• rozwiń
    • WIG20 2234.60 +0.03%
    • WIG30 2533.73 +0.09%
    • WIG 58786.48 +0.06%
    • sWIG80 11591.71 +0.18%
    • mWIG40 3753.83 +0.19%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 10:39

Dostosuj

Walczyliśmy trzy lata, żeby w końcu przyznać rację

Walczyliśmy trzy lata, żeby w końcu przyznać rację
Foto: TVN24 Foto: Koniec "dymu" o dym

Polska zaproponowała Unii, by roczny limit emisji CO2 przez nasze firmy wynosił 208,5 mln ton - wynika z najnowszego projektu krajowego rozdziału uprawnień do emisji CO2. Przez trzy lata Polska walczyła w Brukseli, aby nasze limity były dużo większe niż... 208,5 mln ton.

Proponowane przez resort środowiska 208,5 mln ton rocznie w latach 2008-2012 to tyle samo, ile przyznała Polsce Komisja Europejska w 2007 roku. Jednak wówczas polski rząd szacował potrzeby polskich firm na dużo więcej i chciał pomiędzy nie rozdzielić 284,6 mln ton CO2 rocznie. Dlatego, niezadowolony z decyzji KE, zaskarżył ją do unijnego sądu w Luksemburgu. Sąd uchylił decyzję, więc procedura wyznaczania kwoty rozpoczęła się od nowa. Jeszcze na początku marca przedstawiciele ministerstwa środowiska twierdzili, że Bruksela się ugnie.

- Spuszczamy, spuszczamy... - mówił wówczas szef resortu Andrzej Kraszewski. - Oczywiście będzie kompromis. Rozumie się, że (...) nie będą bezwzględnie przyjęte warunki Komisji Europejskiej. Ale KE rozumie, że widzimy, iż nasze żądania być może nie były zbyt realistyczne - te, które były kiedyś podstawą naszego zaskarżenia sprawy - dodawał.

Wielkie liczenie dymu i pieniędzy

Teraz jednak Polska zmieniła zdanie. Przedstawiciele KE nie chcą na razie przesądzić, że KE zaakceptuje propozycję Polski. Nie kryją jednak zadowolenia, że taka się pojawiła.
- Witamy z zadowoleniem, że Polska przedstawiła propozycję - powiedział PAP urzędnik KE. A formalna zgoda Komisji jest potrzebna jak najszybciej, aby zakłady przemysłowe wiedziały "na czym stoją".

W 2008 roku polskie zakłady wskutek kryzysu wyemitowały 204,1 mln ton, czyli jeszcze poniżej limitu, oprotestowanego przez Polskę przed sądem w Luksemburgu.

A w sprawie polskich emisji CO2 KE jest stanowcza, bo broni integralności działającego od 2005 roku unijnego systemu handlu emisjami CO2. Zakłada on, że przedsiębiorstwa, które wyczerpały swój limit, muszą dokupić kwotę na rynku albo zmienić technologię na bardziej przyjazną środowisku i w ten sposób ograniczyć emisje CO2 w trosce o klimat. Dotąd system się nie sprawdzał m.in. dlatego, że na rynku było zbyt wiele uprawnień przyznanych poszczególnym krajom na lata 2005-2007. Dlatego na lata 2008-2012 KE przyznała niższe limity, niż chciałyby kraje członkowskie, aby zwiększyć popyta na prawa do emisji CO2 i skłonić firm do handlowania otrzymanymi nimi.

mkg ram

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane