• rozwiń
    • WIG20 2321.52 -0.12%
    • WIG30 2665.88 -0.35%
    • WIG 60372.23 -0.26%
    • sWIG80 11904.75 +0.10%
    • mWIG40 4071.71 -0.90%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

"Strach jest niepotrzebny"

"Strach jest niepotrzebny"

Marek Sawicki ocenia, że problem choroby ptaków w niektórych fermach ma charakter gospodarczy, a nie zdrowotny. Minister rolnictwa zapewnił w TVN CNBC Biznes, że eksperci likwidują ogniska zakażenia, a on postara się, by straty hodowców były jak najmniejsze.

Służby weterynaryjne wyizolowały już cztery ogniska ptasiej grypy na terenie Polski i walczą, aby wirus H5N1 już dalej się nie rozprzestrzeniał. Chociaż z całego kraju płyną pytania od zaniepokojonych stratami hodowców drobiu, to minister rolnictwa uspokaja i zapewnia, że straty - jakkolwiek są już faktem - nie będą aż tak duże, jak powszechnie się mówi.
- Mamy problem, ale z nim walczymy. Zwłaszcza, że to nowe gospodarstwo z nioskami, na którym stwierdzono czwarte ognisko jest warte 20 mln zł, a poprzednie straty były na mniejszą skalę - tłumaczył Marek Sawicki w TVN CNBC Biznes. Dodał także, że znajdowało się ono w obszarze zapowietrzonym, w granicach administracyjnych miejscowości gdzie stwierdzono ognisko, więc ryzyko wystąpienia było duże.
- Służby weterynaryjne cały czas sprawdzają okoliczne tereny, nawet wokół tras transportu zakażonych ptaków i reagują natychmiastowo - mówił minister.

"Unia nie wprowadziła embarga"

Marek Sawicki zwrócił także uwagę na atmosferę jaką wokół sytuacji wytwarzają media.
- Jeśli czytam w gazecie, że w gospodarstwie, w którym w rzeczywistości było 360 tys. ptaków, zabito ich 800 tys., to wprowadza to jakąś niepotrzebną atmosferę strachu - mówił minister. - Nie powinno być żadnego zaniepokojenia wśród ludzi, tak samo jak nie ma ich w Europie - dodał.

- Jeszcze raz podkreślam: Komisja Europejska wprowadziła zakaz wywozu drobiu z terenów objętych zagrożeniem, ale nie zamknęła się na niego całkowicie - mówił Sawicki. Dodał, że eksperci weterynaryjni z krajów takich jak Ukraina, czy Białoruś, które na jakiś czas zamknęły swoje granice, są cały czas w kontakcie z Głównym Lekarzem Weterynarii i zniosą zakaz tak szybko, jak się da.
- Ptasia grypa występowała u naszych głównych odbiorców drobiu: Niemców, Anglików, Czechów i w tych krajach zainteresowanie polskim drobiem nie spadło - zapewnił minister.

Rząd pomoże ile się da

Marek Sawicki poinformował też, że na wtorkowym posiedzeniu rządu przedstawi sztabowi kryzysowemu pełną informację na ten temat, aby jeszcze sprawniej przeciwdziałać skutkom choroby.

- Tym, którzy musieli utylizować ptactwo zwrócimy 100 proc. kosztów. Nie możemy jednak stosować niedozwolonej pomocy publicznej dla tych, którzy ponieśli straty w wyniku spadku popytu, ale jeśli sytuacja okaże się naprawdę zła, to zwrócimy się do Komisji Europejskiej o zgodę na szerzej zakrojoną pomoc - powiedział minister.

Wcześniej Sawicki zapowiedział, że rząd przeznaczy na pomoc tym którzy musieli wybić ptactwo, 10 mln zł.

Straty są przesadzone

Jego zdaniem kilkunastoporcentowy spadek cen drobiu i jajek to przesada.
- Z poprzednich doświadczeń wynika, że w długim okresie w takich wypadkach mamy trzy-, pięcioprocentowy spadek cen, które jednak po pewnym czasie wracają do normy - uważa Sawicki. Zapewnia też, że po rozmowach z rolnikami i przetwórcami nie wie o żadnym przypadku niewywiązania się z zakupu zakontraktowanego drobiu.

ZOBACZ, CO O STRATACH MÓWIĄ HODOWCY DROBIU

mkg

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane