• rozwiń

Wszyscy patrzą, jak rośnie złoty

Wszyscy patrzą, jak rośnie złoty
Foto: TVN CNBC BIZNES Foto: Mikołaj Kusiakowski też zaczyna wierzyć

Kolejny dzień złoty zbiera pochwały - i wydają się, że są one zasłużone, bo nasza waluta w poniedziałek znów umocniła się o kilka groszy. Na koniec dnia jedno euro kosztowało już 4,015 zł. Głosy wątpiące w siłę naszej waluty są coraz cichsze i już słychać niemal tylko te, które mówią: będzie się umacniać.

Tak tanie, jak w poniedziałek, euro nie było już od roku. Dolar i frank bywały, ale w ostatnich dniach także tanieją. Za amerykańską walutę w poniedziałek trzeba płacić 2,79 zł, a za szwajcarską - 2,725 zł. A poza nielicznymi przypadkami tanieją one o kilka groszy niemal codziennie.

Bez złego słowa

Złoty ma mocne fundamenty i wszelkie podstawy do tego, żeby być stabilnym. (...) NBP użyje wszelkich środków, by chronić stabilność złotego

skrzypek zrobie wszystko

To sprawia, że gospodarczy świat przygląda się złotemu z coraz większą ciekawością, próbując przewidzieć jego przyszłość.

Po kilku bardzo korzystnych dla złotego prognozach w poprzednim tygodniu, poniedziałek przyniósł kolejne. Analitycy Goldman Sachs mówią o trwałym umocnieniu się złotego do poziomu 3,8 zł za euro w ciągu roku. Ich zdaniem wskazuje na to dobra kondycja polskiej gospodarki oraz saldo obrotów bieżących.

Podobnie widzą sprawę analitycy Raiffeisen Banku. "Złoty ma wszelkie podstawy do wzrostu wartości w średnim i długim terminie. Należy jednak pamiętać, że wystarczy wzrost awersji do ryzyka, aby posłać eurozłotego na znacznie wyższe poziomy" - napisało w komentarzu Biuro Analiz Ekonomicznych Raiffeisen Banku Polska.

Coraz mniej sceptyczni są nawet sceptycy. Mikołaj Kusiakowski, analityk TMS Brokers, twierdzi, że nie wierzy w duże i trwałe umocnienie, bo złoty wg niego "bardzo słabo się zachowuje po wybiciu". Albo raczej zachowywał. - Będziemy dalej obserwowali umocnienie złotego. Wynika to z prostego faktu, jesteśmy coraz bliżej bariery 4 złotych za 1 euro i w tej chwili rynek powinien dążyć do przetestowania tej bariery. (...) Kierunek to okolice 3,90 (zł za euro - red.), a może nawet trochę niżej - przyznaje analityk.

W złotego wierzy też prezes NPP Sławomir Skrzypek. - Złoty ma mocne fundamenty i wszelkie podstawy do tego, żeby być stabilnym. (...) NBP użyje wszelkich środków, by chronić stabilność złotego - powiedział Skrzypek w poniedziałek rano w radiowych "Sygnałach dnia".

Jedna z teorii analityków mówi też, że inwestorzy gromadzą złotego, by wziąć udział w prywatyzacji dużych spółek, którą w tym roku chce przeprowadzić Ministerstwo Skarbu.

Druga strona złotego

Analitycy nie wykluczają, że złoty może się umacniać dynamicznie. Do jakich poziomów? Kiedy zostaną one osiągniete? To zasadnicze pytania, jakie zadają sobie analitycy. Według Wojciecha Białka z CDM Pekao SA, dobra passa złotego zakończy się w marcu bo spodziewane pogorszenie nastrojów na zagranicznych rynkach może też osłabić złotego. Argumentuje on, że wtedy Fed zacznie zacieśniać politykę pieniężną, żeby zapobiec wybuchowi inflacji.

Mocny złoty będzie miał tez swoją drugą stronę. - Dalsze umacnianie się naszej waluty zagrozi polskiej gospodarce - ostrzega były wiceprezes NBP, obecnie partner Ernst&Young, Krzysztof Rybiński. Jego zdaniem, jeśli złoty umacniałby się do poziomu 3,5 za euro, to bardzo stracą na tym eksporterzy.

- Prognozy mówią o poziomie 3,50 jeszcze przed końcem 2010 roku. To jest taki poziom kursu, który na pewno odbierze zyski eksporterom i zmusi ich do zwalniania ludzi - mówi w TVN CNBC Biznes Rybiński.

mkg/sk ram

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane