• rozwiń
    • WIG20 2180.41 +0.23%
    • WIG30 2508.86 +0.36%
    • WIG 56594.36 +0.49%
    • sWIG80 11495.11 -0.49%
    • mWIG40 3911.98 +0.96%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 12:39

Dostosuj

Hodowcy szpikują zwierzęta chemią. Kurczaki dostają jej najwięcej

Hodowcy szpikują zwierzęta chemią. Kurczaki dostają jej najwięcej
Foto: Shutterstock Foto: Z roku na rok rośnie liczba stosowanych antybiotyków w hodowli zwierząt

- Nie da się wyprodukować dużej ilości żywności pochodzenia zwierzęcego bez stosowania chemioterapeutyków - podkreśla w rozmowie z tvn24bis.pl dr Wojciech Karlik z Zakładu Farmakologii i Toksykologii SGGW. Z kolei Jacek Łukaszewicz, prezes Krajowej Rady Lekarsko-Weterynaryjnej zapewnia, że antybiotyki są stosowane tylko u chorych zwierząt.

Z danych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi wynika, że z roku na rok rośnie sprzedaż i zużycie chemioterapeutyków. Dr Wojciech Karlik, dyrektor Zakładu Farmakologii i Toksykologii Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, zwraca jednak uwagę, że "nie wiemy, jak są one dzielone na poszczególne zwierzęta". Takich danych resort rolnictwa bowiem nie publikuje.

Antybiotyki w mięsie

Wzrost zużycia chemioterapeutyków może być zatem związany ze wzrostem produkcji. Może być jednak zupełnie inaczej. - Inaczej trzeba tę sprawę analizować, jeżeli mamy wzrost zużycia chemioterapeutyków, a nie mamy wzrostu produkcji. Oznaczałoby to, że coraz więcej stosujemy na 1 kg wyprodukowanego zwierzęcia - mówi.

Od 1986 roku kilka krajów europejskich zaczęło wprowadzać zakaz stosowania antybiotykowych stymulatorów wzrostu. W całej Unii Europejskiej zakaz ten obowiązuje od 1 stycznia 2006 roku. Zauważono, że decyzja ta spowodowała wzrost użycia antybiotyków w celach leczniczych i terapeutycznych. Dopiero w ostatnich latach trend ten wyhamował.

- Dane z Europy pokazują, że obserwowaliśmy przez ostatnie 6-7 lat coroczny wzrost zużycia chemioterapeutyków, który zahamował przez ostatnie 2-3 lata - informuje dr Karlik.

Leczenie zwierząt

Z kolei Jacek Łukaszewicz, prezes Krajowej Rady Lekarsko-Weterynaryjnej przypomina, że leki wykorzystuje się do leczenia, a nie zwiększania masy ciała czy szybszego wzrostu zwierząt:

- Antybiotyki stosuje się tylko do leczenia chorych zwierząt. Po postawieniu diagnozy o ich podaniu decyduje lekarz. Stymulatory wzrostu były stosowane 20-30 lat temu, teraz jest to zakazane - podkreśla Łukaszewicz.

Analizując stosowanie antybiotyków w żywności, należy wziąć pod uwagę na trzy gatunki zwierząt: trzodę chlewną, drób, bydło, produkcję mięsa i mleka.

Najwięcej w drobiu

- Każdy kraj w czymś się specjalizuje. Duńczycy specjalizują się przede wszystkim w produkcji trzody chlewnej. W Polsce mamy dużo trzody chlewnej i drobiu, a więc u nas stosowanie antybiotyków jest rozłożone na dwie grupy produkcyjne. W krajach skandynawskich jest sporo bydła, więc mają inną strukturę sprzedaży leków - tłumaczy dr Karlik.

- Są różnice między poszczególnymi państwami i w zależności od tego, która grupa dominuje, to jest inny profil i ilość zużycia antybiotyków. Jeżeli dominuje produkcja drobiowa, to jest ich stosowanych więcej, jeżeli dominuje bydło - to jest ich mniej - wskazuje.

Jak wyjaśnia, u krów antybiotyki daje się przez iniekcję. - Każde zwierzę dostaje strzykawką daną ilość leku i można to bardzo ściśle kontrolować. Jak się stosuje antybiotyki u drobiu, to podaje się je najczęściej w wodzie do picia, a wtedy trzeba robić duże roztwory. Jeden kurczak wypije, drugi nie, a więc z założenia te zużycie jest większe, bo dawkowanie musi być odpowiednio dostosowane - tłumaczy ekspert.

Jak dodaje, żeby wyhodować kurczaka, z reguły zużywa się więcej chemioterapeutyków niż niż wynosi to w przypadku kilograma wieprzowiny, a jeszcze mniej  potrzeba na kilogram mięsa z cieląt, byków czy krów.

Szerokie spektrum działania

Najczęściej stosuje się antybiotyki tetracyklinowe: naturalne, pierwszej generacji lub półsyntetyczne. Ich mechanizm polega na hamowaniu biosyntezy białka.

- Najpopularniejsza w tej grupie jest doksycyklina, która ma szerokie spektrum działania, bardzo ładnie zachowuje się w organizmie, wchłania się do wszystkich narządów i jej skuteczność jest bardzo wysoka - wskazuje dr Wojciech Karlik.

Na drugim miejscu są antybiotyki beta-laktamowe, w tej grupie najpopularniejsza jest amokscylina. Sporo stosuje się również sulfonamidów. - Nie da się wyprodukować dużej ilości żywności pochodzenia zwierzęcego bez stosowania chemioterapeutyków - podkreśla dyrektor Zakładu Farmakologii i Toksykologii SGGW.

We wszystkich przypadkach stosuje się starsze odmiany leków, jak podkreśla bowiem ekspert, w Unii Europejskiej obowiązuje bowiem zasada, że nowoczesne antybiotyki chronione są dla ludzi z ciężkimi zakażeniami szpitalnymi.

Niezależnie od podanego leku hodowca jest zobowiązany do przestrzegania norm. Każdy lek stosowany w Polsce musi być zarejestrowany. Ulotka załączona do leku zawiera informacje o dopuszczalnych normach oraz o tzw. okresie karencji. Łukaszewicz tłumaczy, że jest to czas, w którym po podaniu leku zwierzę nie może trafić do rzeźni.

- Po zastosowaniu leku weterynarz zostawia informację hodowcy, do jego podpisu. Hodowca jest zobowiązany przestrzegać okresu karencji - wyjaśnia prezes Krajowej Rady Lekarsko-Weterynaryjnej.

Odporne na leki szczepy

Zdaniem dr. Karlika niewielka ilości antybiotyków spożywanych przez człowieka w produktach odzwierzęcych może przyczyniać się do powstawania w organizmie ludzkim lekoopornych szczepów bakteryjnych. - W produktach pochodzenia zwierzęcego antybiotyków albo nie ma, albo są na tak bardzo niskich poziomach, że nie wywołują żadnych zmian w organizmach ludzi, więc nie oddziałują na bakterie - mówi.

Karlik jednocześnie podkreśla, że "mikroorganizmy nabywają odporności na chemioterapeutyki w środowisku, kontaktując się z antybiotykami, a nie wewnątrz organizmu człowieka czy zwierzęcia".

- Problem narastania antybiotykoodporności polega na tym, że leki, które stosujemy u zwierząt, potem pojawiają się w środowisku - dodaje.

Z ekspertem zgadza się Prezes Rady Lekarsko-Weterynaryjnej:

- Antybiotykoodporność nie występuje u człowieka czy zwierzęcia, ale u bakterii - podkreśla.

Oszacowano, że około 75 proc. antybiotyków podawanych zwierzętom nie jest przez nie całkowicie trawionych i wraz z odchodami trafiają do środowiska. - Wszystkie fermy produkcyjne mają obowiązek gromadzić odchody zwierzęce, ale potem są one wylewane na pola - dodaje de Karlik. Stamtąd przenikają np. do wód powierzchniowych, które z kolei mogą być wykorzystywane do podlewania warzyw, które spożywamy.

 

Zobacz: Boom na polskie mięso. "Mamy fenomen burgerowni" (z 26.05.2015):

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (12)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
vagabond
Stosowanie leków i innej chemii do szybszego wzrostu mięsa powinno być zakazane i ścigane tak jak produkcja twardych narkotyków, albo broni chemicznej!!!
  • 1
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Światowit
Nie chce mi się wierzyć że hodowcy pakują do paszy tony drogich antybiotyków i innych leków. Raczej problem jest w dokładnym wymieszaniu paszy a wtedy może powstać sytuacja że jeden prosiak nie dostanie leku a drugi duuużo więcej niż powinien. Efekty wychodzą przy badaniu mięsa.
  • 0
  • 2
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Reader
  • 4
  • 1
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Kiichigo
Na pewno bardziej się to opyla, niż diagnoza chorych zwierząt + ewentualne ich leczenie czy ubój, który nie przyniesie zysku. Do tego zwierzęta te przebywają w ciasnocie, jeden przy drugim, więc o roznoszenie się chorób z jednego zwierzaka na drugie to nie problem.
  • 3
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
marassralas
Tym bardziej, jeśli spojrzeć na sposób hodowli drobiu, gdzie o tym, czy z daną "partią" jest wszystko w porządku nie decydują badania, a przede wszystkim ilość padniętych kurczaków.
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
mastema666
A ja się zastanawiam, czy prezes tej rady jest taki naiwny, że wg niego antybiotyki są stosowane tylko w przypadku chorób, czy po prostu nie chce wiedzieć i wciska kit, licząc że ciemny lud to kupi.
  • 4
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
MarianJK
w ameryce do odchodów dodaje się świeżą paszę i antybiotyki aby nie pozdychały my dążymy do super wydajności aby prześcignąć amerykańskich hodowców czy ich obchodzi nasze zdrowie? kto rządzi naszym krajem?
  • 3
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
marassralas
Tak to wygląda w teorii, a w praktyce są łapówki dla inspektorów, zapowiadane kontrole inspekcji i zamrażane padnięte kurczaki "do kontroli".
  • 2
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane