• rozwiń

Serbia chce dołączyć do Unii Europejskiej. Ale jest uzależniona od rosyjskiego gazu

Serbia chce dołączyć do Unii Europejskiej. Ale jest uzależniona od rosyjskiego gazu
Foto: Wikipedia Foto: Serbia aspiruje do Unii Europejskiej, ale nie chce popsuć przyjacielskich stosunków z Rosją

Po 10 latach wojny, zachodnich sankcji oraz izolacji Serbia - najbardziej zaludniona część byłej Jugosławii - coraz śmielej spogląda ku Unii Europejskiej. Języczkiem u wagi może być Rosja, z którą Serbię łączą bardzo bliskie stosunki.

Z Belgradu do Brukseli jest coraz bliżej. Liczby mówią same za siebie: w latach 2007-2013 ponad 7-milionowy kraj wysłał do UE towary o wartości 32,6 mld euro. To dużo w porównaniu np. z eksportem do Rosji, który wyniósł 2,5 mld euro. W tym samym okresie Unia Europejska była źródłem bezpośrednich inwestycji zagranicznych z Serbii o wartości 9,2 mld euro w porównaniu do 2,5 mld euro z Rosji.

Co powie Rosja?

Wkrótce na dobre rozpoczną się unijne negocjacje akcesyjne z Serbią, ale jej pełne członkostwo spodziewane jest po 2020 roku.

Na drodze Serbii do UE stoi jednak Rosja, która zaopatruje bałkańskie państwo w gaz. Belgrad zobowiązał się do poszanowania integralności terytorialnej Ukrainy, której własne dążenia do umowy stowarzyszeniowej z UE doprowadziły do aneksji Krymu przez Moskwę i zbrojny konflikt na wschodzie Ukrainy. Ale Serbia nie chce dołączyć do krajów, które nałożyły sankcje na Rosję za jej interwencję na Ukrainie.

Ponadto Serbia będzie gościć w tym roku rosyjskich żołnierzy. Wspólne ćwiczenie wojskowe odbędą się tuż przy granicy z Chorwacją (należy do UE i NATO). - To nie jest mądre - powiedziała Jelena Milic, dyrektor Centrum Studiów Euroatlantycjkich z siedzibą w Belgradzie. - Serbia nie ma strategii dotyczącej zarówno polityki zagranicznej, jak i tej dotyczącej bezpieczeństwa - powiedziała w rozmowie z Reutersem.

Sojusznik w Moskwie

Szef MSZ Serbii Ivica Dacic zapewniał, że polityka państwa jest "krystalicznie czysta". - Co mam zrobić? Powiedzieć Rosjanom, że już się nie przyjaźnimy, bo chcemy wstąpić do Unii Europejskiej? A jaki będziemy mieli w tym interes narodowy? - pytał Dacic w ub. tygodniu na antenie telewizji państwowej. - Rosja i Chiny są naszymi jedynymi sojusznikami jeśli chodzi o sprzeciw ws. przystąpienia Kosowa do ONZ - powiedział.

Rosję i Serbię łączą też bliskie stosunki handlowe. Dla Belrgadu niezwykle cenna jest umowa o wolnym handlu podpisana z Moskwą w 2000 roku. Jest to wabik dla zagranicznych producentów, którzy chcą rozwijać swój biznes na Bałkanach. Włoski Fiat produkuje w Serbii swoje samochody, co czyni je tańszymi na rynku rosyjskim.

Serbowie potwierdzili swoje unijne aspiracje przez pójście do urn, ale kryzys gospodarczy w regionie mocno zastopował ich entuzjazm. Wielu z nich czuje bliższe więzi z prawosławnymi Rosjanami niż z bardziej liberalnymi Europejczykami. - Mamy wspólne korzenie, język, wiarę, obyczaje i kulturę - powiedział rosyjskiej telewizji prezydent Tomislav Nikolić. - W każdej wojnie stoimy po tej samej stronie.

Nie mają wyboru

Jednak Goran Svilanovic, były minister spraw zagranicznych Jugosławii i szef Rady Współpracy Regionalnej, która promuje integrację w regionie, powiedział, że Serbia nie ma wyboru i jeżeli chce znaleźć się w unijnej wspólnocie, musi się dostosować do jej wymogów.

I jest już pierwszy znak, że tak robi. Premier Serbii Aleksandr Vuczić oświadczył w środę, że "nie ma sensu" rozpoczynanie budowy omijającego Ukrainę gazociągu South Stream bez porozumienia między UE a Moskwą co do jego legalności. Zapewnił, że budowa South Streamu, który ma przebiegać również przez Serbię, będzie zależeć od Brukseli, a Belgrad będzie respektować swe zobowiązania wobec UE.

Bruksela ostrzegła Serbię w raporcie, że jeśli będzie budować swój odcinek South Streamu, nie przestrzegając unijnych praw, może to zaszkodzić jej staraniom o członkostwo w Unii.

Naciski ws. Kosowa

Kolejnym problemem pozostaje status Kosowa, które ogłosiło swoją niepodległość w lutym 2008 roku. Jednak władze Serbii uważają republikę za prawną część swojego terytorium i nie uznały niepodległości Kosowa. W północnej części tego regionu napięcie między obu społecznościami nie słabnie i często dochodzi do starć.

Ponad 90 proc. ludności Kosowa to etniczni Albańczycy, ale na północy dominuje mniejszość serbska. W kwietniu 2013 roku Belgrad i Prisztina podpisały porozumienie o normalizacji stosunków, wynegocjowane pod auspicjami UE. Serbia doszła z UE do kompromisów, ale Bruksela będzie dalej naciskać, aby Serbia uznała Kosowo za niezależną republikę.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane