• rozwiń
    • WIG20 2344.03 +0.97%
    • WIG30 2681.21 +0.94%
    • WIG 60902.04 +1.18%
    • sWIG80 11928.15 +0.52%
    • mWIG40 4035.38 +0.48%

Ostatnia aktualizacja: 2019-07-19 17:15

Dostosuj

Wicepremier dobiera się do bankowej żyły złota

Wicepremier dobiera się do bankowej żyły złota
Foto: TVN24 Foto: Na różnicach kusu sprzedazy i kupna waluty banki zarabiają krocie

Wicepremier Waldemar Pawlak ujmuje się za posiadaczami walutowych kredytów: chce od banków radykalnego zmniejszenia różnicy między kursem, po jakim sprzedali kredytobiorcom walutę, a tym, po którym każą pożyczkę spłacać. Obecnie różnica na jednym franku potrafi sięgnąć i 37 groszy.

O bankowych spreadach było głośno już w 2009 roku. Wtedy też pojawiła się tzw. rekomendacja S Komisji Nadzoru Finansowego, która umożliwiła kredytobiorcom spłacanie rat w walucie, w jakiej kredyt jest zaciągnięty - bez konieczności jej kupna w banku.

Umożliwiła jednak tylko formalnie, bo banki znalazły skuteczne sposoby, by nas do tego zniechęcić. Najprostszym z nich okazała się wysoka opłata za zmianę umowy kredytowej, ale każą też dopłacić za gotówkową wpłatę waluty przyniesionej z np. kantoru.

Teraz za bankowe spready bierze się kierowane przez Waldemara Pawlaka ministerstwo Gospodarki. Jak pisze "Dziennik Gazeta Prawna", zaproponowało on dwa rozwiązania: albo wprowadzenie obowiązku spłaty kredytu po średnim kursie banku centralnego, albo likwidację dodatkowych opłat od wpłacanej na rachunek kredytowy waluty.

Dla banków różnica kursowa to żyła złota, trudno więc dziwić się ich sprzeciwom. Jak wskazuje "DGP", rekordzistą jest Getin Noble Bank, gdzie różnica między ceną zakupu a ceną sprzedaży franka wynosi 37 groszy. Oznacza to, że jeśli ktoś zaciągnąłby kredyt we frankach o równowartości 300 tysięcy złotych i natychmiast chciałby go spłacić, to musiałby oddać o ok. 45 tysięcy złotych więcej. Koszt spreadu w miesięcznej racie może sięgać nawet stu złotych.

Spready NBP dla franka wynoszą zaledwie 2 proc., natomiast w bankach komercyjnych zaczynają się one od ponad 4 proc., a sięgają nawet 13 proc.

Dodatkowe zarobki na walutowych kredytach mocno by więc ucierpiały, a bankowcy ujednolicenie spreadów porównują do obowiązujących w PRL-u cen urzędowych. – Te rozwiązania na pewno zniechęciłyby banki do udzielania nowych pożyczek walutowych – mówi "DGP" były szef nadzoru bankowego Wojciech Kwaśniak.

Według niego mogłoby to skłonić banki do wycofania się z udzielania kredytów walutowych. Warto jednak wspomnieć, że Komisja Nadzoru Finansowego od wielu miesięcy bezskutecznie próbuje zniechęcać banki do ograniczenia liczby kredytów udzielanych w obcych walutach.

//sk

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane