• rozwiń

W miesiąc obrót ziemią ograniczył się o 90 proc. "Banki boją się zabezpieczać"

Skutki uboczne ustawy o obrocie ziemią Odtwórz: Skutki uboczne ustawy o obrocie ziemią
Foto: Miała regulować handel ziemią, a blokuje budowę domów. Ustawa o handlu gruntem do poprawy? | Video: Skutki uboczne ustawy o obrocie ziemią

Od miesiąca obrót ziemią ograniczył się o ponad 90 proc., ponieważ większość populacji została wykluczona z możliwości nabywania gruntów rolnych. Tym samym wartość tej ziemi rolnej spada na rynku - poinformował Maciej Górka z portalu DomiPorta. Podkreślił, że taka sytuacja jest problematyczna zarówno dla kredytobiorców, jak i banków.

Zgodnie z obowiązującymi od 30 kwietnia 2016 r. przepisami hipoteka na nieruchomości rolnej nie może przewyższać wartości rynkowej tej nieruchomości z dnia ustanowienia hipoteki.

To problem dla banków i inwestorów. Wcześniej kredytobiorca brał więcej, niż wynosiła aktualna wartość działki, a w zamian ustanawiał od razu odpowiednio wysoką hipotekę na zabezpieczenie kredytu.

Banki się boją

- Jest mniej transakcji, banki boją się zabezpieczać - ocenił Maciej Górka. - Poza tym ustawa wprowadza takie ograniczenie, które mówi, że nie można udzielić kredytu hipotecznego dla osoby, która chce postawić budynek na gruncie rolnym - wyjaśniał.

Gość TVN24BiS zaznaczył, że "grunt nie może być zabezpieczeniem większym niż jego wartość rynkowa".

- Co robią rzeczoznawcy? Wyceniają względem historycznych transakcji gruntów rolnych - One zawsze były najtańszymi gruntami dostępnymi na rynku. Stąd wycena działki jest niska i ona nie zabezpiecza kredytu - wyjaśnił Górka. - To jest duży problem, ponieważ banki boją się tych zabezpieczeń - stwierdził.

W jego ocenie rolnicy, którzy już posiadają jakikolwiek kredyt hipoteczny, też mogą znaleźć się w trudnej sytuacji. Jeśli bank dowie się, że wartość gruntu, który jest zabezpieczeniem dla kredytu, spadła, to ma wówczas prawo, aby wypowiedzieć umowę kredytową i zażądać całkowitej spłaty.

Brak dowodów na spekulacje

Gość TVN24BiS podkreślił, że ustawa wykracza daleko poza cel, dla którego powstała.
Brakuje także argumentów za tym, że dochodziło do jakichkolwiek spekulacji, którym ten akt prawny ma przeciwdziałać.

- Po co powstała ta ustawa? Po to, aby zakończyć spekulacje gruntami. Tylko dane tego nie potwierdzają, bo jak się okazuje, według danych MSWiA, w zeszłym roku Agencja Nieruchomości Rolnych na 75 tys. ha, które dokonała zbycia, raptem 400 ha nabyli obcokrajowcy. Zatem nie ma uzasadnienia merytorycznego co do tego, czy do tych spekulacji dochodzi - zaznaczył Górka.

- Dochodzą jednak słuchy co do tego, że spekulacje były, ale nie są jeszcze udowodnione, ponieważ kupowano udziały w spółkach, które nabywały grunty rolne i przez to przejmowano naszą polską ojczystą ziemię - mówił analityk.

Gość TVN24BiS dodał, że wprowadzenie takiego rozwiązana jest źle oceniane przez europejską opinię publiczną.

- Tu na tyle w ordynarny sposób wprowadzono regulację, gdyż z dnia na dzień kończyły się nasze zobowiązania względem Unii, aby można było dokonywać swobodnego obrotu ziemią w całej przestrzeni unijnej. Tu nagle Polska wprowadza swoje obwarowania, które są negatywnie odbierane przez Komisję Europejską, ponieważ nasze prawo polskie nie stoi ponad prawem unijnym - mówił.

Co zmienić?

Gość TVN24BiS zwraca uwagę na najważniejsze elementy, które powinny się natychmiast zmienić.

- Przede wszystkim powinna być większa możliwość zakupu gruntów o większym wolumenie przez osoby prywatne - nie tylko do 3 tys. metrów - zastrzegł Górka.

Jego zdaniem należy także wprowadzić zmiany w ustawie o gospodarce nieruchomościami. Jeśli nie dałoby się wprowadzić możliwości zakupu gruntów do 3 tys. metrów kwadratowych lub większych, to należałoby takie grunty podzielić.

- Ponieważ najczęściej kupowane działki pod zabudowę mieszkaniową, to są działki w przedziale od 1 tys. do 3 tys. metrów - mówił Górka.

- Powinniśmy pójść w kierunku poszerzenia metrażu, jaki mogą nabywać "nie-rolnicy" oraz skrócenia tego czasu, w którym nie można nabywać od Skarbu Państwa nabywać gruntów rolnych. Czyli nie pięć lat, a np. okres dwóch lat - ocenił analityk.

W opinii eksperta ustawa ma także pozytywne skutki. Zapobiega m.in. nielogicznemu "rozlewaniu się miast". Takie zjawiska skutkują często "przyciąganiem infrastruktury" do odległych miejsc zamieszkiwanych przez pojedynczych mieszkańców na koszt wszystkich podatników.

- Tu dużo mądrych osób myślało nad tą ustawą. To nie jest tak, że to jest zupełny bubel - ocenił Górka. W jego opinii jednak ustawa powinna mieć krótszy czas obowiązywania.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane