• rozwiń
    • WIG20 2188.20 +0.70%
    • WIG30 2521.46 +0.73%
    • WIG 56753.79 +0.71%
    • sWIG80 11547.10 +0.62%
    • mWIG40 3939.78 +0.74%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Zapłacą 1,3 mln zł. Bo to nie była autostrada

Zapłacą 1,3 mln zł. Bo to nie była autostrada
Foto: TVN24 Foto: Stalexport uporczywie dopominał się opłat jak za przejazd autostradą, choć autostrady to wcale nie przypominało

Wymaganie przez Stalexport zwykłych cen za przejazd A4 wtedy, gdy trwały tam remonty było nieuczciwe - tak wynika z wyroku sądu apelacyjnego. Odwołanie spółki od kary 1,3 miliona złotych nałożonej przez UOKiK zostało oddalone. Zarządca autostrady zastanawia się nad złożeniem skargi kasacyjnej do Sądu Najwyższego.

Wyrok sądu dotyczy decyzji Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z kwietnia 2008 roku. Urząd uznał wówczas, że spółka Stalexport Autostrada Małopolska nie miała prawa pobierać pełnej opłaty za przejazd autostradą, która nie spełniała w całości standardu dla tego typu drogi.

Trwające od stycznia do września 2007 roku prace remontowe na trasie między Krakowem a Katowicami spowodowały wydłużenie czasu przejazdu, a także znaczne utrudnienia w ruchu. W szczytowym momencie na blisko 1/3 długości trasy pomiędzy punktami poboru opłat obowiązywał ruch dwukierunkowy na jednej jezdni, a czas przejazdu znacznie się wydłużył.

Na Stalexport Autostradę Małopolską została nałożona kara finansowa w wysokości 1,3 mln złotych.

Przedsiębiorca skorzystał z przysługującego mu prawa i odwołał się od decyzji. W maju 2010 roku Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów w pierwszej instancji potwierdził decyzję Urzędu. Od tego wyroku spółka Stalexport Autostrada Małopolska złożyła apelację - Sąd Apelacyjny oddalił ją właśnie dziś.

Sąd w całości podzielił argumentację UOKiK, podkreślając, że ustalając cenę za przejazd spółka powinna wziąć pod uwagę trwające wówczas remonty. Utrzymał również nałożoną sankcję pieniężną.

Ile autostrady ma być w autostradzie?

Dzisiejszy wyrok jest prawomocny, możliwa jest jedynie skarga kasacyjna do Sądu Najwyższego. Stalexport, jak powiedział jego rzecznik Rafał Czechowski, rozważy jej złożenie, gdy otrzyma pisemne uzasadnienie wyroku.

Przedstawiciele spółki przyznają, że w 2007 r., kiedy natężenie remontów drogi było największe, kierowcy doświadczali utrudnień, a czas przejazdu wydłużył się. Wskazują przy tym, że dokuczliwe zwężenia jezdni na autostradzie to już przeszłość, a dzięki remontom cały odcinek drogi ma już nową nawierzchnię.

Rzecznik SAM ocenił po wyroku, że choć karę ma zapłacić wyłącznie ta spółka, sprawa ma wielkie znaczenie dla wszystkich podmiotów zarządzających autostradami w Polsce, ponieważ każdy z nich prędzej czy później będzie musiał rozstrzygnąć, jak prowadzić nieuchronne remonty dróg bez narażania się na sankcje finansowe.

- Na pytanie 'ile autostrady musi pozostać w autostradzie' podczas remontów, dziś nikt nie potrafi dać klarownej odpowiedzi, bo niezwykle trudno zdefiniować takie wytyczne. Decyzja sądu może spowodować, że zarządcy autostrad będą zmuszeni uwzględniać nowe ryzyko planując remonty, co w efekcie podwyższy koszty, których odzwierciedleniem są stawki za przejazd - stwierdza Czechowski.

Podobne postępowanie UOKiK prowadził także w 2008 r. wobec spółki Autostrada Wielkopolska, zarządzającej odcinkiem autostrady A2 Nowy Tomyśl-Konin. Zostało ono jednak umorzone, bo UOKiK uznał, że utrudnienia nie były na tyle znaczące, by mówić o naruszeniu zasady "ekwiwalentności świadczeń" i nadużyciu przez zarządcę pozycji dominującej.

//sk/k

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane