• rozwiń
    • WIG20 2232.61 +0.29%
    • WIG30 2527.08 +0.14%
    • WIG 58718.60 +0.16%
    • sWIG80 11601.99 +0.13%
    • mWIG40 3733.24 -0.42%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 11:38

Dostosuj

Stępień: Wątpliwości ws. OFE zbyt dużo

Stępień: Wątpliwości ws. OFE zbyt dużo
Foto: TVN24 Foto: Jerzy Stępień: Powinien się tym zająć Trybunał Konstytucyjny

W piątek o 13 były prezes Trybunału Konstytucyjnego Jerzy Stepień zostanie przyjęty przez prezydenta Bronisława Komorowskiego. Temat rozmowy to uchwalona przez parlament ustawa o zmianach w systemie emerytalnym. - Będę go namawiał do zamówienia pogłębionych ekspertyz - mówi w Poranku TVN24 Jerzy Stepień.

Jak wyjaśnia, duże wątpliwości budzi kwestia składki emerytalnej, która od czasu reformy dokonanej przez rząd Jerzego Buzka przed 13 laty stanowi część wynagrodzenia pracowników. - A kiedy się chce manipulować przy wynagrodzeniu, to jest bardzo niebezpieczna sprawa - podkreśla.

Niech się tym zajmie Trybunał

Jak tłumaczy, kiedy w 2008 roku tworzono reformę emerytalną, to działo się to przy szerokich konsultacjach i konsensusie społecznym. Tymczasem teraz dokonywana jest "drobna korekta", która jednak istotnie zmienia kształ tego systemu - a dzieje się to bez tak szerokiego porozumienia, a nawet przy licznych sprzeciwach.

- Opinia publiczna powinna się dowiedzieć, jakimi ekspertyzami dysponował prezydent, który nie jest prawnikiem - zauważa konstytucjonalista.

- Dla mnie wątpliwości jest tak strasznie dużo, że one się prawie przekształcają w pewność co do tego, że powinien się tym zająć Trybunał konstytucyjny. Ja nie chcę powiedzieć, że to na pewno jest niekonstytucyjne. Niech się tym zajmie Trybunał, będziemy spali spokojnie - podkreślił były prezes TK.

Pytany o długość okresu vacatio legis - czyli czasu między ewentualnym opublikowaniem podpisanej przez prezydenta ustawy, a jej wejściem w życie - Jerzy Stepie uznał, że jest to "ważna ale nie najważniejsza sprawa". - Najważniejszą sprawą jest kwestia zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa - podsumował.


Rządowi zależy na jak najszybszym wejściu w życie ustawy ze względu na deficyt budżetowy. Ja szacował na początku marca wiceminister finansów Ludwik Kotecki, każdy miesiąc opóźnienia zmniejsza oszczędności w sektorze finansów publicznych o ok. 0,07 pkt proc. PKB. Natomiast resort pracy podawał bardziej konkretną cenę "poślizgu": miliard złotych miesięcznie.

//sk

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane