• rozwiń
    • WIG20 2154.80 +0.29%
    • WIG30 2439.89 +0.34%
    • WIG 56781.82 +0.24%
    • sWIG80 11451.18 -0.23%
    • mWIG40 3620.92 +0.21%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

"Gdy kota nie ma, myszy harcują". Co dzieje się z kursem złotego

Pieniądze w podróży. Na co wystarczy 50 złotych? Odtwórz: Pieniądze w podróży. Na co wystarczy 50 złotych?
Pieniądze w podróży. Na co wystarczy 50 złotych? "Źródło: tvn24bis"

Piątkowe notowania mogą przynieść korekcyjny spadek kursu euro-złoty, po tym jak w czwartek, pod nieobecność krajowych inwestorów, para ta wyceniana była nawet na ponad 4,24 - oceniają analitycy. Na taki wzrost wartości waluty wspólnotowej mógł mieć wpływ dzień wolny od pracy.

"Do przełomu na EUR/PLN potrzeba było dnia wolnego od pracy dla krajowych inwestorów - w czwartek EUR/PLN wystrzelił w górę i wzrósł z 4,19 w okolice 4,23-4,24. Wydaje się, że główną przyczyną słabości złotego (którą dzielił z forintem, ale już nie z turecką lirą) było jastrzębie zaskoczenie ze strony amerykańskiego banku centralnego, które sprowokowało umocnienie dolara i wyprzedaż na rynku obligacji - obydwa kanały są tradycyjnie negatywne dla aktywów rynków wschodzących" - czytamy w porannym raporcie mBanku.

Zwyżka wartości euro o około 4 gr może mieć znaczenie, szczególnie przy większych transakcjach wymiany walut.



Do spadku wartości rodzimej waluty mógł przyczynić się też dzień wolny od pracy. Nieobecność krajowych inwestorów w połączeniu z obniżoną płynnością na rynku złotego spowodowała, że złoty był wyprzedawany - ocenia Tomasz Gessner, analityk domu maklerskiego EFIX i branżowego serwisu stooq.

"Gdy kota nie ma, myszy harcują" - pisze Gessner. Jego zdaniem, najbliższe dni powinny przyjść z odpowiedzią na pytanie, czy wyprzedaż była tylko efektem czwartkowego święta czy początkiem fali sprzedaży rodzimej waluty.

Po przerwie

Tymczasem po czwartkowych zwyżkach euro analitycy spodziewają się, że piątkowa sesja powinna przynieść korekty kursu EUR/PLN. "Dziś (w piątek - red.) ponownie otwierają się krajowe rynki, ale z obniżoną płynnością. W takich warunkach i po dużym ruchu można spodziewać się umocnienia złotego" - napisali eksperci z mBanku, dodając, że w średnim terminie euro może jednak drożeć, do około 4,25-4,30 zł.

Tego samego zdania są analitycy Banku Pekao. "Wprawdzie względnie jastrzębi kurs Fed może w średnim okresie negatywnie wpływać na postrzeganie walut krajów rozwijających się, jednak powrót krajowych inwestorów powinien pozwolić PLN na odrobienie części strat i ruch w kierunku 4,20-4,21/EUR" - napisali.

Autorzy raportu Pekao ocenili, że w piątek rentowności polskich obligacji skarbowych mogą wzrosnąć ze względu na środowe zapowiedzi zacieśniania polityki monetarnej przez amerykański Fed. "Rentowność 10-letniego benchmarku obniżyła się w środę do 3,12 proc. (siedmiomiesięczne minimum). Zapowiedź kontynuacji zacieśnienia polityki Fed może początkowo negatywnie wpłynąć na wyceny POLGB" - napisali.

Jednocześnie analitycy TMS Brokers zauważają, że nasza waluta jest najmocniejsza wobec euro od połowy 2015 roku. Według nich pod koniec roku za euro możemy płacić około 4 zł, co byłoby poziomem niewidzianym od czasu wyborów prezydenckich w 2015 roku.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (3)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
graffiti50
normalka gdzie piernie na świecie to zł. pada na pysk-czy my mamy jakąś gospodarkę
  • 3
  • 1
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane