładałoby się na 20-25 lat, a roczny koszt dla banków wyniósłby 1-1,2 mld zł, czyli ok. 7 proc. ich rocznego wyniku.

Inne zdanie

Pomysł ten nie spodobał się jednak środowisku bankowemu, które 11 marca br., podczas Forum Bankowego, zaprezentowało własną propozycję.

Bankowcy zgłosili trzy pomysły dla "frankowiczów". Pierwszy to utworzenie funduszu wspierania restrukturyzacji kredytów hipotecznych. Byłby on adresowany do wszystkich klientów, mających problemy ze spłatą kredytów - czy złotowych, czy walutowych. Z funduszu mogłyby skorzystać osoby, które utraciły pracę, są dotknięte chorobą lub padły ofiarą klęski żywiołowej. Było to nawiązanie do pomysłu prezydenta Komorowskiego z 5 lutego.

Drugie rozwiązanie zakładałoby wprowadzenie możliwości zamiany zabezpieczenia kredytów hipotecznych na inne adekwatne zabezpieczenie, oczywiście na wniosek kredytobiorcy.

Trzecia koncepcja to utworzenie kolejnego funduszu - tzw. sektorowego funduszu stabilizacyjnego. Byłby on adresowany do posiadaczy kredytów we frankach, a jego celem byłoby stabilizowanie wysokości rat kredytu - byłaby możliwość skorzystania z niego, gdyby kurs franka gwałtownie wzrósł i zarazem wzrosłaby rata kredytu.

Jednak skorzystanie z funduszu łączyłoby się ze zobowiązaniem kredytobiorcy, że przewalutuje swój kredyt na złotówki w momencie, gdy kurs franka spadnie do wcześniej zadeklarowanego poziomu. Kredytobiorca miałby wskazać, przy jakim kursie franka dokonano by przewalutowania. Oczywiście, jak mówił prezes ZBP Krzysztof Pietraszkiewicz, nie mógłby to być "absurdalnie niski kurs".

Jak wyjaśniał Pietraszkiewicz, w przypadku funduszu restrukturyzacji kredytów hipotecznych sektor bankowy wyłożyłby na niego "nie mniej niż 50 proc. środków". Z kolei fundusz stabilizacyjny miałby być zasilany w 2/3 ze środków pochodzących od banków. - Jedna trzecia tego funduszu pochodziłaby z sektora bankowego, kolejna jedna trzecia też z sektora bankowego, ale poprzez czasowe >>rozszczepienie<< środków, które wpłacamy na Bankowy Fundusz Gwarancyjny - wyjaśniał prezes ZBP.

Ta koncepcja nie spodobała się z kolei szefowi KNF. Andrzej Jakubiak mówił, że czeka na kolejna propozycję banków w tej sprawie. Ta ma się pojawić dziś.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane