• rozwiń
    • WIG20 2303.31 -1.19%
    • WIG30 2649.09 -1.03%
    • WIG 59480.64 -0.87%
    • sWIG80 11638.94 +0.08%
    • mWIG40 4036.65 -0.19%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:15

Dostosuj

Telewizja krócej o sobie, radio więcej po polsku

Od dziś zapowiedzi własnych programów stacji telewizyjnych w każdej godzinie mogą zająć najwyżej dwie minuty - to jedna ze zmian wprowadzanych przez wchodzącą w życie nowelizację ustawy o radiu i telewizji. Ustawa obejmie też te programy telewizyjne, które są rozpowszechniane tylko w internecie.

Wchodząca w życie nowelizacja przewiduje m.in. obowiązek rejestracji w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji programów telewizyjnych, które są rozpowszechniane wyłącznie w systemach teleinformatycznych, w tym w internecie. Dotąd programy do takiego rejestru musieli zgłaszać tylko operatorzy sieci kablowych.

Krótsze zwiastuny, więcej polskich piosenek

Ustawa ogranicza przede wszystkim czas emisji ogłoszeń nadawcy - czyli m.in. zwiastunów audycji telewizyjnych oraz informacji o organizowanych przez nadawców konkursach sms-owych. Łącznie w każdej godzinie mogą one zająć najwyżej dwie minuty czasu nadawania. Ponadto mają być one emitowane tylko pomiędzy audycjami, a nie w ich trakcie.

Ustawa przewiduje też, że w programach radiowych (z wyłączeniem tych, tworzonych w całości dla mniejszości narodowych) 33 proc. miesięcznego czasu nadawania zajmować muszą utwory słowno-muzyczne wykonywane w języku polskim, z czego 60 proc. - w godzinach 5-24.

Bez VOD

Nowela ustawy medialnej miała wdrożyć do polskiego prawa przepisy unijnej dyrektywy audiowizualnej. Pod koniec prac w parlamencie - po tym, gdy kształt noweli masowo krytykowali internauci - wykreślone z niej zostały zapisy dotyczące audiowizualnych usług medialnych na żądanie (VOD). Tym samym - m.in. w ocenie prawników Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji - implementacja dyrektywy jest niepełna.

Wśród wykreślonych przepisów był m.in. budzący najwięcej kontrowersji zapis, który nakładał na dostawców VOD (Video On Demand - wideo na życzenie) obowiązek zgłoszenia ich do wykazu w KRRiT, bez względu na to, czy usługi są udostępniane w internecie, w sieciach kablowych czy na platformach satelitarnych.

Jak powiedział dyrektor departamentu własności intelektualnej i mediów w resorcie kultury Dominik Skoczek, ostatnia nowela została już skierowana do Komisji Europejskiej, która sprawdzi teraz jej zgodność z dyrektywą UE. Jednocześnie poinformował, że kończą się prace nad projektem kolejnej nowelizacji, nad którym od początku kwietnia pracuje zespół złożony z przedstawicieli ministerstwa i KRRiT. Ma ona obejmować także usunięte wcześniej przepisy dotyczące VOD.

"Wylosuj senatora i napisz mu, co myślisz o cenzurze"

Zmian w ustawie uchwalonej przez Sejm 4 marca domagali się senatorowie PO. Wcześniej premier Donald Tusk zapowiadał, że zwróci się do nich o to, by zgłosili poprawki wykreślające z ustawy przepisy dotyczące internetu.

Na Facebooku powstała wówczas specjalna strona pod nazwą "Wylosuj senatora i napisz mu, co myślisz o cenzurze". Parlamentarzyści skarżyli się, że setki maili wysyłanych do nich w sprawie tej ustawy zapychają ich skrzynki pocztowe.

Ustawę krytycznie oceniali przede wszystkim przedsiębiorcy związani z branżą internetową i telewizyjną. W ich ocenie definicja VOD była nieprecyzyjna, przez co kryteria świadczenia usługi na żądanie spełniałaby właściwie każda strona internetowa, która zawiera jakiekolwiek elementy audiowizualne.

W ocenie KRRiT takie zagrożenie jednak nie występowało. Krajowa Rada podkreślała, że ustawa dotyczy wyłącznie profesjonalnych dostawców przekazu telewizyjnego w internecie, nie zaś prywatnych stron internetowych, bo nie dotyczy ich także unijna dyrektywa.

Ostrożność i szacunek

Wykreślenie zapisów dotyczących VOD poparł w parlamencie minister kultury Bogdan Zdrojewski. Jak mówił - "z ostrożności procesowej i szacunku dla opinii publicznej" - a nie z przekonania, że pierwotny projekt nakładał ograniczenia dla internautów.

Z wdrożeniem dyrektywy audiowizualnej Polska spóźniona jest ponad rok - termin na to minął w grudniu 2009 r., co grozi Polsce karami ze strony Komisji Europejskiej. W połowie marca KE dała na to Polsce dwa miesiące. Zdrojewski przekonywał jednak, że niepełna implementacja dyrektywy nie oznacza automatycznego nałożenia na Polskę kar finansowych. Wyjaśnił, że KE prawdopodobnie dopiero jesienią wyda opinię w tej sprawie i wyznaczy czas na ewentualne uzupełnienie implementacji.

ktom/sk/k

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane