• rozwiń
    • WIG20 2218.86 +1.27%
    • WIG30 2555.22 +1.25%
    • WIG 57300.32 +0.93%
    • sWIG80 11481.38 +0.06%
    • mWIG40 3960.37 +0.49%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 16:57

Dostosuj

W 2011 uratowały nas zakupy. Co przyniesie 2012?

2011 przyniósł kryzys w strefie euro, spowolnienie gospodarcze i spore cięcia budżetowe w Polsce. A co w gospodarce szykuje trwający od kilkudziesięciu godzin 2012 rok? Eksperci ekonomiczni zapytani przez "Fakty" TVN prognozują nieznaczny wzrost bezrobocia, niewielkie umocnienie złotego i nikły wzrost PKB w przedziale 2,5-3 proc. Ale szef Rady Gospodarczej premiera, Jan Krzysztof Bielecki, jest optymistą: - Drugie półrocze powinno być lepsze, niż nam się to w tej chwili wydaje.

W 2011 roku przed kryzysem uratowaliśmy się sami. Polacy każdego miesiąca kupowali więcej i to pociągnęło naszą gospodarkę do przodu. Danych za grudzień jeszcze nie ma, ale świeże świąteczne wspomnienia ze sklepów nie pozostawiają wątpliwości - sprzedaż rosła, a skoro tak, to i produkcja.

Oby do czerwca

My dzisiaj jesteśmy najciężej pracującym narodem po Koreańczykach, więc to jest ta cena. Ale patrząc na wyniki polskiej gospodarki, możemy powiedzieć: "to się opłaca"

Henryka Bochniarz

Podobnie ma być w przyszłym roku. - Do czerwca będziemy funkcjonowali w zupełnie dobrej kondycji i potem – odpukać – jeżeli nie będzie żadnej katastrofy w Europie, to i drugie półrocze powinno być lepsze, niż nam się to w tej chwili wydaje – przewiduje przewodniczący Rady Gospodarczej przy prezesie Rady Ministrów Jan Krzysztof Bielecki.

Czerwiec w tym roku to data graniczna ze względu na Euro 2012. Jeśli mistrzostwa Europy dadzą nam podobny impuls, jak igrzyska olimpijskie dały Chinom, to druga część roku będzie łatwiejsza.

Uwaga na południu

Warunek? Europa po greckich kłopotach nie może wpaść w następne, włoskie. – Reformy w krajach, które mają problemy oraz wzmocnienie dyscypliny na szczeblu Unii Europejskiej powinny sprawić, że nastąpi stabilizacja w strefie euro – uspokaja prof. Leszek Balcerowicz, były minister finansów i były szef Narodowego Banku Polskiego.

Przeciągające się greckie kłopoty przekonały prawie wszystkich europejskich przywódców, że trzeba działać szybciej i bardziej zdecydowanie. Na szczęście z zagranicy płyną nie tylko złe wiadomości.

Światełko z Ameryki

Największa gospodarka świata wygląda wyraźnie lepiej. Amerykanie znowu polubili kupowanie - także samochodów i domów. Jeśli do tego bardzo nie zwolnią Chiny, to nie będzie ostrego hamowania w Europie.

- Będziemy wtedy mniej skoncentrowani na Europie, a będziemy patrzyć na to, co na świecie, czy są już przebłyski, czy nie. To nie będzie dobry rok, ale to nie będzie tak zły, jak ostatnie półrocze – przewiduje były minister finansów Andrzej Olechowski.

Dobrze, ale nie wspaniale

O konkretne prognozy dla Polski "Fakty: TVN poprosiły trzech analityków gospodarczych – Jacka Adamskiego z PKPP "Lewiatan", Marcina Mroza z Fortis Banku i Marka Zubera, byłego doradcę premiera Kazimierza Marcinkiewicza.

Do czerwca będziemy funkcjonowali w zupełnie dobrej kondycji i potem – odpukać – jeżeli nie będzie żadnej katastrofy w Europie, to i drugie półrocze powinno być lepsze, niż nam się to w tej chwili wydaje

Jan Krzysztof Bielecki

Wszyscy przewidują bezrobocie w grudniu 2012 na poziomie 12-14 proc. Mniej optymistycznie patrzą za to na kursy walut, w tym franka, w którym setki tysięcy Polaków spłaca kredyty mieszkaniowe. Żaden z ekspertów nie przewiduje dalszego osłabiania się złotego, ale Adamski i Mróz prognozują, że szwajcarska waluta będzie kosztowała podobnie, jak dziś – 3,6 zł. Tylko Zuber widzi 3 zł za franka w grudniu 2012.

Podobnie w przypadku euro – 4,5 zł, 4,25 zł i najbardziej optymistycznie dla naszej waluty Zuber – 3,5 zł. Adamski najbardziej wierzy w siłę dolara, któremu wieszczy 4,25 zł za rok. Jego grudniowy kurs na poziomie trzech złotych obstawia dwóch pozostałych ekspertów.

Co do tempa wzrostu naszej gospodarki analitycy są zgodni ze sobą i z prognozami rządowymi – przewidują wzrost na poziomie 2,5-3 proc.

Praca popłaca

Polscy drobni przedsiębiorcy po upadku komunizmu mieli tylko dwadzieścia lat, by rozkręcić biznes. Za mało, by teraz przeczekać kryzys i żyć z oszczędności. Wielu z nich przeżyło te gorsze czasy w kryzysowym początku lat dziewięćdziesiątych. Dzięki temu szybciej i lepiej reagują nawet w trudnych czasach. To w 2012 roku na pewno się nie zmieni.

Ale rękawy w Polsce zakasali wszyscy. – My dzisiaj jesteśmy najciężej pracującym narodem po Koreańczykach, więc to jest ta cena. Ale patrząc na wyniki polskiej gospodarki, możemy powiedzieć: "to się opłaca" - zwraca uwagę Henryka Bochniarz, prezydent Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan".

rs\mtom\k

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane