• rozwiń
    • WIG20 2338.30 +0.91%
    • WIG30 2690.50 +0.88%
    • WIG 60338.95 +0.81%
    • sWIG80 11665.76 +0.08%
    • mWIG40 4109.32 +0.84%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 12:57

Dostosuj

Szykują kwity na rząd PiS

Szykują kwity na rząd PiS
Foto: TVN24.pl Foto: Minister Grad przygotowuje "białą księgę"

Szef resortu skarbu Aleksander Grad przygotował wstępną wersję "Białej Księgi" w sprawie zaniechań i błędów, jakich rząd Prawa i Sprawiedliwości miał dopuścić się w sprawie polskich stoczni - donosi "Gazeta Wyborcza"

Jak pisze gazeta, minister Grad ma przedstawić Księgę posłom jeszcze przed wakacjami, na posiedzeniu Sejmu 22-25 lipca. Zgromadzone w niej informacje mają dowieść, że rząd PiS mamił Brukselę obietnicami - a jednocześnie nie robił niemal nic, żeby stocznie ratować.

Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski już zapowiedział, że jeśli jeszcze przed wakacjami parlamentarnymi będzie potrzebna debata na temat stoczni, to "będzie starał się temu sprzyjać".

Przestój za przestojem

"Gazeta Wyborcza", której dziennikarzom udało się dotrzeć do fragmentów "białej księgi" Grada, opisuje kilka przykładów.

Już 22 lutego 2006 r. ówczesny wiceminister gospodarki Paweł Poncyliusz po raz pierwszy przedstawił rzekome rządowe plany wobec stoczni w Brukseli - opisuje "Gazeta Wyborcza". Czy faktycznie istniały? Komitet Stały Rady Ministrów "Strategię dla sektora stoczniowego" przyjął dopiero trzy miesiące później, 22 maja. Potem znów zapadła cisza.

7 czerwca 2006 r. minister skarbu Wojciech Jasiński dostał alarmujący list unijnej komisarz ds. konkurencji Neelie Kroes z pytaniem, dlaczego rząd wciąż formalnie nie przekazał jej obiecanych planów. Kroes ostrzegła wówczas, że będzie musiała wydać negatywną decyzję w sprawie stoczni - czytamy w "Wyborczej".

Co zrobił minister Jasiński? Nic - stwierdza "GW". W lipcu 2006 r. Jarosław Kaczyński zastąpił na stanowisku premiera Kazimierza Marcinkiewicza. A Bruksela wciąż prosiła o plany stoczniowe. Wobec milczenia Warszawy 17 lipca Kroes ponownie napisała do Jasińskiego. "Od lutego 2006 r. nie zostały zainicjowane żadne konsultacje z moimi służbami" - skarżyła się.

Zdaniem "Gazety Wyborczej" kolejne ponaglenie na nowym premierze nie zrobiło wrażenia. Dopiero 4 września 2006 r. wysłał do Komisji plany restrukturyzacyjne (jak się później okazało, mocno niekompletne). A 19 grudnia 2006 r. (10 miesięcy po pierwszej obietnicy!) rząd Jarosława Kaczyńskiego przyjął harmonogram prywatyzacji stoczni. Solennie zobowiązał się w nim, że Szczecin i Gdynia będą przejęte przez prywatnych inwestorów do 30 czerwca. Tyle że 2007 roku - podkreśla gazeta.

Będzie Trybunał Stanu?

Jak zaznacza "Gazeta Wyborcza", lista takich zaniedbań opracowanych przez resort ministra Grada jest znacznie dłuższa. I dlatego - jak twierdzi rozmówca "Gazety" w Ministerstwie Skarbu - tej "Białej Księdze" może towarzyszyć propozycja, by przedstawicieli poprzedniego rządu pociągnąć do odpowiedzialności przed prokuraturą bądź przed Trybunałem Stanu.

Wniosek o przeprowadzenie specjalnej, "stoczniowej" debaty formalnie miał trafić do Sejmu jeszcze w środę rano, mniej więcej w tym samym czasie, gdy minister Grad będzie lecieć do Brukseli, żeby z komisarz Kroes rozmawiać o planach restrukturyzacji stoczni. Grad ma nadzieję przekonać ją do planu prywatyzacji zakładów w Gdańsku, Gdyni i Szczecinie. (CZYTAJ WIĘCEJ) Bruksela dostała je 26 czerwca br.

Jeżeli Komisja Europejska nie zaaprobuje naprędce przygotowywanych planów restrukturyzacji (postawione pod ścianą ministerstwo miało miesiąc na rozmowy z inwestorami), to wówczas stocznie będą musiały zwrócic całą otrzymaną po 1 maja 2004 r. pomoc publiczną, szacowaną na 5 mld zł. A to niechybnie oznacza dla nich bankructwo.

bgr/sk

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane