• rozwiń
    • WIG20 2238.04 +0.19%
    • WIG30 2536.28 +0.19%
    • WIG 58853.96 +0.17%
    • sWIG80 11605.67 +0.30%
    • mWIG40 3750.40 +0.09%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 14:12

Dostosuj

Stoczniowcy znów mówią NIE Brukseli

Stoczniowcy znów mówią NIE Brukseli
Foto: TVN24 Foto: Przyszłość stoczni jednak nadal pod znakiem zapytania

Według wiceministra skarbu państwa "nie można nie zauważyć przychylności komisarz" Neelie Kroes dla naszych stoczni. Nie widzą jej jednak stoczniowcy, którym nie podobają się unijne propozycje i zapowiadają kolejne protesty.

Sytuacja polskich stoczni była tematem wtorkowej debaty w Parlamencie Europejskim. Została ona zorganizowana na wniosek eurodeputowanych lewicy. Europosłowie - bez względu na przynależność partyjną - zgodnie apelowali o więcej czasu i elastyczność w rozmowach z polskim rządem. Komisarz Kroes podkreślała zaś, że będzie elastyczna, a przyszłość zakładów zależy od tego, czy polski rząd będzie skłonny do współpracy.

Co proponuje Kroes?

Podczas debaty, Nelly Kroes zaproponowała dla stoczni w Gdyni i Szczecinie rozwiązanie sprawdzone przy restrukturyzacji greckich linii lotniczych Olympic Airways: wyodrębnienie majątku trwałego, sprzedanie go inwestorom w drodze przetargów, spłatę długów z pieniędzy, które wyprzedaż przyniesie - oraz likwidację spółki, która przeprowadzi tę operację.

- Nabywcy aktywów będą mogli wznowić działalność na miejscu stoczni, bez obciążenia pomocą publiczną. Dlatego mają szansę na rentowność. Będą nawet mogli zatrudnić więcej ludzi, niż miałoby to miejsce, gdyby wdrożyć polskie plany przesłanie 12 września - tłumaczyła komisarz.

Jak można porównywać stocznię, która jest potężną montownią, współpracującą z różnymi kooperantami, do linii lotniczej, która działa jako firma usługowa?

Jan Gumiński, przewodniczący WZZ PGM Stoczni Gdynia

Powtórzyła, że te - zaproponowane przez polski rząd - plany restrukturyzacyjne "są nie do zaakceptowania przez KE", bo nie zapewniają rentowności zakładów, chociaż przewidują redukcję zatrudnienia nawet o 40 proc. i dalszą pomoc publiczną.

Rząd na tak

- Nie można nie zauważyć przychylności pani komisarz, jeśli chodzi o kontynuowanie prac nad procesem restrukturyzacji polskich stoczni i wypracowanie optymalnego modelu, uwzględniającego również interes rządu i Polski - ocenił w środę wiceminister skarbu Zdzisław Gawlik.

- Pracujemy nad pewnymi scenariuszami dla stoczni w Gdyni i Szczecinie. Wszystko będzie się działo w trybie publicznym. Inwestorzy - będący stronami umów, na podstawie których miałyby być zbywane poszczególne aktywa - również będą wyłaniani w trybie publicznym. Ja sobie tego inaczej nie wyobrażam - dodał. Gawlik nie chciał zdradzić szczegółów. Jego zdaniem, przygotowanie nowego rozwiązania dla stoczni Szczecin i Gdynia zajmie 2-3 tygodnie.

Stoczniowcy na NIE

Jednak dla stoczniowców z Gdyni ten pomysł jest "nie do zaakceptowania". - To, co proponuje komisarz Kroes, oznacza zamknięcie bytu prawnego naszej stoczni. A takie rozwiązanie nie jest możliwe dziś w polskim prawie. U nas jest postępowanie upadłościowe i wyznaczenie syndyka przez sąd - stwierdził w środę prezes Stoczni Gdynia Antoni Poziomski.

Podobnego zdania jest przewodniczący WZZ Pracowników Gospodarki Morskiej Stoczni Gdynia Jan Gumiński, który powiedział, że jest "zdruzgotany" tym, co usłyszał od komisarz Kroes. - Co to za pomysł, aby powstała jakaś spółka-wydmuszka, poćwiartowała mienie stoczni, a potem się rozwiązała? Jak można porównywać stocznię, która jest potężną montownią, współpracującą z różnymi kooperantami, do linii lotniczej, która działa jako firma usługowa? - mówił Gumiński.

Zaznaczył, że komisarz próbowała przekonywać, że jej koncepcja oznacza, iż ludzie nie stracą pracy. - Ale dała jednocześnie do zrozumienia, że to nie musi wcale oznaczać dalszej produkcji statków. A co, my mamy hulajnogi robić? - pytał związkowiec.

Będą kolejne strajki

- Jesteśmy w stanie poprzeć każdy pomysł, który doprowadzi do skutecznej prywatyzacji. Jeśli dalej jednak będą trwały te dyskusje, to stocznia sama się wykończy - powiedział rzecznik prasowy "Solidarności" w Stoczni Gdynia Marek Lewandowski. Wyjaśnił, że gdyńskiej stoczni kończą się już zamówienia na statki, a od 11 miesięcy nie zawarto żadnego nowego kontraktu.

Według wiceszefa "S" w Stoczni Gdynia Aleksandra Kozickiego, prace nad ostatnimi statkami w stoczni potrwają do końca lutego 2009 r. - Kto w takiej zdestabilizowanej sytuacji, jaka teraz jest wokół stoczni, zaryzykuje zawarcie jakiekolwiek umowy na produkcję statku? - pyta związkowiec.

W przyszły wtorek związki zawodowe ze stoczni w Gdyni i Szczecinie planują kolejną manifestację w Brukseli w obronie zakładów. Z każdej stoczni na demonstrację wybierają się po trzy autokary działaczy związkowych.

Gawlik zapowiedział, że resort skarbu na pewno prześle osobny plan restrukturyzacji dla stoczni Gdańsk.
- Trwają teraz nad nim prace. Program ten musi uwzględniać również interes rządu. Rząd nie może przesłać do Brukseli planu restrukturyzacji, który spełnia tylko oczekiwania inwestora. Oznaczałoby to podpisanie przez rząd weksla na oczekiwania inwestora" - wyjaśnił.

kap/sk

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane