• rozwiń

Temat: Ustawa śmieciowa

Zanim wyrzucisz - podpisz. "Opakowania po lekach czy prezerwatywach mają być podpisane"

Zanim wyrzucisz - podpisz. "Opakowania po lekach czy prezerwatywach mają być podpisane"
Foto: Flickr (CC BY SA 2.0)/ Charley Lhasa Foto: Projekt przewiduje dokładne oznakowanie pojemników na odpady

Ministerstwo Środowiska chce, by opakowania w śmieciarkach były trwale oznakowane w sposób umożliwiający identyfikację "imienia i nazwiska oraz adresu zamieszkania lub nazwy i adresu siedziby wytwórcy odpadów" - zauważa Fundacja Panoptykon. Chodzi o będący w konsultacjach społecznych projekt Rozporządzenia Ministra Środowiska z 8 września tego roku "w sprawie szczegółowych wymagań dla transportu odpadów, w tym dla środków transportu i sposobu transportowania oraz oznakowania środków transportu".

Według Panoptykonu proponowane zmiany spowodują, że "ofiarą rewolucji śmieciowej może stać się prywatność". "Resztki jedzenia, puste opakowania po lekach czy prezerwatywach i miliony innych odpadów mają być podpisane imieniem i nazwiskiem" - pisze w swoim tekście Fundacja.

I dodaje, że jeśli "wszystkie worki na śmieci będą podpisywane, nawet osoby niszczące dokumenty przed wyrzuceniem będą narażone na odarcie z prywatności". Zdaniem autora tekstu "wysypiska staną się kopalniami wiedzy o nas, równie bogatymi w informacje, jak telefon czy komputer". "Otwiera to pole dla przestępców, którzy chcieliby np. wziąć kredyt na podstawie naszych danych, ale też badaczy rynku i wszystkich, którzy chcieliby skuteczniej nam coś sprzedać" - zauważa Fundacja.

"Blokować"

Według Panoptykonu "takie projekty, jak ostatni pomysł Ministerstwa Środowiska, powinny być blokowane już na etapie tworzenia prawa, a niezgodne z ustawą o ochronie danych osobowych działania (np. miast) – piętnowane na etapie jego egzekucji". Zdaniem Fundacji znaczącą rolę ma tutaj Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych.

Projekt

Jak sprawdziliśmy na stronach Rządowego Centrum Legislacji, projekt Ministerstwa Środowiska został już skierowany do konsultacji społecznych. Kwestie odpowiedniego oznakowania i identyfikacji odpadów znalazły się w artykule 9.1 projektu:

"Opakowania, pojemniki lub komory ładunkowe w środkach transportu powinny być oznakowane w sposób trwały i czytelny, umożliwiać identyfikację rodzaju transportowanych odpadów oraz posiadać widoczne odporne na warunki atmosferyczne oznakowanie identyfikujące zawierające: 1) kod odpadów w nich transportowanych zgodnie z katalogiem odpadów; 2) imię i nazwisko oraz adres zamieszkania lub nazwę i adres siedziby wytwórcy odpadów".

ZOBACZ CAŁY PROJEKT

Szczegółowa wiedza o tym, co kupujemy i wyrzucamy może posłużyć na przykład ubezpieczycielom, bankom czy egzekutorom długów.

Katarzyna Szypielewicz

Brak kontroli

Katarzyna Szymielewicz z Panoptykonu, pytana przez nas o komentarz do sprawy rozporządzenia zwraca uwagę, że jeśli przepisy nie ulegną zmianie, "na wysypiska trafią informacje ujawniające szczegóły naszego stylu życia: co kupujemy i jemy, czym się leczymy, jakie stosujemy używki".

- Te informacje będą powiązane z naszymi danymi osobowymi. To nie tylko zwiększy ryzyko kradzieży tożsamości, ale przede wszystkim otwiera duże pole dla firm badających rynek i sprofilowanego marketingu. Szczegółowa wiedza o tym, co kupujemy i wyrzucamy może posłużyć na przykład ubezpieczycielom, bankom czy egzekutorom długów. Wreszcie, to, co ujawniają nasze odpady - choroby, nałogi, korzystanie z nielegalnych używek - może w pewnych okolicznościach zainteresować organy państwa. A ponieważ śmieci oddzielają się od nas, nie mamy nad ich możliwym, dalszym życiem żadnej kontroli - zwraca uwagę Szypielewicz.

Jej zdaniem "z rozporządzenia powinien zniknąć obowiązek podpisywania worków na śmieci". Fundacja liczy, że rząd - w wyniku debaty publicznej - zareaguje i wprowadzi odpowiednie zmiany.

W CZWARTEK NA INFORMACJE PANOPTYKONU ODPOWIEDZIAŁO MINISTERSTWO ŚRODOWISKA

GIODO przebadał

Według informacji podanych przez Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, 85 proc. dokumentów z biur lub instytucji znalezionych na śmietniku nie była zniszczona, 65 proc. zawierało istotne dane, podobnie było w przypadku odpadów z domów prywatnych – wynika z badania przeprowadzonego w Warszawie. GIODO podkreśla, że nasze śmieci mówią wiele o nas.

Przez cztery dni ankieterzy w sortowni MPO w Warszawie przejrzeli zawartość czterotonowego pojemnika na makulaturę. Do analiz wyłonili 1610 dokumentów – 38 proc. z nich pochodziło z prywatnych domów, a 43 proc. – z biur i instytucji; w przypadku 9 proc. nie udało się ustalić, skąd pochodzą.

Podczas badania znaleziono m.in. zawiadomienia o zajęciu majątku konkretnych osób, listy uczestników wyjazdu z adresami, numerami PESEL i kwotami wpłat, akty notarialne zakupu nieruchomości, raporty na temat stanu zdrowia, rachunki zysków i strat przedsiębiorstwa, świadectwa ślubu i zeznania podatkowe.

Duża zmiana

Nowy system gospodarowania odpadami komunalnymi obowiązuje od 1 lipca 2013 roku, po wejściu w życie znowelizowanej ustawy śmieciowej (ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach).

Zmiana polegała przede wszystkim na obligatoryjnym przejęciu przez gminy obowiązków właścicieli nieruchomości w zakresie gospodarowania odpadami. Nowelizacja miała uszczelnić system gospodarowania odpadami, na większą skalę zapewnić recykling oraz zmniejszyć ilość odpadów szczególnie biodegradowalnych, kierowanych na składowiska.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane