• rozwiń
    • WIG20 2158.94 -0.47%
    • WIG30 2459.33 -0.39%
    • WIG 57502.14 -0.29%
    • sWIG80 11763.70 +0.51%
    • mWIG40 3786.21 +0.05%

Ostatnia aktualizacja: 2019-11-29 17:15

Dostosuj

Ukraina: szczyt gazowy? Tak, ale nie w Moskwie

Ukraina: szczyt gazowy? 
 Tak, ale nie w Moskwie
Foto: PAP/Andrzej Grygiel Foto: Prezydenci Juszczenko i Kaczyńscy spotkali się w Wiśle

Ukraiński prezydent bawi się z rosyjskim w kotka i myszkę. Po propozycji Dmitrija Miedwiediewa, aby zwołać szczyt z przywódcami odbiorców rosyjskiego gazu bez udziału Ukraińców, Wiktor Juszczenko ogłosił, że szczyt popiera, ale nie w Moskwie.

W oświadczeniu wydanym przez biuro prasowe Juszczenki w Kijowie napisano, że szczyt nie powinien być organizowany na terytorium Rosji, ponieważ jest ona stroną w konflikcie gazowym. Zdaniem ukraińskiego prezydenta, spotkanie powinno się odbyć w Brukseli lub w Pradze.

Prezydent Dmitrij Miedwiediew zaproponował zwołanie 17 stycznia "szczytu szefów państw i rządów krajów, które otrzymują gaz z Rosji lub są państwami tranzytowymi". Unia analizuje tę propozycję i na razie nic nie odpowiada.

Juszczenko w Polsce

Wieczorem w środę pałac prezydencki w Warszawie podał, że Wiktor Juszczenko i Lech Kaczyński chcą zorganizowania w Pradze pilnego spotkania wszystkich stron konfliktu gazowego z przywódcami państw Unii Europejskiej. Taką propozycję złożyli w rozmowie telefonicznej z premierem czeskiego rządu Mirkiem Topolankiem.

Zdaniem Miedwiediewa, "spotkanie w sobotę będzie sprzyjać wyjściu z obecnej sytuacji kryzysowej i zapobieżeniu podobnym sytuacjom w przyszłości". Sekretarz prasowa rosyjskiego prezydenta Natalia Timakowa poinformowała, że Miedwiediew zaprasza też Ukrainę.

Całą odpowiedzialnością za obecny kryzys Miedwiediew obarczył władze w Kijowie. - Jesteśmy zakładnikiem wewnętrznej sytuacji politycznej na Ukrainie - podkreślił.

Czeskie przewodnictwo Unii "analizuje propozycję" rosyjskiego prezydenta -

powiedział w środę rzecznik prezydencji UE. Nie podał, kiedy można się spodziewać odpowiedzi.

Natomiast czeski wicepremier ds. europejskich Alexandr Vondra powiedział, że odcięcie dostaw rosyjskiego gazu przez terytorium Ukrainy zagraża stosunkom UE z Ukrainą i Rosją.

- Zaczyna nam brakować czasu, a powinniśmy już mieć rezultaty - powiedział Vodra podczas debaty w Parlamencie Europejskim, poświęconej kryzysowi gazowemu. - Jeśli nie będziemy mieli rezultatów, w nieunikniony sposób będzie to miało konsekwencje polityczne dla naszych stosunków z obu krajami - dodał. Nie wyjaśnił, jakie "konsekwencje polityczne" ma na myśli.

Putin obwinia Kijów

Kilka godzin wcześniej w tonie oskarżeń Ukrainy wypowiedział się Władimir Putin, który spotkał się w swojej rezydencji w Nowo-Ogariowie koło Moskwy z premierami Mołdawii, Słowacji i Bułgarii, Zinaidą Grecianii, Robertem Fico i Sergejem Staniszewem. Szefowie rządów przyjechali w środę do Moskwy,

Ubolewamy z powodu tego, co się dzieje, jednak ze swojej strony robimy wszystko, aby wznowić tranzyt

Władimir Putin

aby podjąć próbę przywrócenia dostaw rosyjskiego gazu do swoich krajów.

Putin nie miał wątpliwości, kto ponosi winę za konflikt gazowy.

- Ubolewamy z powodu tego, co się dzieje, jednak ze swojej strony robimy wszystko, aby wznowić tranzyt - zapewnił rosyjski premier. Według niego, "Komisja Europejska (KE) mogłaby wywrzeć silniejszy wpływ na państwo tranzytowe w imię obrony interesów odbiorców w Europie".

- Żaden kraj tranzytowy nie ma prawa nadużywania tego położenia i brania europejskich odbiorców gazu jako zakładników - oświadczył Putin.

Jego zdaniem, rosyjsko-ukraiński spór dotyczy wyłącznie dostaw paliwa dla samej Ukrainy, a nie tranzytu przez jej terytorium. - Jest to spór o dostawy - warunki i ceny - dla samej Ukrainy - podkreślił, przypominając, iż Moskwa i Kijów mają kontrakt na tranzyt gazu,

obowiązujący do 2013 roku.

Ukraina stawia warunki

Tymczasem ukraińska premier Julia Tymoszenko oświadczyła, że Ukraina wznowi tranzyt pod jednym warunkiem. - Wznowieniu dostaw gazu ziemnego do Unii Europejskiej powinno towarzyszyć zapewnienie ukraińskiemu systemowi przesyłowemu przez stronę rosyjską 21 mln metrów sześciennych gazu na dobę na potrzeby techniczne - powiedziała szefowa rządu na konferencji prasowej w Kijowie.

Gaz, o którym mówi Tymoszenko, określany jest mianem gazu technicznego. Służy on do podtrzymywania stałego ciśnienia w magistralach gazowych. Rosjanie uważają, że zapewnienie ciśnienia należy do właścicieli gazociągów, czyli Ukraińców. Kijów twierdzi, że gaz techniczny ma dostarczać Gazprom.

Tymoszenko chce rozmawiać z Putinem

Zdaniem Tymoszenko, rozwiązaniem trwającego już dwa tygodnie kryzysu gazowego między Rosją a Ukrainą należy zająć się na szczeblu rządowym. Jak poinformowała, służby protokolarne Kijowa zabiegają obecnie o rozmowę telefoniczną ukraińskiej premier z premierem Rosji Władimirem Putinem.

Tymoszenko chciałaby omówić z nim warunki spotkania szefów obu rządów, które miałoby doprowadzić do wznowienia dostaw gazu z Rosji dla Ukrainy, wstrzymanych 1 stycznia.

Tranzyt rosyjskiego gazu przez Ukrainę do UE ustał 1 stycznia. Rosjanie tłumaczyli, że do wstrzymania dostaw zmusiła ich Ukraina, która podkrada paliwo. Ukraińska firma Naftohaz usprawiedliwiała się, że z dostaw dla odbiorców europejskich pobiera wyłącznie gaz techniczny.

bgr/mlas, ram/bea

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane