• rozwiń
    • WIG20 2154.80 +0.29%
    • WIG30 2439.89 +0.34%
    • WIG 56781.82 +0.24%
    • sWIG80 11451.18 -0.23%
    • mWIG40 3620.92 +0.21%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:15

Dostosuj

"Spadliśmy na dno, teraz możemy planować"

"Spadliśmy na dno, teraz możemy planować"
Foto: TVN24 Foto: Szef Pekao i były premier w "Faktach po faktach"

- Kiedy świat spadał, to trudno było dyskutować gdzie jest dno. Teraz jak już spadliśmy, można coś planować - tak prezes Pekao S.A. Jan Krzysztof Bielecki komentował nowelizację budżetu, która zdaniem opozycji jest mocno spóźniona. Dodał, że przez zaniedbania z przeszłości wyzwaniem będą budżety na przyszłe lata.

We wtorek w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie długo zapowiadanej nowelizacji ustawy budżetowej. Zakłada ona m.in. zwiększenie deficytu o 9 mld zł do 27,2 mld, zmniejszenie prognozy wzrostu PKB z 3,7 do 0,2 proc. oraz obcięcie wielu wydatków. Opozycja krytykuje rząd, że ze względów politycznych, czyli wyborów do europarlamentu, zbyt długo ukrywał prawdę o polskiej gospodarce, nie nowelizował budżetu i nie podejmował żadnych innych działań naprawczych. Minister finansów Jacek Rostowski odpiera te ataki mówiąc, że czekał na gospodarcze dane z pierwszego półrocza.

Kryzysowe chmury nieco się rozwiały

Według szefa Pekao i byłego premiera, rząd wcześniej nie miał zbyt wielkiego pola manewru. Choć teraz nie jest o wiele lepiej, to prognozować jest już nieco łatwiej. - Kiedy cały świat spadał, trudno jest dyskutować gdzie jest dno. Teraz, będąc średnio optymistycznym, można powiedzieć, że spadliśmy. Jeśli założymy, że to już dno, to w oparciu o to można już coś planować - powiedział Bielecki w "Faktach po faktach" w TVN24. Przypomniał, że wiele międzynarodowych organizacji finansowych, w tym Międzynarodowy Fundusz Walutowy, czy Bank Światowy zmieniło ostatnio swoje dramatyczne prognozy z początku roku na dużo bardziej optymistyczne po tym, jak okazało się, że wiele danych nie potwierdziło czarnych scenariuszy. - Ja już w 1976 roku pisałem, żebyśmy nauczyli się bać. Teraz mówię, żeby dodawać otuchy - powiedział Bielecki. - Poza tym, że wokół tej nowelizacji jest za dużo hałasu - dodał.

Dopiero się zacznie?

Bielecki uważa jednak, że prawdziwym wyzwaniem dla rządu będzie budżet w przyszłym i następnym roku. - Jak spełni się optymistyczny scenariusz, to będziemy mieli jako taki wzrost. Co nie oznacza, że finanse publiczne nie będą miały problemu - powiedział szef Pekao. Podkreślił, że reformować finanse publiczne i ciąć wydatki trzeba było w czasach koniunktury. Teraz jest dużo trudniej. Co więc powinien zrobić rząd? - Nie jestem zwolennikiem podnoszenia podatków. Może jakiś okresowy program? - zastanawiał się Bielecki. - Dobrym rozwiązaniem jest dokończenie prywatyzacji. Nawet mimo kryzysu - uważa były premier, bo jak dodaje czekając na nadmuchane ceny spółek z czasów hossy, można się nie doczekać.

mkg

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane