• rozwiń

Temat: USA. Gospodarka

Walutowy pogrom - wywołał go Fed, czy "grypa" na rynkach wschodzących?

Spadki na giełdach. "Boją się krachu w Argentynie" Odtwórz: Spadki na giełdach. "Boją się krachu w Argentynie"
Foto: PAP/EPA | Video: TVN24 BiS Foto: Spadki na giełdach w gospodarkach wschodzących uderzyły w amerykański parkiet | Video: Spadki na giełdach. "Boją się krachu w Argentynie"

Powodem piątkowego "walutowego pogromu na rynkach wschodzących" jest zdaniem części analityków ucieczka kapitału inwestorów, którzy już szykują się do przyszłotygodniowej decyzji Rezerwy Federalnej (Fed), czyli banku centralnego USA. Fed prawdopodobnie ogłosi przykręcenie kurka z pieniędzmi, czyli ograniczenie skupu obligacji.

Piątkowy popłoch na rynkach walutowych gospodarek wschodzących, był swoistym "przygotowaniem" inwestorów do przyszłotygodniowego wydarzenia, jakim będzie posiedzenie Fed w dniach 28 i 29 stycznia.

Jeszcze jej nie ma, a już namieszała

Amerykańska Rezerwa Federalna ma podjąć decyzję o przyszłości programu skupu obligacji. Zdaniem analityków Fed będzie kontynuował rozpoczęte w grudniu ubiegłego roku ograniczanie skupu o kolejne 10 mld dol. Tym samym poprzez "przykręcenie kurka z pieniędzmi" potwierdzi dobrą kondycję amerykańskiej gospodarki. Oznaczałoby to także wzmocnienie dolara.

Nie wińcie Fed za walutowy pogrom na rynkach wschodzących. Napędza go wewnętrzna niestabilność, błędy polityczne i brak równowagi gospodarczej w państwach wschodzących

Robert Ward, dyrektor Economist Intelligence Unit.

Dlatego inwestorzy postanowili wycofać aktywa z coraz gorzej radzących sobie rynków. W Argentynie władze nie mogą sobie poradzić z rosnącą inflacją, w Turcji wciąż na gospodarce odbijają się skandale korupcyjne na szczytach władzy co osłabia zaufanie do tego kraju. Sceptycznie finansiści patrzą także na RPA, która nie może sobie poradzić z nadmiernym deficytem budżetowym oraz niskimi cenami surowców, m.in. wydobywanego tam złota. Celem inwestycji coraz rzadziej są także Chiny, których wzrost gospodarczy powoli wyhamowuje.

- Świat cierpi przez "grypę" na rynkach wschodzących - przyznał Michael James, dyrektor zarządzający firmy inwestycyjnej Wedbush Securities z Los Angeles.

"Nie wińcie Fed za walutowy pogrom na rynkach wschodzących" - stwierdza Robert Ward, dyrektor z Economist Intelligence Unit. Jego zdaniem, piątkowe spadki były wynikiem "wewnętrznej niestabilności, błędów politycznych i braku równowagi gospodarczej w państwach wschodzących".

Ryzyko, że Fed podejmie inną decyzję, czyli utrzyma na dotychczasowym poziomie skup obligacji, by ratować inne państwa jest znikome. "Nie będzie się przejmował destrukcją rynków wschodzących" - uważa Ryszard Petru, prezes Towarzystwa Ekonomistów Polskich.




Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane