• rozwiń

"Wszystko bierze początek w USA". Duże spadki na Wall Street

"Wszystko bierze początek w USA". Duże spadki na Wall Street
Foto: TVN24/EPA Foto: Giełdy poszybowały w dół

Znowu czerwono na amerykańskim parkiecie. Dow Jones stracił na koniec dzisiejszej sesji aż 4,64 proc. W środę wszystkie trzy indeksy w Nowym Jorku spadły o ponad 4 punkty procentowe, głównie ze względu na złe dane płynące z Europy.

Niewiele lepiej wygląda sytuacja w indeksie Standard & Poor's, który zanotował spadek na poziomie 4,43 proc., a Nasdaq zamknął się po stracie 4,09 proc.

Źle, gorzej, najgorzej

Amerykańskie giełdy od otwarcia pozostawały na minusie. Dow Jones w środku sesji tracił 2,2 proc., Nasdaq 1,25 proc., a S&P 500 o 1,63 proc. Czerwono było też na niemal wszystkich europejskich giełdach. Polski WIG20 na zamknięciu stracił aż 5,16 proc.

Po godzinie 18.10 giełdy w USA były jednak nadal na minusach. Dow Jones spadał o 3,17 proc., S&P 500 o 2,87 proc., a Nasdaq o 2,5 proc.

- To spirala w dół - powiedział Peter Tuz, prezes Chase Investment Counsel. Jak dodał, amerykańska giełda musi zmagać się codziennie z kryzysem w Europie, obniżką ratingu USA i słabnącą gospodarką. - Na razie nie widać światełka w tunelu - powiedział.

Wszystko bierze początek w Stanach Zjednoczonych. Wszyscy patrzą, co się tam dzieje. Gdy przyszła wiadomość, że giełdy idą w Stanach w dół, wszystkie europejskie giełdy też poszły w dół

ekonomista Witold Orłowski

- Wszystko bierze początek w Stanach Zjednoczonych. Wszyscy patrzą, co się tam dzieje - uważa ekonomista Witold Orłowski. - Gdy przyszła wiadomość, że giełdy idą w Stanach w dół, wszystkie europejskie giełdy też poszły w dół - powiedział w TVN24.

Jak dodał, w bankach ani finansach europejskich "nie stało się nic strasznego", co samo w sobie mogło spowodować takie spadki.

Najgorsza sesja w tym roku

To spirala w dół. Amerykańska giełda musi zmagać się codziennie z kryzysem w Europie, obniżką ratingu USA i słabnącą gospodarką. Na razie nie widać światełka w tunelu.

Peter Tuz, prezes Chase Investment Counsel

Środę śmiało można nazwać "czarną" jeśli chodzi o polski parkiet.

WIG20 na zamknięciu w środę tracił 5,2 proc.

Po 17.00 WIG20 tracił 6,4 proc., spadały też indeksy małych i średnich firm notowanych na warszawskim parkiecie - mWIG40 spadał o 2,2 proc., a sWIG80 tracił 1,9 proc. Na zamknięcie WIG20 podniósł się - spadek wynosił 5,16 proc.

Na europejskich giełdach nastroje również złe. Węgierski BUX zamknął się na poziomie - 6,75 proc, francuski CAC 40 zniżkował o 5,45 proc., a niemiecki DAX stracił 5,13 proc. Brytyjski indeks FTSE 100 na zamknięciu sesji spadł o 3,05 proc.

Dramatycznie spadły akcje banku Societe Generale, które w pewnym momencie zanotowały spadek - 20 proc. Sesję zakończyły na minusie 14,7 proc.

Ameryka na minusie

Zdaniem głównego analityka Xelionu Piotra Kuczyńskiego, spadki na europejskich parkietach nie są skutkiem ujemnego otwarcia za oceanem. Po 17.00 Dow Jones oraz S&P 500 traciły po ok. 3,6 proc., a Nasdaq spadał o 3,3 proc.

- Spadki w Europie są raczej skutkiem pogłosek krążących w środę po rynku, że Francja może mieć obniżony rating przez Standard & Poor's. Po drugie dramatycznie taniały akcje banków włoskich, hiszpańskich i francuskich - według zasady, że skoro Fed i EBC kupują obligacje, to obligacji na razie przecenić się nie da, ale przeceniamy banki. To też powodowało odpowiednią atmosferę - stwierdził Kuczyński.

Podkreślił, że nie jest wcale pewne, że skoro Ameryka otworzyła się na minusach, sesja musi się tak zakończyć.

Rating Francji został potwierdzony na poziomie AAA przez agencje Moody's i S&P.

Dramatycznie taniały akcje banków włoskich, hiszpańskich i francuskich - według zasady, że skoro Fed i EBC kupują obligacje, to obligacji na razie przecenić się nie da, ale przeceniamy banki. To też powodowało odpowiednią atmosferę.

Piotr Kuczyński o spadkach na giełdzie

Frank nadal mocny

Nadal mocny jest też frank szwajcarski. Po godzinie 17. trzeba było za niego zapłacić 4,01 zł.

Tuż po 9 rano trzeba było za niego płacić "tylko" 3,88 - był to efekt interwencji banku centralnego Szwajcarii (SNB). Analitycy uważają, że rynek finansowy nadal może być nerwowy.

Bank centralny Szwajcarii (SNB) ogłosił w środę, że podejmuje dodatkowe działania, by osłabić silnego franka.

Po tej deklaracji szwajcarska waluta osłabiła się w środę do 1,0430 za euro z 1,0363 we wtorek po południu. Po 16.10 frank odrobił jednak stratę z nawiązką wobec euro i sięgnął poziomu 1,0267 za euro.

Pokłosie obniżenia ratingu USA

Napięcia na rynku finansowym, to efekt obniżenia - po raz pierwszy w historii - ratingu wiarygodności kredytowej USA. Agencja Standard&Poor's ścięła - w nocy z piątku na sobotę - ocenę Stanów Zjednoczonych z maksymalnej AAA do AA+.

W poniedziałek wszystkie duże światowe giełdy zamknęły się na minusie. Amerykański Nasdaq spadł aż o 6,90 proc. W Warszawie WIG20 stracił 2,34 proc. We wtorek sytuacja się nieco poprawiła, wiele parkietów zakończyło notowania na plusie np. francuski CAC, choć m.in. warszawski WIG stracił 3,72 proc.

Wall Street zakończyła wtorkową sesję wyraźnymi wzrostami: Nasdaq Comp. zwyżkował o 5,29 proc., S&P 500 o 4,74 proc., a Dow Jones Industrial o 3,97 proc. Stało się tak, po decyzji Fed o pozostawieniu bez zmian głównej stopy procentowej. Jednoczenie bank oświadczył, że na obecnym "wyjątkowo niskim" poziomie stopy zostaną przynajmniej do połowy 2013 roku.

jk//gak

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane