• rozwiń
    • WIG20 2324.67 +0.02%
    • WIG30 2670.29 -0.18%
    • WIG 60488.32 -0.07%
    • sWIG80 11968.28 +0.63%
    • mWIG40 4086.29 -0.54%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 12:35

Dostosuj

Stracili na opcjach, teraz kontratakują

Stracili na opcjach, teraz kontratakują
Foto: sxc.hu Foto: Wiele spółek poniosło wielomilionowe straty na toksycznych opcjach walutowych

Przedstawiciele spółek, które poniosły wielomilionowe straty na toksycznych opcjach walutowych, mają już plan, jak wybrnąć z kłopotów - dowiaduje się "Puls Biznesu". Chcą, niemal bez kosztów, unieważnić umowy z bankami.

Wytrych do rozwiązania trudnej sytuacji znalazł właściciel jednej ze spółek, które czują się poszkodowane w wyniku działalności banków. Zbigniew Grzybowski, prezes i współwłaściciel pomorskiej spółki "Kram", produkującej maszyny i opakowania, zainicjował spotkanie tych firm. W piątek w Toruniu przedstawiciele spółek mają przyjąć plan gry.

Wadliwa konstrukcja kontraktów

Jak uniknąć spłaty kilku miliardów zł ujemnej wyceny wystawionych walutowych opcji kupna? - Ogólnie chodzi o bariery włączające i wyłączające opcje w umowach, sposób ich ustalania, ich definicję, a przez to wadliwą konstrukcję całego kontraktu - wyjaśnia pomysłodawca. Zapewnia też, że - jak wynika z konsultacji eksperckich - jest duże prawdopodobieństwo powodzenia kontrataku firm.

Bank "przystawił mi pistolet do głowy"

Zbigniew Grzybowski przekonuje, że banki w wielu przypadkach naciągały przedsiębiorców na wystawianie opcji walutowych, a transakcje "zabezpieczające" okazały się czystą spekulacją.

Prezes "Kramu" skarży się, że bank proponował mu tylko udzielenie kredytu pod zastaw całego majątku produkcyjnego. Jego zdaniem, było to "przystawienie pistoletu do głowy". - Zbudowałem firmę od garażu. Jesteśmy regionalnym liderem w niektórych niszach rynkowych. Dlatego nie pozwolę, by banki zabrały mi moje dziecko — zapowiada Grzybowski.

Banki: Wiedzieli, co robią

Co na to banki? - Wszyscy, którzy podpisali umowy opcyjne, wiedzieli, co robią - komentuje anonimowo cytowany przez "PB" bankowiec. Jak argumentuje, jeśli przedsiębiorcy czegoś nie rozumieli w umowie, to mogli zapytać specjalistów w banku lub niezależnych ekspertów.

- Umów trzeba dotrzymywać nawet wtedy, gdy się traci. Takie są zasady gry w cywilizowanym świecie - dodaje.

"W grupie jest siła"

Wiadomo, że oprócz właścicieli firm niepublicznych, na toksycznych opcjach straciły również niektóre spółki z GPW. Wśród nich są m.in. o Apator, Zelmer i Ropczyce. - W grupie jest siła. Z rozmów z innymi spółkami wiem, że problem opcji walutowych jest niezwykle głęboki i powszechny - komentuje prezes Apatora, Janusz Niedźwiecki.

Skąd te straty?

Kilka miesięcy temu, kiedy złoty umacniał się, przedsiębiorcy sprzedający swoje usługi bądź towary za waluty obce, w obawie przed stratami, zawierali z bankami umowy o tzw. opcje walutowe. Bank zobowiązywał się, że odkupi od przedsiębiorcy np. 10 mln euro po 3,5 zł za 1 euro, nawet gdyby kurs tej waluty wynosił 3,3 zł. Za to bank dostawał opłatę, tzw. premię opcyjną.

Niekiedy umowa z bankiem nie przewidywała wnoszenia takiej opłaty. Dawała natomiast prawo do kupienia od firmy tej samej kwoty, np. 10 mln euro po kursie 3,6 zł za euro, w sytuacji gdyby złoty osłabł.

Gdy złoty rzeczywiście się osłabił, banki skorzystały z możliwości kupna waluty w ramach opcji, co w wielu przypadkach postawiło firmy w trudnej sytuacji.

Straty, jakie poniosły polskie firmy z powodu opcji walutowych, szacowane są na 8 mld zł.

mon/mlas

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane