• rozwiń
    • WIG20 2199.66 -0.66%
    • WIG30 2536.01 -0.57%
    • WIG 57078.36 -0.33%
    • sWIG80 11475.48 -0.16%
    • mWIG40 3960.09 +0.06%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 09:49

Dostosuj

Tylko "garstka" Polaków skusiła się na legalny "rajch"

Tylko "garstka" Polaków skusiła się na legalny "rajch"
Foto: sxc.hu Foto: Polscy informatycy to najbardziej poszukiwana grupa na niemieckim rynku pracy

W pierwszym miesiącu otwartego rynku pracy dla Polaków w Niemczech wyjechało tam ok. 50 tys. naszych rodaków - wynika z danych PKPP Lewiatan. - Widać wyraźnie, że nie będzie masowego exodusu, porównywalnego do tego, który miał miejsce w 2004 roku, kiedy po przyjęciu Polski do Unii Europejskiej ponad dwa mln rodaków wyjechało w poszukiwaniu lepszego życia do Wielkiej Brytanii i Irlandii – mówi Monika Zakrzewska, ekspert Lewiatana.

Niemcy i Austriacy otworzyli całkowicie swoje rynki pracy dla Polaków 1 maja br. (częściowe otwarcie nastąpiło 1 stycznia), czyli siedem lat po naszym wejściu do Unii. Masowych wyjazdów, zgodnie zresztą z prognozami, nie widać, choć zapotrzebowanie jest.
- Niemcy poszukują „na już” ok. 50 tys. opiekunów osób starszych, 60 tys. informatyków, 36 tys. inżynierów, 30 tys. pielęgniarek i lekarzy oraz sporą grupę rzemieślników. Resort pracy przewiduje, że w ciągu 3 lat może odpłynąć ok. 300 tys. pracowników. Jednakże nie powinniśmy obawiać się aż tak masowych wyjazdów do pracy do naszych zachodnich sąsiadów - uważają eksperci Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan.

Dziś i jutro

Niemiecki resort pracy przewiduje, że rocznie przybędzie do pracy ok. 100 tys. pracowników pochodzących ze wszystkich państw, dla których otwarto granice 1 maja br. To na pewno nie zaspokoi potrzeb niemieckiego rynku pracy, bo chociaż teraz bez zatrudnienia pozostaje trzy mln Niemców, to w 2025 deficyt rąk do pracy ukształtuje się na poziomie 6,5 mln.

Czy Polacy wypełnią tę lukę? Eksperci Lewiatana podkreślają, że od wielu lat wyjeżdżamy do pracy w Niemczech. Wabikiem jest wysokie wynagrodzenia, ale dysproporcje nie są jednak już tak duże jak jeszcze 20 lat temu, kiedy stosunek uzyskanej kwoty za wykonywanie tych samych zawodów w Niemczech i w Polsce wynosił 6:1. Teraz kształtuje się jak 3:1, przy czym koszty utrzymania są za naszą zachodnią granicą znacznie wyższe.
- Pierwsze naprawdę wiarygodne dane dotyczące niemieckiego rynku pracy pojawią się nie wcześniej niż w sierpniu br. Dopiero wówczas, w zestawieniu tych informacji z sygnałami z polskiego rynku pracy, będziemy w stanie rzetelnie ocenić sytuację. Dowiemy się kto wyjechał a kogo w Polsce brakuje? Kto na otwarciu granicy rynkowej zyskał i czy są tacy, którzy stracili? A może będą już nawet pierwsze powroty? - zastanawia się Lewiatan.

Kto zyska, kto straci?

Eksperci wskazują też na niekorzystny dla Polski aspekt otwarcia niemieckiego rynku pracy. Odpływu dobrze wykwalifikowanych pracowników obawia się specjalistka w dziedzinie stosunków polsko-niemieckich, rzecznik praw obywatelskich prof. Irena Lipowicz.
- Otwarcie niemieckiego rynku pracy może być w przyszłości problemem dla Polski, a nie dla Niemiec, ze względu na groźbę wyjazdu młodych ludzi. Polska znowu traci, przy swojej fatalnej sytuacji demograficznej, świetną młodzież - ostrzega.

mkg

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane