• rozwiń
    • WIG20 2154.80 +0.29%
    • WIG30 2439.89 +0.34%
    • WIG 56781.82 +0.24%
    • sWIG80 11451.18 -0.23%
    • mWIG40 3620.92 +0.21%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:15

Dostosuj

Temat: Unia walczy z kryzysem euro

Zirytowany Barroso: Nie damy się nikomu pouczać

Foto: EPA Foto: Barroso się zirytował

Nie damy się nikomu pouczać w kwestii radzenia sobie z kryzysem - powiedział szef Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso w poniedziałek przed oficjalnym rozpoczęciem szczytu G20 w Los Cabos w Meksyku.

Jak zauważa agencja dpa, Barroso był wyraźnie poirytowany pytaniem kanadyjskiego dziennikarza, który chciał wiedzieć, dlaczego "państwa Ameryki Północnej muszą za pośrednictwem Międzynarodowego Funduszu Walutowego naprawiać błędy bogatych Europejczyków".

Nie w Europie, lecz w Stanach Zjednoczonych na skutek "nieortodoksyjnych praktyk w pewnych obszarach rynku finansowego" narodził się kryzys, który następnie "zainfekował banki" w UE - odparł Barroso. Tymczasem Unia Europejska nie skupia się na szukaniu winnych, lecz na współpracy w walce z problemami - wytknął.

Bo Unia to demokracja

Wskazał ponadto, że członkowie Unii to państwa demokratyczne, w których przy rozwiązywaniu problemów muszą być podejmowane procesy decyzyjne, a to z kolei "wymaga czasu". "Europa nie potrzebuje korepetycji z demokracji", tym bardziej, że w kilku krajach grupy G20 demokracji nie ma - podkreślił.

W odpowiedzi na pytanie o konieczność zaangażowania krajów spoza Europy w pomoc strefie euro poprzez MFW Barroso przypomniał, że to Unia Europejska, jako największa gospodarka świata, wnosi też największy wkład do Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

Wszyscy partnerzy gospodarczy i handlowi polegają na UE jako źródle własnego wzrostu, dlatego im szybciej ustabilizuje się sytuacja Europy, tym lepiej dla wszystkich - powiedział Barroso. MFW powinien funkcjonować dla wspólnego dobra, dlatego "nie ma żadnego powodu", dla którego nie miałby angażować się w rozwiązanie kryzysu - dodał.

Euroobligacje jak bumerang

Po raz kolejny Barroso podkreślił też swoje poparcie dla euroobligacji, czyli emisji wspólnych papierów dłużnych przez strefę euro. - Nie staną się one licencją na wydawanie - powiedział. Na razie nie ma warunków na wprowadzenie wspólnych papierów dłużnych - zastrzegł. Wystąpią dopiero, gdy "osiągniemy wyższą płaszczyznę w strukturach finansowych i politycznych" - podkreślił.

Obecny w Los Cabos przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy powiedział, że "na zażegnanie obecnego kryzysu potrzeba czasu". - Nie wystarczy gasić pożarów, trzeba kontynuować reformy - podkreślił. Jednocześnie wypowiedział się przeciwko zwiększaniu wydatków jako metodzie na pobudzenie gospodarki i wyjście z kryzysu.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane