• rozwiń
    • WIG20 2148.53 -0.53%
    • WIG30 2431.70 -0.47%
    • WIG 56647.08 -0.44%
    • sWIG80 11477.60 +0.27%
    • mWIG40 3613.37 -0.44%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:15

Dostosuj

ZAiKS stracił pieniądze artystów

ZAiKS stracił pieniądze artystów
Foto: TVN24 Foto: "Artyści kiepsko wychodzą na biznesie"

Najpierw przez długi czas unikało spekulacji, potem dało się wciągnąć w ryzykowne inwestycje walutowe. Stowarzyszenie Artystów ZAiKS, cztery lata temu założyło lokatę dolarową, aby pomnożyć dochody z rezerw finansowych. Skutek okazał się fatalny - strata sięga 16 mln zł - ujawnia "Puls Biznesu". Artyści są wściekli. - O kurczę, jak stracę to źródło utrzymania, zostanę kelnerką - komentuje Katarzyna Nosowska.

Jak informuje gazeta, w lipcu 2006 r. ZAiKS, który zarządza prawami autorskimi polskich twórców, kupił w Banku Pekao 60 mln USD za 195,6 mln zł (zapłacił wtedy po 3,26 zł za dolara). Pieniądze wpłacono następnie na lokatę. Jednocześnie poprzez ten bank stowarzyszenie miało wystawić stosownie dużą opcję call na USD/PLN.

Liczyli na wielkie zyski

Bank miał zarobić na tej operacji ponad 300 tys. dolarów - na opcji oraz zainkasować dochód za wymianę walut. Natomiast ZAiKS miał zyskać wyższe oprocentowanie depozytu, zabezpieczenie przed spadkiem wartości złotego i ponad pół miliona dolarów premii opcyjnej.

Wydawało się, że operacja nie kryje w sobie większego ryzyka. Nawet wzrost kursu dolara do 4 zł - chociaż byłby sporą stratą na opcji - oznaczałby równocześnie zbliżony co do wartości zysk na posiadanych dolarach.

W założeniu stowarzyszenie artystów miało zarobić miliony na osłabieniu złotego oraz na wyższym oprocentowaniu dolara.

Stowarzyszenie liczy straty

Jednak po krachu finansowym na rynku amerykańskim i braku trafnych decyzji dotyczących ulokowanych pieniędzy, strata księgowa ZAiKS-u sięgnęła 16 milionów zł.

Stowarzyszenie, decydując się na inwestycje, nie zatrudniło żadnych specjalistów od finansów. A urzędnicy banku nie potrafili dobrze doradzić. Ale żadnych błędów proceduralnych - jak sprawdził dziennik - nie popełniono.

Dlatego ZAiKS do sądu nie poszedł. Poza tym chciano uniknąć rozgłosu sprawy i utraty stanowisk - ocenił informator gazety.

Inwestowali "w trosce o interesy stowarzyszenia"

Jak ZAiKS tłumaczy swoje niepowodzenie? Dyrektor generalny stowarzyszenia, Witold Kołodziejski w rozmowie z gazetą wyjaśnia, że sytuacja polityczno-gospodarcza w kraju w 2006 roku uległa zmianie. - Do władzy w kraju doszli nowi ludzie (PiS, LPR, Samoobrona), którzy zaczęli rozdawać publiczne pieniądze, zaczynając od "becikowego". To zrodziło obawy o stan finansów publicznych i przyszłość złotego - tłumaczy szef ZAiKS-u.

Poza tym - jak przypomina - oprocentowanie lokat dolarowych było wyższe niż złotowych. - Na transakcję zdecydowaliśmy się z troski o interesy stowarzyszenia - twierdzi Kołodziejski.

Teraz władze Stowarzyszenia Artystów szukają wyjścia z tej trudnej sytuacji. Większość dolarów przeniesiono już do innych banków. Jednak wciąż w aktywach ma zakupione cztery lata temu 60 mln USD.

- Próbowaliśmy rozmawiać, znaleźć z bankami jakieś rozwiązanie, ale nic z tego nie wyszło - przyznaje szef ZAiKS-u.

ZAiKS "złamał zasady gry"

Zdaniem artystów, ZAiKS, który reprezentuje ich interesy, wchodząc w gry finansowe - złamał zasady gry. W statucie stowarzyszenia zapisano, że "nie prowadzi ono działalności zarobkowej".

Jeszcze w 2002 r. ówczesny i obecny szef ZAiKS-u, Witold Kołodziejski zapewniał w rozmowie z "Polityką", że stowarzyszenie nie gra na giełdzie i nie prowadzi żadnych ryzykownych operacji finansowych. - Grać biznesmena w teatrze, a być biznesmenem, to nie to samo - stwierdził wtedy Kołodziejski, jak się okazało - proroczo.

Artyści - wściekli, ale "sobie poradzą"

Dla wielu artystów ZAiKS to ważne źródło przychodów. - Zaniepokoiłem się. Skoro na innym polu przekroczyli reguły gry, to dlaczego nie mieli by zrobić tego przy podziale tantiem? Usiądę i przeliczę wszystko - zapowiada Sydney Polak.

Swojego rozczarowania nie kryje też lider Big Cyc, Krzysztof Skiba. - To kolejny przykład na to, że artyści kiepsko wychodzą na biznesie - kwituje.

Zimnej krwi nie tracą natomiast Lech Janerka i Kasia Nosowska. Janerka deklaruje kompletny brak wiary w instytucje, więc nawet jeśli "to się rozwali" - jak twierdzi - poradzi sobie. Katarzyna Nosowska stwierdza krótko: - O kurczę, jak stracę to źródło utrzymania, zostanę kelnerką.

mon//kdj ram/k

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane