• rozwiń
    • WIG20 2190.93 +0.71%
    • WIG30 2523.74 +0.95%
    • WIG 56772.23 +0.81%
    • sWIG80 11473.97 -0.67%
    • mWIG40 3941.03 +1.71%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:15

Dostosuj

Złoty spada, dna nie widać

Złoty spada, dna nie widać
Foto: SXC Foto: Złoty coraz słabszy

Panika na rynku walutowym trwa w najlepsze, ale NBP nie będzie bronił naszej waluty przed dalszymi spadkami. - Złoty to teraz najbardziej osłabiająca się waluta na świecie, stoją za tym spekulanci - mówi Ryszard Petru, główny ekonomista BRE Banku. Kurs euro w środę zbliżył się nawet do 4,7 zł, dolar kosztował 3,65 zł a frank szwajcarski ustanowił nowy rekord gdy w pewnym momencie płacono za niego 3,15 zł.

- Nie wydaje się być koniecznym, aby w takich warunkach jak obecnie podejmować interwencje na rynku walutowym - powiedział prezes NBP Sławomir Skrzypek w telewizji publicznej. - Po pierwsze jest pytanie o ich skuteczność. Po drugie środki, którymi dysponujemy na rezerwach walutowych, przekraczające 55 mld euro, musimy mieć zabezpieczone na wypadek wejścia do ERM - dodał.

Dlaczego złoty jest słaby

Wśród przyczyn osłabienia złotego prezes NBP widzi głównie słaby sentyment dla regionu oraz odpływ kapitału.

- Ja wymieniam dwie grupy przyczyn (odpowiedzialnych za osłabienie złotego) naturalny sentyment i trendy wynikające z postrzegania nas jako jednolity region rynku wschodzącego. Drugą przyczynę, że straty ponoszone przez inwestorów na rynkach dolara i euro są uzupełniane ściąganiem kapitału z rynków wschodzących, m.in. z Polski - ocenia Skrzypek.

Że nie ma potrzeby interwencji w obronie kursu złotówki uważa także wicepremier Waldemar Pawlak. Mówi, że taka interwencja byłaby zachętą dla spekulantów.

Takie stanowisko podzielają ekonomiści. Ich zdaniem bez pomocy Europejskiego Banku Centralnego NBP nie poradzi sobie z atakami spekulantów. - Interwencja zadziałałaby, ale najwyżej na 3-4 dni. Później złoty powróciłby do poprzednich poziomów - mówi w rozmowie z "Pulsem Biznesu" Marcin Kiepas, analityk X-Trade Brokers. - Skupowanie złotego byłoby bardzo kosztowne, a nie ma żadnych przesłanek, żeby tak mocno reagować. Dochody eksporterów rosną, nie ma presji inflacyjnej. Bank centralny nie może podejmować tak ważnych dla równowagi makroekonomicznej decyzji tylko w oparciu o problemy części kredytobiorców zadłużonych w walutach - dodaje Janusz Jankowiak z Polskiej Rady Biznesu.

Kłopoty zadłużonych

Tymczasem coraz większy problem mają jednak osoby, które zaciągnęły kredyty walutowe. - Dla kredytobiorców, którzy bardzo mocno zaangażowali się w kredyty hipoteczne bazujące na walucie szwajcarskiej, może się w pewnym momencie pojawić taka sytuacja, że raty, które spłacają będą na tyle duże, że może być problem z utrzymaniem tych kredytów - mówi TVN CNBC Biznes Jarosław Klepacki z ECM.

Euro może nie kosztować 5 zł

Analitycy zastanawiają się, czy i kiedy euro będzie kosztować 5 zł. Kurs euro zbliżył się ostatni raz do tej ceny w lutym 2004 roku. Wtedy w handlu w ciągu dnia za euro płacono za euro ponad 4,96 zł, a rekordowy kurs na zamknięcie handlu wyniósł 4,9028 zł. Potem, jeszcze przed wejściem Polski do Unii Europejskiej złoty zaczął się umacniać. I tak było aż do lipca 2008 roku, kiedy światowe rynki wywróciła druga faza amerykańskiego kryzysu.

Uwaga jednak - nie jest wcale pewne, że złoty pobije rekordy swej słabości. Specjaliści od analizy technicznej mówią, że dochodzimy do granic osłabienia.

- Z wykresów płyną już pierwsze ostrzeżenia. Rosnące wykupienie i przyśpieszenie wyprzedaży złotego, może sugerować, że punkt zwrotny jest coraz bliżej - pisze Marcin R. Kiepas na stronach xtb.pl.

- Warunkiem koniecznym trwalszego wzmocnienia złotego (...) jest poprawa klimatu inwestycyjnego na rynkach światowych, a więc większa akceptacja ryzyka przez inwestorów. Wówczas złoty powinien równie dynamicznie odrabiać ostatnie straty, jak teraz traci - dodaje.

Spekulacja przyczyną spadków?

We wtorek, w porównaniu z innymi krajami regionu, to złoty najmocniej stracił na wartości. - Dużo bardziej niż forint czy czeska korona - mówi Maja Goettig, główna ekonomistka banku BPH.

Ekonomiści są zgodni, że o polską walutę upomnieli się spekulanci. Tezę tę potwierdza zaskakujący spokój na rynkach walut krajów znacznie wyższego ryzyka, takich jak Turcja, Meksyk czy Brazylia. Na przykład turecka lira od początku roku straciła 8 proc., meksykańskie peso niewiele ponad 4 proc., wartość brazylijskiego reala zaś w zasadzie nie uległa zmianie. Tymczasem tylko od początku roku złoty stracił 12,8 proc. wobec euro, 18,5 proc. w stosunku do dolara i 14,5 proc. w stosunku do franka - wylicza "Dziennik".

Kurs złotego ze środy:

Euro - 4,66 zł
Dolar - 3,60 zł
Frank - 3,13 zł

KURSY

Według analityków, na których powołuje się gazeta, to fundusze inwestycyjne poczyniły zakłady na osłabienie naszej waluty - i teraz starają się, by osłabła jak najbardziej, bo od tego zależy ich zysk. Gra idzie o miliardy dolarów, a nici intrygi mają prowadzić do finansowych centrów Londynu czy Nowego Jorku. Dlaczego wybrano polską walutę? Według Mai Goettig dlatego, że nasza gospodarka nie radzi sobie z kryzysem tak dobrze, jak oczekiwano.

Ryzykowny region, ryzykowna waluta

Wszystko to razem powoduje, że już zostaliśmy powszechnie uznani za ryzykowny rejon. - Inwestorzy boją się ryzykować, a my należymy do regionów, które oni uważają za obarczone wysokim ryzykiem - tłumaczy na łamach gazety Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK. Szczególnie negatywnie na złotego wpływa sytuacja rosyjskiej waluty. - Spadek wartości rubla wpływa na waluty całego regionu. Może wydawać się to dziwne, gdyż podczas kryzysu w 1998 r. załamanie rubla nie wpłynęło na złotego, ale dzisiaj inwestorzy obawiają się pogorszenia sytuacji w całej Europie Środkowo-Wschodniej - mówi "Parkietowi" Lars Christensen, główny analityk Danske Banku. Od połowy listopada rosyjska waluta była dewaluowana 20 razy. Rubel stracił już w tym roku około 19 proc. wobec dolara i około 12,5 proc. w stosunku do euro. Silnie osłabił się też węgierski forint.

Euro na ratunek?

Teoretycznie rozwiązaniem mogłoby być też szybkie wejście do mechanizmu ERM2, przedsionka do strefy euro - pisze "Puls Biznesu". Złoty byłby stale powiązany z europejską walutą i każde większe odchylenie od określonego kursu zmuszałoby Bank Centralny do interwencji. Premier Tusk deklaruje, że zamierza wprowadzić mechanizm jeszcze w 2009 r., jednak większość ekonomistów uważa, że w obecnej sytuacji jest to rozwiązanie ryzykowne.

W ocenie prezesa NBP determinacja rządu w celu utrzymania dyscypliny budżetowej jest pozytywnym działaniem.

- Racjonalne jest, aby trzymać dyscyplinę budżetową, to jest dobry kierunek rządu - powiedział Skrzypek o dokonanych przez rząd we wtorek cięciach budżetowych na 19,7 mld zł.

jaś/bgr//mlas/sk/mat ram

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane